Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Konwiktorska pożegnała Króla i ekstraklasę

Warszawa

TVN24"Polonia nigdy nie zginie!"

To był ostatni mecz Polonii Warszawa w ekstraklasie rozegrany przy Konwiktorskiej. Z powodu braku licencji zespół zostanie po tym sezonie zdegradowany i nie wiadomo gdzie rozpocznie kolejny. W czwartkowym meczu z Piastem Gliwice Czarne Koszule zremisowały 1:1.

Wydarzenia ostatnich dni sprawiły, że czwartkowy mecz na Konwiktorskiej z punktu widzenia sportowego miał dla Polonii drugorzędne znaczenie.

Odwołanie zadłużonego klubu w sprawie braku licencji nie przyniosło skutku, co oznacza, że Czarne Koszule zostaną po sezonie zdegradowane z ekstraklasy. Wciąż nie widomo, gdzie rozpoczną kolejny sezon - prawdopodobnie w trzeciej lidze, jeśli zgodę wyrażą Mazowiecki Związek Piłki Nośnej i Łódzki ZPN.

Na koniec rekord frekwencji

Mimo fatalnych ostatnio informacji dla Polonii w czwartkowe popołudnie na stadion przyszło około 5,5 tys. kibiców, najwięcej w rundzie wiosennej. To dla nich historyczny dzień. Nie wiadomo, bowiem, kiedy po raz kolejny zobaczą swoją drużynę w ekstraklasie.

Warszawscy fani głośnymi i obraźliwymi okrzykami dawali jasno do zrozumienia, co myślą o właścicielu Polonii Ireneuszu Królu. W trakcie pierwszej połowy wywiesili kilkaset transparentów, na których widniała przekreślona twarz śląskiego biznesmena i napis "Kłamca".

Ostry początek Polonii

Na boisku Polonia, osłabiona brakiem Pawła Wszołka, Miłosza Przybeckiego i Jakuba Tosika, od początku ruszyła do ataków. W ciągu pierwszych 20 minut stworzyła kilka dogodnych sytuacji, szanse mieli m.in. Krzysztof Kopciński (po raz pierwszy w wyjściowym składzie) oraz wypożyczony z Lechii Gdańsk Piotr Grzelczak. W 29. minucie sam przed bramkarzem Piasta Dariuszem Trelą znalazł się Daniel Gołębiewski, ale jego strzał obronił golkiper rywali.

W odpowiedzi próbowali pomocnik Piasta Pavol Cicman i napastnik gości Marcin Robak, jednak w obu przypadkach lepszy okazał się bramkarz Polonii Sebastian Przyrowski.

Mocne uderzenie Piasta

Drugą połowę od mocnego uderzenia zaczęli gliwiczanie. Już w 47. minucie po strzale Cicmana piłka trafiła w słupek. Po chwili indywidualną akcję przeprowadził polonista Adam Pazio, ale golkiper gości nie dał się pokonać.

W 60. minucie piłkarze Piasta objęli prowadzenie. Obrońcy Polonii nie upilnowali Robaka, a doświadczony napastnik, były król strzelców pierwszej ligi (w barwach Widzewa Łódź), mocnym strzałem nie dał szans Przyrowskiemu. Niespełna kwadrans później sytuacja gospodarzy stała się jeszcze trudniejsza, gdy za drugą żółtą kartkę boisko musiał opuścić obrońca Martin Baran.

Wykorzystany karny

Mimo osłabienia gospodarzom udało się wyrównać. W 80. minucie po zagraniu ręką Pawła Oleksego sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Aleksandar Todorovski.

W końcówce spotkania kibice byli świadkami przykrego incydentu. Po faulu Robaka na Przyrowskim doszło do ostrych przepychanek między tym piłkarzami. W efekcie obaj zostali ukarani przez arbitra czerwonymi kartkami.

Related content

Polonia Warszawa - Piast Gliwice 1:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Marcin Robak (66), 1:1 Aleksandar Todorovski (80-karny).

Żółta kartka - Polonia Warszawa: Martin Baran, Igor Morozov, Tomasz Hołota. Piast Gliwice: Artis Lazdins, Ruben Jurado, Paweł Oleksy. Czerwona kartka za drugą żółtą - Polonia Warszawa: Martin Baran (73). Czerwona kartka - Polonia Warszawa: Sebastian Przyrowski (90-niesportowe zachowanie).Piast Gliwice: Marcin Robak (90-niesportowe zachowanie).

Sędzia: Paweł Pskit (Łódź). Widzów 5500.

Polonia Warszawa: Sebastian Przyrowski - Aleksandar Todorovski, Igor Morozov, Martin Baran, Adam Pazio - Krzysztof Kopciński (69. Paweł Tarnowski), Tomasz Hołota, Łukasz Piątek, Jacek Kiełb (92. Mariusz Pawełek) - Daniel Gołębiewski (83. Sebastian Olczak), Piotr Grzelczak.

Piast Gliwice: Dariusz Trela - Damian Zbozień, Adrian Klepczyński, Jan Polak, Paweł Oleksy - Tomasz Podgórski, Mateusz Matras, Artis Lazdins (84. Rudolf Urban), Pavol Cicman (72. Matej Izvolt) - Marcin Robak, Tomas Docekal (54. Ruben Jurado).

PAP/bf/b