Kto na prezydenta Warszawy? Giełda nazwisk w PiS i PO

Warszawa

TVN24 / um.warszawa.plKto będzie kandydatem na prezydenta Warszawy?

Do terminowych wyborów samorządowych zostały jeszcze dwa lata. Ale już dziś można stwierdzić, że Warszawa będzie areną jednego z najcięższych bojów między PiS a PO. Na tej batalii skupione będą oczy całego kraju. Kto do niej stanie?

Dla Platformy Obywatelskiej Warszawa to ostatni poważny bastion, którego nie udało się odbić największemu politycznemu przeciwnikowi. PiS nie zamierza jednak rezygnować i nieustannie zastanawia się, jak go przejąć. Po zdobyciu najważniejszych ośrodków władzy - tzw. dużego (prezydenckiego) i małego pałacu (kancelarii premiera) - stołeczny ratusz stał się dla Prawa i Sprawiedliwości celem numer jeden.

- To jest bardzo ważne dla naszej partii, ale szczególnie dla Warszawy, żeby ta dobra zmiana, proces odnowy, odbywał się także tu, we władzach samorządowych w naszym mieście – zadeklarował prezes Jarosław Kaczyński na ostatnim kongresie partii w stolicy.

Krajewski pójdzie ścieżką Dudy?

Kto będzie twarzą tej "dobrej zmiany"? Typów jest kilka. Jeden z częściej wskazywanych to 33-letni poseł Jarosław Krajewski.

W Sejmie zasiada od niedawna, bo dopiero od październikowych wyborów parlamentarnych. Jednak powoli i konsekwentnie pracuje na swoją pozycję i rozpoznawalność. Jest członkiem trzech ważnych komisji (administracji i spraw wewnętrznych, służb specjalnych i finansów publicznych) i coraz częściej reprezentuje partię w programach publicystycznych.

Wcześniej przez dziewięć lat był bardzo aktywnym radnym, potem także szefem klubu PiS w Radzie Warszawy. Zawsze ostro punktował PO m.in. za nierealizowane obietnice.

Zasłynął długą batalią o odtajnienie umów zawieranych przez ratusz, którą sąd rozstrzygnął na jego korzyść. Jego pracę doceniali nawet politycy z drugiej strony barykady. Gdy odchodził z rady miasta, wręcz prześcigali się w komplementach.

Sam Krajewski do swojej ewentualnej kandydatury podchodzi bardzo ostrożnie. - Wolałbym nie komentować spekulacji i skoncentrować się na coraz lepszej pracy w parlamencie. Dziś jestem przedstawicielem warszawiaków w Sejmie i staram się powierzone mi zadania wykonywać jak najlepiej – mówi krótko.

Macierzysta partia wobec jego kandydatury jest podzielona. Frakcja skoncentrowana wokół szefa partii w stolicy Mariusza Kamińskiego wydaje się być przychylna młodemu posłowi. Jego potencjału upatrują m.in. w otwartości na elektorat środka. – Nasz stały elektorat i tak na nas zagłosuje. Potrzebujemy takiego kandydata, który będzie w stanie wyjść poza i zgarnąć też głosy lewicy albo niezdecydowanych. Krajewski ma szansę – przekonuje nas jeden z działaczy PiS.

Sasin - doświadczony przegrany

Nie brakuje jednak takich, którzy woleliby postawić na doświadczonego w warszawskich bojach Jacka Sasina. W ostatnich wyborach poseł z Łomianek zmierzył się z Hanną Gronkiewicz-Waltz, przeszedł do II tury, gdzie zdobył blisko 43 proc. Jest rozpoznawalny i bezwzględnie kojarzony z partią.

- Ma tę przewagę, że jest doświadczonym politykiem, który zna miasto. Był i burmistrzem, i wojewodą. Nie sądzę, żeby porażka wyborcza z Hanną Gronkiewicz-Waltz sprzed dwóch lat była dla niego zbyt dużym obciążeniem – ocenia dr Bartłomiej Biskup, politolog z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Przyznaje, że Krajewski ma trochę gorzej. – Jest młody i mniej rozpoznawalny. Wprawdzie dał się poznać jako pracowity i zaangażowany radny. Jednak czym innym jest aktywna praca w radzie, a czym innym wypromowanie polityka na prezydenta – przestrzega politolog.

Warto jednak przypomnieć, że Andrzej Duda na kilkanaście miesięcy przed wyborami prezydenckimi również nie był znany Polakom. Świetnie poprowadzona kampania i liczne potknięcia rywala sprawiły, że Dudzie udało się pokonać urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego, który w pierwszych sondażach wręcz go miażdżył. - Wszystko da się zrobić, ale jeśli PiS chciałby wystawić kogoś takiego jak Krajewski na swojego kandydata, bezapelacyjnie trzeba zacząć go promować już dziś – twierdzi dr Biskup.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że ostateczne wskazanie należeć będzie do szefa partii. Czy Jarosław Kaczyński byłby skłonny powtórzyć wariant z mało znanym kandydatem? Dziś odpowiedź zna chyba tylko on. Zagadką pozostają także notowania jakie u Kaczyńskiego ma Krajewski.

Pewne jest za to, że Jacek Sasin nigdy nie należał do jego najbliższych współpracowników, był przede wszystkim człowiekiem z "dużego pałacu". Co prawda, prezes postawił na niego w poprzednich wyborach samorządowych, ale - jak czas pokazał - nie zapewniło to Sasinowi miejsca w gronie pierwszoligowych polityków PiS. W 2015 roku kandydował do Sejmu z trzeciego miejsce na podwarszawskiej liście. Z dwójki zepchnął go w ostatniej chwili mało znany Andrzej Smirnow, były poseł... PO. Ostatecznie Sasin zdeklasował Smirnowa, ale w powyborczym rozdaniu znów został z niczym. Do rządu nie wszedł, choć wcześniej mówiło się, że może objąć tekę ministra spraw wewnętrznych.

Jóźwiak - poważny kandydat z kabaretu

O swoich przyszłym kandydatach PO oficjalnie rozmawiać nie chce. - Dyskusja o tym, kto ewentualnie mógłby zastąpić Hannę Gronkiewicz-Waltz jest jeszcze przed nami - ucina Jarosław Szostakowski, przewodniczący klubu radnych PO.

W kuluarach najczęściej pada jednak nazwisko wiceprezydenta Jarosława Jóźwiaka. Pani prezydent wyłowiła młodego prawnika dekadę temu. W 2006 roku został wicedyrektorem jej gabinetu i od tego czasu konsekwentnie pnie się po szczeblach samorządowej kariery. Na swojego zastępcę Gronkiewicz-Waltz powołała go w 2014 roku. Odpowiada m.in. za kulturę, bezpieczeństwo i budzącą ogromne kontrowersje reprywatyzację. Uchodzi za jej najbliższego współpracownika, prawą rękę.

Jóźwiaka wszędzie jest pełno: bierze udział w dyskusjach, komentuje w mediach, przecina wstęgi, zaszczyca spotkania, przemawia, nagradza... Zawsze, gdzieś pędzi nie rozstając się ze smartfonem. Bo aktywny jest także w mediach społecznościowych. To wszystko zapewniło mu nawet miejsce w teatrze i nie chodzi tu tylko o krzesło na widowni. Wzorowany na nim "Dżej Dżej" jest jednym z bohaterów kabaretu "Pożar w burdelu".

Pożary Jóźwiak musiał gasić w dwóch teatrach, które mu podlegają. I nie poradził z tym sobie najlepiej. Teatr Studio od wielu miesięcy jest pogrążony w głębokim kryzysie po konflikcie dyrektorów, a Teatr Żydowski z dnia na dzień stracił siedzibę i nie ma gdzie grać.

Mimo to, radni PO chwalą Jóźwiaka. Mówią, że jest tytanem pracy. Merytorycznym i dokładnym, z bardzo dużą wiedzę o mieście. Jednak kiedy dopytujemy o szansę na kandydowanie, nabierają wody w usta. Podobnie jak sam zainteresowany. - Po pierwsze nie mamy jeszcze nawet ustalonego terminu wyborów. Po drugie, u nas w Platformie mamy swój tryb powoływania kandydatów, który wymaga pewnych procedur wewnętrznych. Dopóki w partii nic nie zostało ustalone, nie chcę komentować sprawy – mówi wiceprezydent.

Olszewski - fachowiec, ale bezpartyjny

Wśród ewentualnych kandydatur pojawia się też nazwisko drugiego zastępcy Gronkiewicz-Waltz - Michała Olszewskiego. Cieszy się opinia ambitnego i kompetentnego urzędnika. Skuteczność na stanowisku Biura Funduszy Europejskich otworzyła mu drogę do gabinetu wiceprezydenta stolicy. Może pochwalić się sukcesami. Za taki należy uznać na pewno ożywienie nabrzeży Wisły, zarówno poważnymi inwestycjami (bulwary czy Port Czerniakowski), jak i miękkimi działaniami - wpuszczenie nad rzekę sezonowych klubów i kawiarni.

Firmuje też Program Rewitalizacji Pragi, pierwszą kompleksową strategię inwestycyjno-społeczną mającą poprawić jakość życia w zaniedbanych częściach miasta. Ale jej efekty uczciwie będzie można ocenić dopiero za kilka lat. Podobnie jak to czy program "Milion drzew dla Warszawy" nie pozostanie pustym hasłem. Na pewno Olszewski jest pierwszą osobą na tak wysokim stanowisku, która postanowiła poważnie zmierzyć się z tematem zieleni. Przesądzone jest już powołanie nowej superjednostki, która ma zarządzać miejską zielenią. Na plus zaliczyć mu można także rozpoczęcie programu budowy miejskich toalet, na minus - klęskę w walce z całodobowymi budami z alkoholem.

- Olszewski byłby dobry, ale jest jeden problem. Nie należy do PO. W wyborach to nie przejdzie – przyznaje jeden z radnych tej partii.

Także opozycja nie ma wątpliwości, że na nominację raczej nie ma szans. – Już na pierwszy rzut oka widać, że pani prezydent od dawna przygotowuje na swojego zastępcę Jóźwiaka – mówi radny PiS. Dopytywany o to, czy to źle, czy dobrze, odpowiada krótko: - Dla nas? Dobrze.

Dr Bartłomiej Biskup dowodzi, że Jóźwiak nie jest bez szans. - Ma potencjał, nie widzę specjalnych przeciwwskazań, choć tu też, podobnie jak w przypadku Krajewskiego, potrzeba intensywnych i bardzo profesjonalnych przygotowań. Kampanię trzeba zacząć już dziś – twierdzi.

Na to się jednak nie zanosi. W PO są bowiem także inni "kandydaci na kandydatów". Jak się dowiadujemy nieoficjalnie, na partyjnej giełdzie pojawiają się nazwiska innych działaczy PO związanych ze stolicą, takich jak Julia Pitera czy Małgorzata Kidawa-Błońska. Zgody nie ma też w obozie Hanny Gronkiewicz-Waltz - kandydowanie ma rozważać inny jej zastępca, Jacek Wojciechowicz.

Wszystkie te spekulacje może przekreślić Grzegorz Schetyna. To szef PO rozdaje karty i, jeżeli do 2018 roku nic się nie zmieni, może próbować forsować własnego kandydata. Bliższy od wszystkich współpracowników Hanny Gronkiewicz-Waltz byłby np. Andrzej Halicki – wieloletni szef PO na Mazowszu (od 2010 roku do dziś). Obecna prezydent stolicy nigdy nie należała do stronników Schetyny, otwarcie deklaruje, że bliżej jej do Ewy Kopacz. Natomiast Andrzej Halicki "schetynowcem" jest od zawsze.

Ostatnia kadencja Gronkiewicz-Waltz

Obecna prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz jeszcze przed wyborami w 2014 roku zapowiedziała, że trzecia kadencja będzie jej ostatnią. Wersji tej trzyma się do dziś, choć nie wyklucza, że zmieni zdanie. - Jeśli wybory będą o czasie, czyli w 2018 roku, to zgodnie z tym co zapowiedziałam, nie będę kandydować. 12 lat to wystarczający czas. Natomiast jeśli będą wcześniej, to jest to mój obowiązek. Nie można akceptować zamachu na demokrację – powiedziała niedawno w wywiadzie dla rp.pl.

Pewne jest, że Platforma będzie miała poważny dylemat. Od dawna Prawo i Sprawiedliwość tak zdecydowanie nie deptało jej po piętach. Partia Schetyny jest w poważnym kryzysie, spadek poparcia w skali kraju może przełożyć się w końcu także na stołeczne podwórko. Poza tym, trzeba pamiętać, że wyrósł jej poważny rywal.

– Nie wiemy, kogo wystawi Nowoczesna ciesząca się w stolicy dużym poparciem. Zaszkodzić PO mogą tez ruchu miejskie, jeśli się zmobilizują i wystawią własnego kandydata. Można mieć zatem wątpliwości czy Platforma w ogóle zakwalifikuje się do II tury – prognozuje dr Bartłomiej Biskup.

Zobacz przemówienie Hanny Gronkiewicz-Waltz po wygranej II turze w 2014 roku:

Hanna Gronkiewicz-Waltz dziękuje swoim wyborcom
TVN24

Karolina Wiśniewska