Krokodyl Gustaw znalazł schronienie w warszawskim zoo

Warszawa

Michał Lech, pracownik stołecznego Ogrodu Zoologicznego fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl

Krokodyl Gustaw, który został podrzucony do ogrodu zoologicznego, znalazł schronienie, ale tylko tymczasowe. Stołeczne zoo nie ma bowiem odpowiednich warunków dla takiego zwierzęcia.

Przywiezioną po południu w sobotę paczkę odebrali ochroniarze zoo. Była adresowana na Miejski Ogród Zoologiczny, bez podania nadawcy ani zawartości. Ochrona potraktowała ją jako zwykłą paczkę i zostawiła na noc pod daszkiem przy portierni. Miała czekać do poniedziałku na dyrekcję zoo. W niedzielę, ku zdziwieniu pracowników ogrodu, w paczce zaczęło coś chrobotać. Nic dziwnego. Jak się okazało, w środku był krokodyl nilowy w klatce.

W paczce był także list: "Jestem sobie krokodylek, mój tatuś nie jest w stanie się mną zajmować" - głosiła treść dołączona do przesyłki. Napisano także, że zwierzę ma na imię Gustaw i podano adresata, który jednak wyparł się krokodyla.

Musi mieć ciepło

Gad miał jednak szczęście. W zoo szybko się nim zaopiekowano. - Krokodyla umieściliśmy w kwarantannie. Ma ciszę, spokój i przede wszystkim ciepło, które jest mu teraz bardzo potrzebne - tłumaczy Mariusz Lech, pracownik warszawskiego zoo. - Boimy się, że noc spędzona na zewnątrz w klatce mogła negatywnie wpłynąć na jego zdrowie; okaże się czy nie ma zapalenia płuc. Cały czas pozostaje pod opieką lekarza weterynarii - dodaje.

fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl

Nagranie z monitoringu

Zoo będzie się starało wyjaśnić tę sprawę i spowodować, że człowiek, który w ten sposób pozbył się krokodyla, zostanie ukarany. - Jeszcze dzisiaj zgłosimy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, bo porzucenie zwierzęcia jest przestępstwem i to zagrożonym karą pozbawienia wolności - podkreśla Lech.

Jest ważny trop: - Mamy nagranie z monitoringu, a którym doskonale widać zarówno twarz mężczyzny, który przywiózł krokodyla, jak i tablice rejestracyjne samochodu, którym przyjechał - dodaje.

Zobacz także zdjęcia z monitoringu na tvn24.pl

Będą szukać dla niego nowego domu

Gustaw nie pozostanie pewnie w warszawskim zoo na długo. Jak mówi pracownik, krokodyl nilowy osiąga długość nawet do 6 metrów. Nie ma pomieszczeń dla tego zwierzęcia.

- Nie mamy gdzie go trzymać. Ktoś pozbył się problemu naszym kosztem - mówi Lech. - Po wyroku sądowym, mocą którego krokodyl będzie najprawdopodobniej przekazany stołecznemu zoo, będziemy szukać dla Gustawa nowego domu, czy to w Polsce, czy w Europie - dodaje.

Informację o podrzuconym krokodylu dostaliśmy na Kontakt 24. Jeśli chcesz nas zainteresować jakimś tematem, napisz na warszawa@tvn.pl albo umieść informacje bezpośrednio na portalach tvnwarszawa.pl albo Kontakt24.

fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl
fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl
fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl
fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl
fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl
fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl
fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl
fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl
fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl
fot. Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl

as/ec