Legia potknęła się o Pogoń. Mistrzostwo jej odjeżdża

Warszawa

Bardzo słaba postawa w pierwszej połowie sprawiła, że Legia tylko zremisowała u siebie z Pogonią 1:1 w meczu 35. kolejki ekstraklasy. Gospodarze wzięli się do roboty dopiero po przerwie, ale nie zdołali zdobyć bramki na wagę zwycięstwa. Tym samym Piast pozostał liderem. Do końca sezonu pozostały dwie kolejki.

W pierwszym niedzielnym spotkaniu Piast pokonał u siebie Jagiellonię 2:1 po golu w doliczonym czasie gry i awansował na pierwsze miejsce w tabeli. Ponieważ wyprzedzał Legię o dwa punkty, warszawski zespół nie mógł sobie pozwolić na wpadkę z zamykającą tabelę grupy mistrzowskiej Pogonią. Motywująco na zespół ze stolicy miała podziałać informacja, że Aleksandar Vuković będzie również szkoleniowcem w przyszłym sezonie - Serb podpisał roczny kontrakt z możliwością przedłużenia o kolejny rok. - Jestem przekonany, że "Vuko" da radę - powiedział w piątek prezes Legii Dariusz Mioduski.

Szybki gol

Jednak mecz nie mógł się rozpocząć dla gospodarzy w gorszy sposób. Już w 4. minucie podopieczni Kosty Runjaica wyszli na prowadzenie. Sebastian Szymański 20 metrów od bramki sfaulował Tomasza Podstawskiego, a do wykonania rzutu wolnego podszedł Zvonimir Kozulj. Bośniak oddał świetny strzał nad murem, którym kompletnie zmylił Radosława Cierzniaka. Bramkarz mógł zachować się lepiej. Legioniści rzucili się na rywali i próbowali czym prędzej odpowiedzieć, ale mało brakowało, a to przyjezdni po mocnym uderzeniu z dystansu Podstawskiego prowadziliby 2:0. Jednak tym razem dobrze spisał się golkiper warszawskiej drużyny. Chwilę później szczęścia spróbował David Stec, ale Cierzniak nie miał problemów ze skuteczną interwencją.

Nieporadność i wściekłość

Zawodnicy Legii mieli kłopot ze skonstruowaniem składnej akcji i przedarciem się pod pole karne Pogoni - goście dobrze się ustawiali oraz kontrowali. Właśnie po jednej z kontr szansę na podwyższenie wyniku miał były wychowanek warszawskiego klubu Michał Żyro, który groźnie główkował i bramkarz z trudem złapał piłkę. Co więcej, w 38. minucie szczecinianie powinni zdobyć drugą bramkę, ale tym razem Żyro w sytuacji sam na sam uderzył wprost w Cierzniaka. Gospodarze walili głową w mur i postawili na strzały z dystansu, ale większość z nich została zablokowana. Widząc nieporadność swojego zespołu, Vuković niespodziewanie zdjął Yuriego Medeirosa, a w jego miejsce wprowadził Dominika Nagy'a. Wściekły Portugalczyk nie podał ręki żadnemu z kolegów ani członkom sztabu szkoleniowego. W samej końcówce pierwszej połowy szansę mieli jeszcze William Remy i Carlitos - pierwszy po zamieszaniu w polu karnym oddał efektowny strzał przewrotką, a drugi uderzył po ziemi. Jednak piłka nie znalazła drogi do bramki i Pogoń schodziła do szatni zasłużenie prowadząc.

Nos Vukovicia

Na drugą połowę w zespole Legii nie wybiegł Andre Martins. Zastąpił go Jarosław Niezgoda - napastnik po raz ostatni pojawił się na murawie 17 lutego w przegranym spotkaniu z Cracovią. Długo się leczył po serii urazów. Jak się okazało, Vuković podjął słuszną decyzję, wprowadzając polskiego snajpera, a wcześniej Nagy'a. To właśnie ta dwójka sprawiła, że gospodarze mogli cieszyć się z wyrównania.

W 55. minucie legioniści przeprowadzili kontrę, a Niezgoda idealnie dograł do wbiegającego w pole karne Węgra, który mocnym i pewnym strzałem pokonał bramkarza. Napastnik Legii wcześniej sam mógł strzelić gola, ale nie wykorzystał świetnego podania Carlitosa i uderzył w środek bramki. Warszawski zespół atakował z ogromną determinacją, a Pogoń ograniczyła się do pilnowania dostępu do własnego pola karnego. Nie miała łatwo, bo w 60. minucie straciła z powodu kontuzji Mariusza Malca. Chwilę później gospodarze byli blisko wyjścia na prowadzenie. Niezgoda znakomicie dograł do Marko Vesovicia, a ten trafił do siatki, jednak sędzia słusznie dopatrzył się spalonego.

Nie dali rady

Drużyna z Łazienkowskiej nieustannie dążyła do zdobycia drugiej bramki. Kolejną szansę miał Nagy, który oddał potężny strzał z szesnastego metra, ale doskonale spisał się Jakub Bursztyn. Z kolei szarżę Carlitosa w polu karnym skutecznie zatrzymał Kamil Drygas.

W ostatnich minutach nie zabrakło emocji. Piłkarze Vukovicia zapomnieli się w ataku i zaspali, czego nie zdołał wykorzystać Kozulj. Bośniak huknął sprzed szesnastki, a Cierzniak z trudem wybił piłkę na rzut rożny. W odpowiedzi po dośrodkowaniu Szymańskiego głową uderzał Wieteska, a szansę miał jeszcze Niezgoda. Wynik nie uległ już zmianie. Tym samym Legia ma punkt straty do Piasta. W następnej kolejce zmierzy się na wyjeździe z Jagiellonią.

Czytaj więcej na eurosport.pl