Legia broni twierdzy, tylko "czy opłaca się wygrać?"

Warszawa

fot. Adam Polak/legia.com

Od ponad trzech lat Legia przy Łazienkowskiej nie przegrała w europejskich pucharach. W środę passę spróbuje przerwać PSV Eindhoven, słynna holenderska drużyna, która oszlifowała takie diamenty jak Romario czy Ronaldo. Obie ekipy mają już awans do 1/16 finału Ligi Europejskiej i walczą o 1. miejsce w grupie. To da rozstawienie w losowaniu fazy pucharowej, ale trener Maciej Skorża przewrotnie przewiduje, że nie musi to oznaczać łatwego rywala.

14 sierpnia 2008 roku przy Łazienkowskiej wygrało prowadzone przez Olega Błochina FK MOskwa. Od tego czasu nikt już na stadionie Legii (w międzyczasie ochrzczono go Pepsi Areną) gospodarzy w europejskich pucharach nie pokonał. Kompletu punktów nie wywiozły kolejno: gruzińskie Olimpi Rustawi, duńskie Broendby Kopenhaga, turecki Gaziantepspor, rosyjski Spartak Moskwa, izraelski Hapoel Tel Awiw oraz rumuński Rapid Bukareszt.

"Wszyscy na mecz!"

W środę formę Legii sprawdzi PSV Eindhoven. W pierwszej rundzie fazy grupowej górą byli Holendrzy, którzy jeszcze z Przemysławem Tytoniem w bramce (potem doznał wstrząśnienia mózgu) wygrali skromnie 1:0. "Miastem Philipsa" zawładnęli wtedy kibice Legii wspomagani przez zaprzyjaźnionych sympatyków Ado Den Haag.

Teraz rewanżu nie będzie, bo jeśli w ogóle do Warszawy przyjadą, to fanów PSV będzie bardzo mało. Na konferencji prasowej jeden z holenderskich dziennikarzy powiedział, że władze PSV zniechęcały swoich kibiców do przyjazdu na środowe spotkanie. Powodem miało być niebezpieczeństwo związane z przyjazdem i pobytem na stadionie przy Łazienkowskiej.

- To niezasłużona opinia. W tej edycji nasi fani spisują się bez zarzutu. Te obawy są na wyrost. Żałuję jednak, że zabraknie fanów z Holandii, bo reagują bardzo żywiołowo - odparł trener Maciej Skorża. Biletów na "Żyletę" już nie ma dawno i wszystko wskazuje na to, że na Pepsi Arenie będzie komplet 31 tys. widzów.

Stolica żyje meczem z prestiżowym przeciwnikiem. W weekend w kilkudziesięciu miejscach rozwieszono plakaty oraz bannery zachęcające do pojawienia się na trybunach. "Wszyscy na mecz! Walczymy razem" - czytają kibice i zwykli przechodnie.

Legia i PSV grają o 1. miejsce w grupie. Prowadzą na razie goście, którzy o punkt wyprzedzają podopiecznych Skorży. Do końca fazy grupowej jeszcze to spotkanie i ostatnia kolejka w połowie grudnia - Legia jedzie do Izraela, a PSV gra z bukaresztańskim Rapidem.

O wielki prestiż

Losowanie par 1/16 finału 16 grudnia. - Wówczas okaże się, czy opłaca się zająć pierwsze miejsce w grupie - powiedział Skorża. Dobrym przykładem jest poznański Lech. W zeszłym sezonie grupy nie wygrał, ale w 1/16 trafił ponoć najlepiej jak mógł - na Sporting Braga. Portugalczycy doszli aż do finału.

- Zapewniam jednak, że najbliższe spotkanie jest dla nas bardzo ważne. Gramy o wielki prestiż - dodał Skorża. Oprócz Janusza Gola, który w środę będzie pauzował za żółte kartki, szkoleniowiec będzie miał do dyspozycji wszystkich swoich graczy. Jedynie skrzydłowy z Portugalii - Manu - narzekał na drobny uraz, który jednak nie jest groźny.

Początek spotkania LE pomiędzy Legią i PSV w środę o 21.05.

Czytaj też na tvn24.pl

kcz/k//tvn24.pl