Kryzys w operze

Warszawa

Opera Kameralna/Facebook.comOpera w kryzysie

Władze Mazowsza obcięły dotację dla Warszawskiej Opery Kameralnej o 4,5 mln złotych. – Wszystko wskazuje na to, że nie odbędzie się tegoroczna edycja prestiżowego Festiwalu Mozartowskiego. To cios w samo serce – ogłosił dyrektor opery. Brakuje też pieniędzy na wynagrodzenia dla artystów. Festiwal mógłby jeszcze uratować marszałek Adam Struzik lub bogaty sponsor.

Festiwal Mozartowski to prestiżowe wydarzenie na skalę europejską. Od 20 lat do Warszawy ściąga na niego publiczność z całego świata. W żadnym innym kraju, podczas jednego festiwalu nie prezentuje się wszystkich dzieł scenicznych Wolfganga Amadeusza Mozarta.

Festiwalu nie będzie?

Każda edycja to kilkadziesiąt koncertów przez ponad miesiąc. – Odbywają się one w naszej operze, w Łazienkach Królewskich czy na Zamku Królewskim – zachwala Stefan Sutkowski, dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej.

Niestety, w tym roku impreza najprawdopodobniej nie odbędzie się.

W poniedziałek dyrekcja opery dowiedziała się, że budżet placówki został pomniejszony o 4,5 mln złotych. – Nie mamy pieniędzy na festiwal, nie mamy na pensje. Będziemy zwracać pieniądze za bilety, które sprzedajemy od stycznia – mówi ze smutkiem dyrektor Sutkowski.

Dyrekcja przymierza się do odwoływania innych występów zaplanowanych na ten sezon teatralny.

Winne janosikowe?

Warszawska Opera Kameralna jest jedną z 29 jednostek kultury finansowanych przez samorząd województwa Mazowieckiego. 12 marca radni sejmiku Mazowsza podjęli uchwałę zmniejszającą budżet o 550 mln złotych.

- Sytuacja województwa jest bardzo trudna. Powodów tej sytuacji jest kilka m.in. zmniejszenie przez Ministerstwo Finansów prognozowanego na ten rok wzrostu podatku CIT i PIT, wyższe niż przed rokiem janosikowe oraz wstrzymanie procesu prywatyzacji Kolei Mazowieckich – wyjaśnia Marta Milewska, rzeczniczka prasowa marszałka Mazowsza.

Tną wszystkim

Cięcia dotknęły także inne placówki kulturalne. Najwięcej pieniędzy, aż 47 proc., zabrano Teatrowi Praga.

Na drugim miejscu znalazła się właśnie stołeczna opera. Jej budżet został pomniejszony o 24 procent z 19,5 mln do 14,9 mln złotych. - To ogromny wstyd przed naszą wierną publicznością. Cios w samo serce – denerwuje się dyrektor.

Urzędnicy przyznają, że oszczędności są zawsze procesem niezwykle trudnym i bolesnym. – W tym jednak przypadku absolutnie koniecznym i nieodwołalnym – przekonuje Milewska.

Jak dodaje, decyzje dotyczące tego, gdzie najpierw szukać oszczędności, leżą w gestii dyrekcji placówek. - Urząd nie wskazuje, w ramach jakich działań powinny one być realizowane – precyzuje rzeczniczka.

Szukają sponsora

Dyrekcja opery nie składa broni i będzie walczyć o dofinansowanie. Artyści mają nadzieję, że być może uda im się jeszcze wpłynąć na władze Mazowsza, by zmieniły swoją decyzję.

Opera kameralna szuka też innych sposobów finansowania: – Festiwal dałoby się uratować, gdybyśmy znaleźli dla niego sponsora – mówi Sutkowski. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarliśmy wynika, że artyści w ramach festiwalu chcą zagrać kilka koncertów za darmo.

Bartłomiej Frymus - b.frymus@tvn.pl