Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

Kot zakleszczony w oknie. Nie miał czucia w łapkach, w końcu zdechł

Warszawa

Zuzanna OskieraKot zakleszczył się w oknie

Kilkanaście osób zaangażowało się akcję ratowania kota, który zakleszczył się w oknie jednego z bloków w Pruszkowie. Zwierzak mógł wisieć tam nawet całą noc. Miał uszkodzony pęcherz i stracił czucie w łapach. Nie udało się go uratować. Pierwsze informacje i zdjęcia dostaliśmy na Kontakt 24.

O sprawie poinformowała nas Zuzanna Oskiera, mieszkanka Pruszkowa i była działaczka Pruszkowskiego Stowarzyszenia na Rzecz Zwierząt.

Całą relację opisała też w mediach społecznościowych.

"Zadzwoniła do mnie siostra i powiedziała, że widzi, jak grupa ludzi zebrała się pod oknem jednego z mieszkań na parterze bloku przy ul. Helenowskiej, próbując uwolnić zaklinowanego kota" - relacjonuje.

"Płakał i gryzł"

Jako była działaczka Pruszkowskiego Stowarzyszenia na Rzecz Zwierząt postanowiła pomóc. Wzięła koc dla kota i udała się na miejsce. Tam próba ratowania kota z opresji trwała już w najlepsze. Sąsiedzi wzięli drabinę i rękawiczki od robotników remontujących pobliską ulicę.

Próbowali wyjąć zwierzaka z futryny, ale to wcale nie było proste. "Kot przeraźliwie płakał i gryzł" - informuje Zuzanna.

Dostałam telefon, że kot zdechł

W końcu się udało. Mały poddał się i pozwolił wyjąć z okna, ale była to tylko połowa sukcesu.

"Zawieźliśmy go do weterynarza, gdzie okazało się, że nie ma czucia w łapach. Ponadto jest tak wychłodzony, że nie da się mu zmierzyć temperatury. Miał pęknięty pęcherz i był odwodniony, więc nie pobrano mu krwi" - opisuje dalej.

Według weterynarza, kot mógł wisieć w oknie nawet całą noc. Zwierzę przeniesiono do inkubatora i założono mu kroplówkę. Starania nie przyniosły jednak oczekiwanego efektu.

"Po trzech godzinach otrzymałam telefon, że kot zdechł" - poinformowała pani Zuzanna. Jak dodała, wezwała straż miejską, a ta zadeklarowała, że skieruje sprawę na policję.

Kilka tygodniu informowaliśmy o śmierci popularnego żyrafka z zoo:

Marcin Gortat odwiedził żyrafkaTVN24
wideo 2/4

kw