Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Korupcja i fałszowanie dokumentów w tajnej policji

Warszawa

Policyjny wydział techniki zajmuje sie m.in. badaniem odcisków palców/ fot. tvn24

Siedem osób, w tym pięciu byłych policjantów, jest podejrzanych w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości przy przetargach w Wydziale Techniki Operacyjnej KSP. Do sądu trafił pierwszy akt oskarżenia w tej sprawie - wobec przedsiębiorcy, który miał wręczać łapówki funkcjonariuszom.

Sprawa dotyczy Wydziału Techniki Operacyjnej; pracujący tam policjanci na co dzień zajmują się m.in. podsłuchami, śledzeniem i nagrywaniem przestępców. Zdaniem prokuratorów w wydziale mogło dochodzić do nieprawidłowości przy przetargach. Śledztwo, które prowadzi Wydział V do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, a nadzoruje Prokuratura Generalna, jest tajne.

Fałszowali dokumenty?

Jak poinformował w poniedziałekrzecznik warszawskiej prokuratury apelacyjnej Zbigniew Jaskólski w prowadzonym postępowaniu podejrzanych jest siedem osób, w tym pięciu byłych policjantów. Usłyszeli oni zarzuty dotyczące m.in. korupcji, przekroczenia uprawnień i fałszowania dokumentów. Wśród nich jest były naczelnik WTO i jego zastępca.

- Prokuratura wyłączyła z głównego śledztwa wątek dotyczący ósmej osoby - przedsiebiorcy z Pomorza. 30 września do sądu rejonowego Gdańsk-Północ skierowany został akt oskarżenia w jego sprawie. Przedsiębiorcy zarzuca się, że w zamian za korzystne rozstrzygnięcia wręczył byłemu naczelnikowi wydziału i jego zastępcy łapówki w kwocie nie mniejszej niż 40 tys. zł - powiedział PAP Jaskólski.

Zaczęło się od drogich aut

Na razie nie wiadomo kiedy śledztwo się zakończy. Prokuratura apelacyjna nie chce ujawniać żadnych szczegółów. We wrześniu 2010 r. gazety opisywały nieprawidłowości, do których miało dochodzić w Wydziale Techniki Operacyjnej KSP. Cała sprawa miała się zacząć od śledztwa dotyczącego oszustw biznesmena Artura E. Prokuratorzy ustalili, że dostarczał on auta stołecznym policjantom. Miał to robić po zawyżonych cenach, a różnicą dzielić się z oficerami policji.

W tej sprawie kontrolę prowadziła też Komenda Główna Policji

PAP/ec