Kosecki chce PZPN na Narodowym

Warszawa

TVN24"Kosie" podoba się pomysł PZPN na Narodowym

- Trzeba zakończyć wojnę polsko-polską, wewnątrz i na zewnątrz federacji - główny faworyt wyborów na szefa polskiej piłki Roman Kosecki obiecuje poprawę wizerunku PZPN.

Kosecki jest faworytem październikowych wyborów, bo zebrał największe poparcie wojewódzkich związków i klubów przy rejestracji swojej kandydatury.

Nieoficjalnie mówi się, że zgromadził 35 rekomendacji i wręcz zdeklasował rywali. Tych ma mieć czterech. Oficjalne wyniki i listę kandydatów PZPN przedstawi jeszcze dziś.

Czytaj też na tvn24.pl.

Sojusz z Bońkiem?

Żeby wygrać wybory, nowy prezes będzie musiał zebrać 26 października większość ze 118 głosów delegatów Zjazdu Sprawozdawczo-Wyborczego. W tym celu Kosecki nie wyklucza sojuszu ze Zbigniewem Bońkiem, który mógłby zostać wiceprezesem.

- Na przykład do spraw zagranicznych - zaproponował "Kosa". - Z każdym trzeba rozmawiać - dodał.

Zamknięty PZPN

Jeśli wygra, będzie chciał gruntownie odmienić oblicze PZPN, które mocno ucierpiało w czasie kadencji Grzegorza Laty.

- Związek może być niezależny, ale musi być otwarty. Jest za dużo tajemnicy wokół związku, jest zamknięty - przyznaje 69-krotny reprezentant Polski, który chce, żeby wiadomo było, skąd PZPN ma pieniądze i na co je wydaje. Przejrzystość w związku - zdaniem Koseckiego - pomoże w odzyskaniu zaufania kibiców.

Siedziba na Narodowym

"Kosa" jest przeciwny budowie siedziby PZPN, która ma pochłonąć ok. 40 mln złotych i której dotyczyły tzw. taśmy prawdy (rzekome nieprawidłowości przy inwestycji kosztowały Zdzisława Kręcinę posadę sekretarza generalnego związku).

- Sam projekt siedziby kosztował 2 miliony złotych - Kosecki argumentował swój sprzeciw wobec nowej siedziby związku na stołecznym Wilanowie.

W zamian proponuje wynajęcie lokali na Stadionie Narodowym. - Rozmawiałem ostatnio z prezesem Narodowego Centrum Sportu i dalej są pomieszczenia na Narodowym - przyznał były piłkarz m.in. Atletico Madryt i Nantes.

Co z legitymacją?

Nie chciał potwierdzić, czy złoży legitymację poselską w razie zwycięstwa w wyborach. - Będziemy na ten temat rozmawiać - stwierdził tylko.

Ale podkreślił, że piastowanie funkcji w piłkarskiej centrali nie musi przeszkadzać z zasiadaniem w poselskiej ławie. Jako przykład podał Finlandię, gdzie kilka lat temu Sauli Niinisto przez pół roku rządził fińską piłką i krajem, bo w trakcie prezesury w związku wybrano go na prezydenta kraju.

twis/k