Kuna terroryzuje podziemny garaż

Warszawa

facebookKuna "zamieszkała" w garażu

Pan fretka? Pani kuna? - zastanawiają się mieszkańcy jednego z bloków na Odolanach. Pewne jest, że w garażu mają dzikiego lokatora. Zwierzę co prawda daje się fotografować w różnych pozycjach, ale ekopatrol złapać go nie może. A ludzie obawiają się o swoje samochody.

Wszystko dzieje się w niespełna dwuletnim bloku przy Kasprzaka. Jakiś czas temu mieszkańcy w garażu wypatrzyli dzikie zwierzę i - do tej pory - nie mogą się go pozbyć. Rysopis: krótkie nogi, długi tułów i jasne futerko. Jedni mówią fretka, drudzy - kuna.Mieszkańcy zwierzęcia się nie boją, ale martwią o samochody. Na facebookowej grupie co chwilę informują, gdzie kuna "dziś urzęduje", wspólnie próbują też znaleźć rozwiązanie.

"Próbowałam ją zagadać, podejść jak do człowieka, ale nie wykazała chęci rozmowy. Zniechęcona, trochę smutna, krążyła wokół auta, powróciwszy pod niego po kilku minutach. Mam podejrzenia, że Toyota przypadła jej do gustu. Z uwagi na bezpieczeństwo naszych aut oraz jej, czy wiemy gdzie można zadzwonić, jak zaradzić by zminimalizować szkody?" - zastanawia się Oliwia.

Część z mieszkańców przestała parkować w garażu, inni zarzekają się, że za parking nie zapłacą, dopóki zwierzę nie zniknie. Inni postanowili wezwać posiłki.

"Nie zidentyfikowano kuny"

- Przyjęliśmy pięć zgłoszeń w sprawie kuny w tym miejscu. Za każdym razem interwencja została podjęta, jednak po przybyciu na miejsce nasi pracownicy nie zidentyfikowali zwierzęcia - mówi Sławomir Smyk ze straży miejskiej.

I dodaje, że kuna to bardzo płochliwe zwierzę. - Przekazaliśmy administracji budynku informację, jak z nim postępować - dodaje.

Mieszkańcy podnieśli też alarm w administracji budynku.

"Zostały podjęte odpowiednie kroki w temacie. Pracownicy ochrony niezwłocznie po otrzymanej informacji o zwierzęciu powiadomili odpowiednie służby tj. straż miejską, która zgłosiła sprawę do Ekopatrolu. Ekopatrol zasugerował zgłoszenie sprawy do Lasów Miejskich Warszawy, skąd została nam wypożyczona klatka do odławiania dzikich zwierząt. Klatka ustawiona jest w hali garażowej i monitorowana przez pracowników ochrony" - cytuje odpowiedź administracji Aleksandra, jedna z mieszkanek bloku.

A jej sąsiad przytacza informację, z której wynika, że wspólnota zbiera oferty od firm, które wstawią kolejne klatki. "Taka usługa będzie kosztować zależnie od firmy około 1000 złotych za wstawienie. I będzie ich doglądać raz na tydzień 1 wizyta 500 złotych... Nie obiecują kiedy ją złapią, może w 2 tygodnie, a może w 2 miesiące" - opisuje Jakub.

Borsuk to wróg

A co w tym czasie może zrobić kuna? O tym, że mały zwierzak może dać się we znaki właścicielom samochodów przekonali się pracownicy łódzkiego ośrodka TVN24, kiedy taki ssak obrał sobie za cel służbowe samochody redakcji. - Kuny wszystko badają zębami. Najwięcej przegryzień kabli jest podobno wiosną, kiedy wychodzą młode. Muszą wszystko zbadać i poznać - komentował wtedy profesor Andrzej Elżanowski, biolog z PAN.

- Kuny lubują się w przegryzaniu przewodów turbiny, układu chłodzenia i wysokiego napięcia - wyliczał z kolei Robert Więckowski z jednego z łódzkich serwisów samochodowych.Koszt naprawy (w zależności od łakomstwa i sprawności kuny) waha się od 100 do nawet 500 złotych.

Kuna żyje średnio 8-10 lat. Jej naturalnymi wrogami są wilki, psy i lisy, a także borsuki. Dorosły okaz waży ponad kilogram i ma pół metra długości.

Na tvnwarszawa.pl piszemy o dzikich zwierzętach w stolicy:

Dziki na Bródnie Kontakt24
wideo 2/6

kz/r