Legia upokorzona. Wisła zagrała jak za dawnych lat

Warszawa

Wisła Kraków rozbiła u siebie Legię Warszawa 4:0 w niedzielnym klasyku 27. kolejki ekstraklasy. Na wypełnionym po brzegi stadionie Biała Gwiazda zaprezentowała się z jak najlepszej strony na tle bezbarwnych mistrzów Polski. Kolejny dobry mecz rozegrał Jakub Błaszczykowski, który tuż przed przerwą strzelił swojego czwartego gola po powrocie do Wisły.

Niedzielny hit cieszył się w Krakowie ogromnym zainteresowaniem. Trybuny Stadionu Miejskiego, mogące pomieścić 33 tysiące widzów, zapełniły się do ostatniego miejsca. W 155. odsłonie klasyku spotkały się ekipy z największą liczbą punktów, zwycięstw i goli w historii polskiej ligi. Waga i prestiż meczu większe wrażenie zrobiły na piłkarzach Wisły Kraków, jeśli przeanalizujemy postawę obu zespołów w pierwszej połowie.

Biała Gwiazda rozpoczęła klasyk z wielkim animuszem. Aktywna gra w ofensywie zaprocentowała już w 6. minucie. Z prawej strony po ziemi dośrodkował Jakub Błaszczykowski, a nieobstawiony na wprost bramki Legii Marko Kolar oddał z kilku metrów celny strzał. Radosław Cierzniak z największym trudem sparował piłkę do boku, ale tam dopadł do niej Sławomir Peszko i pokonał bramkarza Legii.

Prowadzenie Wisły było w pełni zasłużone. Mistrzowie Polski grali wolno, przewidywalnie i bez pomysłu. Tymczasem każda akcja gospodarzy pachniała kolejnym trafieniem.

Rocha zastopował Legię

Podopieczni trenera Ricardo Sa Pinto otrząsnęli się z letargu dopiero po 20 minutach. Razili jednak nieskutecznością. W 21. i 26. minucie dobrych sytuacji nie wykorzystali Iuri Medeiros i Carlitos. Portugalczyk, stojąc jedenaście metrów od bramki rywala, nie potrafił oddać celnego strzału, a Hiszpan po efektownym przyjęciu piłki w polu karnym Wisły, strzelił w środek bramki, pozwalając na skuteczną interwencję Mateuszowi Lisowi.

Gdy wydawało się, że Legia w końcu na dobre przejmie inicjatywę w środkowej strefie boiska, niewytłumaczalny błąd w 39. minucie popełnił w swoim polu karnym grający na lewej obronie Luis Rocha. Po zagraniu Marcina Wasilewskiego wystawił rękę w kierunku piłki, jakby w pierwszej chwili myślał nawet o jej złapaniu. Sędzia Bartosz Frankowski musiał odgwizdać rzut karny, a strzałem z 11 metrów Cierzniaka pokonał Błaszczykowski.

Na tle Legii piłkarze trenera Macieja Stolarczyka prezentowali się bardzo dobrze. W pierwszej połowie oddali pięciokrotnie więcej celnych strzałów (5-1), imponując ambicją i wybieganiem. Tymczasem postawę mistrzów Polski cechowała bierność i brak wyraźnej koncepcji na grę.

Trener Sa Pinto sytuację próbował zmienić już w 42. minucie. W miejsce Pawła Stolarskiego wprowadził na boisko Sandro Kulenovicia, cofając jednocześnie Marko Vesovicia z lewej pomocy na prawą obronę.

Wiśle było mało

Drugą połowę Legia rozpoczęła lepiej. Piłka coraz częściej trafiała w okolice pola karnego gospodarzy, ale ci nieprzerwanie imponowali zaangażowaniem, uniemożliwiając rywalom oddawanie strzałów. Goście zamknęli Białą Gwiazdę na jej połowie, ale bili głową w mur. Głęboko cofnięta Wisła nie popełniała błędów, co jakiś czas rewanżując się szybkimi kontratakami.

Po jednej z szybkich akcji, w 73. minucie, udało się gospodarzom wywalczyć rzut wolny (zagranie ręką Artura Jędrzejczyka). Do piłki podszedł Rafał Pietrzak i efektownym strzałem nad murem z około 20 metrów nie dał szans Cierzniakowi na skuteczną interwencję.

To nie był jednak koniec popisów zespołu z Krakowa. W 82. minucie Maciej Sadlok popisał się świetnym prostopadłym zagraniem w pole karne Legii, a tam piękny strzał z powietrza oddał Marko Kolar (piąty gol w sezonie), dając Wiśle prowadzenie 4:0.

Mistrzowie Polski nie powinni jednak kończyć tego meczu bez gola. Na ich nieszczęście Sandro Kulenović w ostatnim kwadransie nie potrafił wykorzystać dwóch kapitalnych sytuacji. W obu przypadkach wzorowo w bramce Wisły spisał się Lis.

Kompromitująca porażka w Krakowie oznacza, że druga w tabeli Legia do prowadzącej Lechii Gdańsk tracić będzie już pięć punktów. Z kolei Wisła awansowała na siódme miejsce, ze stratą zaledwie punktu do czwartej Cracovii.

Wisła Kraków - Legia Warszawa 4:0 (2:0) CZYTAJ TEŻ NA EUROSPORT.PL

br