Kontrowersyjne hasła na demonstracji. "Zbada to policja z prokuratorem"

Warszawa

TVN24/tvnwarszawa.plKontrowersje na marszu

Policja i prokuratura zbadają, czy treść kilku transparentów z sobotniej manifestacji antyimigranckiej, nie łamała prawa - poinformował wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. Funkcjonariusze analizują już nagrania z manifestacji.

Oficjalnie w sobotnim marsz odbył się w pokojowej atmosferze. Wiceprezydent stolicy Jarosław Jóźwiak poinformował wyłącznie o "drobnych incydentach z pirotechniką i okrzykami". W niedzielę właściciel libańskiego baru z falafelem przy Senatorskiej poinformował, że w czasie marszu w jego lokalu ktoś rozpylił gaz.

Na zdjęciach z marszu widać, że co najmniej kilka transparentów budzących kontrowersje, np. "Polska dla Polaków" czy "Cała Legia głośno krzyczy, nie dla tej islamskiej dziczy". Jedna z osób uczestniczących w marszu niosła zatknięty na drewniany kij świński łeb, pod którym przytwierdzono napis "Islamskie świnie czekamy i łby poobcinamy".

Na transparenty zwrócił uwagę także wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski, choć nie wskazał konkretnych. "Było spokojnie, choć parę transparentów może budzić wątpliwości. Zbada to policja z prokuratorem" – napisał na swoim profilu facebookowym.

Służby sprawdzają

Policja analizuje zdjęcia i nagrania z marszu. – Jeśli znajdziemy slogany, które wyczerpują znamiona przestępstwa, sprawa zostanie zgłoszona do prokuratury – zapewnia w rozmowie z tvnwarszawa.pl Mariusz Mrozek, rzecznik stołecznej policji. Jak dodaje, może tu chodzić o przestępstwo nawoływania do nienawiści. – Analizujemy również treść haseł jakie były skandowane. Jeśli będą wątpliwości co do ich interpretacji, wówczas powiadomimy o tym śledczych – dodaje Mrozek.

Prokuratura na razie nie ma żadnego oficjalnego zgłoszenia w sprawie tych transparentów. – Niewykluczone jednak, że możemy takie otrzymać. Zazwyczaj są one składane drogą pisemną i to chwilę trwa zanim zostaną one zarejestrowane – zaznacza Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

"Współpracowali z miastem"

Marsz antyimigrancki odbył się w sobotę po południu. Według szacunków organizatorów wzięło w nim udział 10 tysięcy osób, miasto podawało natomiast, że uczestników było około 7 tysięcy. Demonstracja przeszła z placu Defilad, ulicami Marszałkowską i Senatorską, na plac Zamkowy, gdzie zgromadzenie się zakończyło.W tym samym czasie przed pomnikiem Kopernika zebrała się znacznie mniejsza manifestacja entuzjastów przyjęcia imigrantów. Zgromadziła około tysiąca osób.W swoim poniedziałkowym wpisie wojewoda mazowiecki podkreślał przede wszystkim, że zarówno zgromadzenie anty-, jak i proimigranckie miały spokojny przebieg.

"Dla mnie ważne jest jedno - organizatorzy obu warszawskich demonstracji współpracowali z miastem i policją, i dołożyli starań, żeby nie doszło do żadnych ekscesów. Za to należy im się podziękowanie, bo przy obecnym poziomie "rozpalenia" niektórych głów, o iskrę zapalną nie było trudno. Podziękowanie też dla policji i służb miejskich za profesjonalizm. Koordynacja dwóch dużych i kilku mniejszych demonstracji z procesją i kilkoma imprezami masowymi w ścisłym centrum, przy zachowaniu ruchu publicznej komunikacji i drożności głównych tras - to było prawdziwe wyzwanie" - napisał Kozłowski.

Obraźliwe hasła na meczu w Poznaniu

Ksenofobiczne hasła wykrzykiwali też kibice podczas sobotniego meczu Lecha Poznań z Podbeskidziem Bielsko Biała. Policja zajmuje się sprawą, zabezpieczono monitoring i nagrania. Prezydent Poznania potępił to zachowanie.

Zdjęcie główne: PAP/Jacek Turczyk, Marcin Obara

Related content

jb/b//ec