Przygotuj się na:

WEEKENDOWE UTRUDNIENIA

Nachodzący weekend będzie pracowity dla drogowców i wodociągowców. Ci pierwsi dokończą naprawę nawierzchni buspasa w alei Stanów Zjednoczonych, drudzy będą działać na Płockiej. Zmiany w organizacji ruchu spowoduje też białołęcki Bieg Wolności i Warszawskie Spotkanie Wigilijne na Pradze Północ.

Kurator 128-latka przyznał się do pracy w kontrwywiadzie

Warszawa

Lichocki: "Byłem dyrektorem biura prawnego SKW" TVN24
wideo 2/3

- Byłem radcą prawnym w szeregu służb, w latach 2008-2015 byłem dyrektorem biura prawnego Służby Kontrwywiadu Wojskowego - zeznał we wtorek przed komisją weryfikacyjną Zbigniew Lichocki, kurator w sprawie kamienicy przy Łochowskiej 38.

Komisja weryfikacyjna bada we wtorek reprywatyzację kamienicy przy ul. Łochowskiej 38 na Pradze Północ. Po budynek zgłosił się Zbigniew Lichocki - kurator reprezentujący Józefa Pawlaka, jednego z czterech spadkobierców nieruchomości, który urodził się w 1883 roku, czyli w 2011 r. miałby 128 lat.

CZYTAJ RELACJĘ Z POSIEDZENIA

Radca prawny w SKW

Członkowie komisji Paweł Lisiecki i Sebastian Kaleta pytali świadka o jego przeszłość zawodową. - Czy pracował pan na przykład w Urzędzie Ochrony Państwa albo w okresie PRL był pan prokuratorem wojskowym? - pytał Lisiecki.

- Ośmielę się zapytać, jaki to ma związek? Tak, jeżeli pan nalega, to odpowiem, że w kilku służbach mundurowych pracowałem, wyłącznie przy obsłudze prawnej - odpowiedział Lichocki.

Lisiecki dopytywał, czy także o pracę w Wojskowych Służbach Informacyjnych. Świadek zaprzeczył.

- A w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego? - padło kolejne pytanie.

- Byłem radcą prawnym w szeregu służb mundurowych, w tym tej, o której pan wspomniał - odpowiedział świadek. Lichocki dodał, że kiedy zaczął się zajmować sprawą Łochowskiej 38, to jeszcze nie był w służbie w charakterze radcy prawnego i pracownika cywilnego.

- Nigdy nie byłem karany w żaden sposób, starałem się wykonywać swoje obowiązki prawidłowo. W żadnych czynnościach o charakterystyce operacyjnej nigdy nie brałem udziału - kontynuował. Zastrzegł, że ponieważ jest związany tajemnicą, nie może mówić o szczegółach pracy.

Kaleta zapytał natomiast, czy świadek był dyrektorem biura prawnego SKW. Lichocki potwierdził, że pełnił tę funkcję w latach 2008-2015.

Jak zauważył Kaleta, było to w czasie, gdy świadek jednocześnie pełnił funkcję kuratora J.Pawlaka. - Tak, ale informowałem przełożonych o tej sprawie i miałem zgodę na to, aby takie działania podejmować. Uprawniony przełożony wyraził na to zgodę - zapewnił w odpowiedzi Lichocki.

Świadek powiedział, że w służbach pracował od 1999 do 2015 r. z przerwami. - Na pewno, chcę to kategorycznie i jasno powiedzieć, w żadnym stopniu, żadna moja praca, również ta, o którą mnie tu panowie pytaliście, nie wiązała się w jakikolwiek sposób z tym postępowaniem reprywatyzacyjnym, bezpośrednio lub pośrednio - podkreślił Lichocki.

- Żadnych związków z tymi służbami, o które panowie pytacie, ta sprawa nie ma. Mówię to z całą odpowiedzialnością - powiedział do członków komisji. Dodał, że "przez większość czasu, o którym rozmawiamy", był pracownikiem cywilnym, radcą prawnym tej służby. - To nie była przynależność, tylko zwykła praca na umowę o pracę - zeznał świadek.

Kurator Józefa Pawlaka

Zbigniew Lichocki na początku stycznia zgłosił listownie komisji, że na rozprawie nie zjawi się w związku z wcześniej już zaplanowanym urlopem. Teraz powiedział, że jednak "zmienił plany".

W oświadczeniu Lichocki zeznał, że około 2008-2009 roku otrzymał propozycję, aby zostać kuratorem dla nieznanego z miejsca pobytu Józefa Pawlaka. Jednak nie był sobie w stanie przypomnieć, od kogo otrzymał tę propozycję. Ostatecznie został kuratorem w kwietniu 2009 r., a przestał nim być w styczniu 2017 r..

Pytany przez członka komisji Sebastiana Kaletę, jakie czynności podjął, aby odnaleźć Józefa Pawlaka, zeznał, że wysyłał pisma "do różnych instytucji" we współpracy ze swoim mocodawcą oraz przedstawicielami urzędu miasta. - Przyjęliśmy założenie, być może błędne, że jego synem jest pan Roman Pawlak. W dokumentach sprawy zawarta była informacja, która według nas jednoznacznie wskazywała, że pan Roman Pawlak jest synem Józefa Pawlaka. I przez tego Romana Pawlaka próbowaliśmy dotrzeć do pana Józefa - podkreślił Lichocki.

Dodał, że również w terenie szukał Romana Pawlaka na nieruchomości Łochowska 38 i przy alei Tysiąclecia.

"Teoretycznie możliwe, aby żył"

Kaleta pytał, czy świadek miał świadomość, w jakim wieku jest osoba, do której znalezienia został zobowiązany. Lichocki odpowiedział, że "wiedział, że jest to wiek zaawansowany". - Wydawało nam się, że jest to teoretycznie możliwe jeszcze, aby żył - powiedział.

Jak zaznaczył, jego obowiązki sprowadzały się do tego, aby w jak największym stopniu chronić interes Józefa Pawlaka.

Kaleta przypomniał świadkowi pismo do Biura Gospodarki Nieruchomości z marca 2011 r., w którym Lichocki stwierdził, że został kuratorem jednego z właścicieli i wyczerpały się możliwości ustalenia miejsca pobytu Józefa Pawlaka oraz zakończenia czynności administracyjnej i wydanie decyzji. Zapytany, czy złożył do sądu wniosek o uznanie Pawlaka jako osobę nieżyjącą odpowiedział, że nie złożył takiego pisma. Świadek przyznał, że nie zakładał, iż Józef Pawlak nie żyje.

Zapytany, co czuł, kiedy prokuratura odnalazła informację, że Józef Pawlak nie żyje, świadek odparł, że "poczuł ulgę".

Kaleta pytał, jak świadek nawiązał kontakt ze spółką Augusta Capital, która chciała nabyć kamienicę przy Łochowskiej 38. Lichocki mówił, że mocodawcy świadka zobligowali go, "aby zbyć nieruchomość" i poinformowali go, że jest dwóch-trzech chętnych na nieruchomość.

Dodał, że podczas rozmów ze spółką August Capital padło zapewnienie, iż mieszkańcy nieruchomości nie będą pokrzywdzeni. Zapewnił, że w czasie spotkania z burmistrzem Pragi Północ Wojciechem Zabłockim nie było nacisków.

Na tvnwarszawa.pl relacjonujemy rozprawę komisji weryfikacyjnej w sprawie Łochowskiej 38:

"Kamienica dla ducha" "Fakty" TVN
wideo 2/8

Zdjęcie na stronie głównej: Tomasz Gzell / PAP

PAP/kk/b