"Kradną", by przestrzegać przed prawdziwymi złodziejami

Warszawa

Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.plPolicyjni wywiadowcy "okradają" pasażerów czekających na pociąg

Działają w grupie i są świetnie zorganizowani. Pod okiem kamery tvnwarszawa.pl "okradli" kilku pasażerów czekających na pociąg na Dworcu Centralnym. Na co dzień nie są kieszonkowcami. To policjanci z wydziału wywiadowczo-patrolowego komendy stołecznej. Udowodnili, jak łatwo dajemy się okraść i opowiedzieli, co zrobić, żeby tego uniknąć.

Wystarczy chwila nieuwagi i dziewczyna zagadywana przez mł. asp. Wiolettę Szubską traci torebkę. Zabiera ją asp. Marcin Szymański, który od wielu minut przyglądał się dziewczynie, po czym wybrał odpowiedni moment.

- Zagadałam panią celowo, żeby pani oderwała wzrok od torby, no i udało się. Ale pani zachowanie było niezbyt dobre. Jednak ta torba powinna być w zasięgu wzroku – tłumaczy Wioletta Szubska.

- To prawda, moja nieuwaga – przyznaje dziewczyna.

"Zaaferowani , a torba sobie wisi"

Chwilę później, dosłownie kilka metrów dalej, wywiadowcy wypatrują kolejną potencjalną ofiarę. Jest nią młoda mama, która wraz z rodziną stoi przy okienku i kupuje bilety. Ich bagaże stoją za nimi. Przez wiele minut nie zwracają na nie uwagi. Wtedy ponownie do akcji wkracza Wioletta Szubska. Tym razem przykleja na torebce kobiety naklejkę z napisem "Dałeś się złapać POLICJI. Nie daj się złodziejowi". Kobieta jest zaskoczona, kiedy słyszy hasło: Komenda Stołeczna Policji.

- Jesteście wszyscy zaaferowani okienkiem, a torba sobie wisi – zwraca uwagę Szubska.

- Wszystko na głowie i tak to jest... – próbuje się tłumaczyć młoda mama, która, gdyby trafiła na prawdziwych kieszonkowców, straciłaby torebkę.

"Szkoda by było laptopa"

Na peronie spotykamy starszą panią, która przygląda się rozkładowi jazdy pociągów i nie pilnuje bagażu, który stoi kilka metrów za nią. Podchodzą do niej trzy policjantki i zasłaniają torby. Wtedy zaczyna się do nich zbliżać Marcin Szymański, żeby zabrać bagaż. Kobieta, w ostatniej chwili, przypomina sobie o swoich rzeczach i chwyta za rączkę torby. Mało brakowało, a ona również padłaby ofiarą udawanych złodziei.

Na kolejnym peronie policjantom rzuca się w oczy dziewczyna, która stoi tyłem do swoich toreb. Ona również dała się zagadać asp. Szubskiej. Gdyby nie to, że jednak z toreb zaszeleściła, straciłaby laptop.

- Mała chwilka i straciłaby go pani, bo odwróciła się pani, no ale nie udało się. Na szczęście. Na drugi raz proszę bardziej pilnować swojego bagażu - ostrzega policjantka.

- Szkoda by było. Laptop cenna rzecz – odpowiada dziewczyna.

Wszędzie tam, gdzie jest tłok

Policyjni wywiadowcy o tym, jak nie dać się okraść
Dawid Krysztofiński/tvnwarszawa.pl

Na kieszonkowców możemy natknąć się w wielu miejscach.

- Do kradzieży dochodzi wszędzie tam, gdzie jest tłok. Musimy uważać na dworcach, w środkach komunikacji i w centrach handlowych. Kieszonkowcy czyhają. Obserwują swoją ofiarę, wykorzystują moment nieuwagi i okradają ją - mówi mł. asp. Wioletta Szubska.

Żeby uniknąć kradzieży, należy przestrzegać wg niej kilku prostych zasad: być ostrożnym, rozważnym, myśleć, nie ufać nieznajomym, pilnować swojego bagażu, a torebkę damską nosić zamkniętą i przed sobą.

"Mnie to nie dotyczy"

- Niestety, kiedy widzimy, jak ktoś w naszym otoczeniu jest okradany, nie zwracamy na to uwagi i udajemy, że nie widzimy. Ludzie odwracają głowę. Później twierdzą w rozmowie z nami, że ich to nie dotyczy - ocenia asp. Marcin Szymański z komendy stołecznej.

Jak należy reagować?

- Najlepiej wszcząć alarm, np. pali się, nie krzyczeć złodziej. My nie namawiamy, żeby łapać za rękę. Najlepiej by było zadzwonić na policję i opisać, jak dana osoba wygląda i gdzie się udała - dodaje Szymański.

ij/mz