Legia rozgromiła Zagłębie

Warszawa

www.legia.com/Adam Polak

Legia nokautuje na inaugurację rundy wiosennej, choć granej jeszcze jesienią. Stołeczna "11" nie dała szans piłkarzom Zagłębia Lubin i na ich własnym obiekcie wbiła im cztery gole. Ich autorzy to Maciej Rybus, Ivica Vrdoljak, Danijel Ljuboja i Ariel Borysiuk. Legia po 16. kolejkach T-Mobile Ekstraklasy traci do liderującego Śląska Wrocław dwa punkty.

Legia pokazała w poniedziałkowy wieczór, że potrafi grać z pomysłem i wyprowadzać rywali "w pole", a w przypadku Zagłębia udało jej się to 2. raz w ciągu kilku tygodni. W spotkaniu rundy jesiennej na Pepsi Arenie padł wynik 3:0.

Dwa ciosy do przerwy

Tak było w 23. minucie, kiedy po serii ataków tuż przed polem karnym Zagłębia faulowany został Miroslav Radović. Goście spodziewali się strzału na bramkę, ale podchodzący do futbolówki Ivica Vrdoljak podał ją po ziemi w pole karne, Danijel Ljuboja odegrał ją piętą do Macieja Rybusa, a ten strzałem w "długi róg" posłał piłkę do siatki bezradnego Bojana Isailovicia.

Na 2:0 podwyższył kwadrans później Vrdoljak. Chorwat wbiegł w pole karne i dostał podanie od stojącego na prawym skrzydle Radovicia. Żaden z obrońców rywali nie zareagował i bramkarz drużyny z Lubina znów nie miał nic do powiedzenia.

Zabójcza końcówka

Początek drugiej części spotkania nie zapowiadał jednak pogromu. Drużyny grały asekuracyjnie. W 67. minucie gospodarze mogli zdobyć kontaktową bramkę po strzale Darvydasa Sernasa, ale piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Potem gra znów się uspokoiła, a decydujące ciosy legioniści zadali w ostatnich minutach.

W 86. minucie wyprowadzali piłkę z własnego pola karnego. Jakub Wawrzyniak dostrzegł na środku boiska Ljuboję i wykonał długie podanie w jego kierunku. Serbski napastnik ruszył za piłką, opanował ją w polu karnym i silnym strzałem pokonał Isailovicia.

W 90. minucie błysnął z kolei młody skarb stołecznej drużyny, Ariel Borysiuk. Mając 2-3 metry wolnej przestrzeni przed sobą, pomocnik zdecydował się na strzał zza pola karnego. "Vizir" huknął jak z armaty i lubinianie po raz 4. w tym meczu zobaczyli piłkę w swojej bramce.

Czytaj także na tvn24.pl

TVN24/adso/tr