Kontratak ratusza. Doniesienie o reprywatyzacji za czasów PiS

Warszawa

archiwum TVNPrezydent złożyła cztery zawiadomienia

Zwrot czterech kolejnych nieruchomości budzi wątpliwości urzędu miasta. Trzy z nich zostały zreprywatyzowane, gdy stołecznym ratuszem rządził PiS. Jeden z budynków został przekazany znanemu handlarzowi roszczeń Markowi M.

Chodzi o nieruchomości znajdujące się pod adresami Otwocka 10, Kępna 15 na Pradze Północ, Domaniewska 10 na Mokotowie i Górczewska 124, gdzie dziś znajduje się Centrum Handlowe Wola Park.

- W przypadku Otwockiej 10 pojawia się postać Marka M. Został on kuratorem kogoś, kto nie figurował w bazie PESEL. W związku z tym można domniemywać, że jest osobą nieżyjącą, a taka nie może być reprezentowana przez kuratora – mówi nam Bartosz Milczarczyk.

Zwracane przez Kaczyńskiego

Zwrot kamienicy przy ul. Kępnej budzi wątpliwości urzędników, ponieważ przedwojennym właścicielem budynku był Brytyjczyk. Polska i Wielka Brytania zawarły ze sobą umowę międzynarodową (indemnizacyjną), co oznacza, że dawny właściciel mógł uzyskać już odszkodowanie.

- Mamy takie podejrzenie, dlatego kierujemy sprawę do prokuratury – mówi rzecznik. – Ponadto kamienica ta została przekazana w inne ręce umową darowizny. Czy ta umowa rzeczywiście była zgodna z prawem? To też budzi wątpliwości – dodaje.

- Te dwie kamienice, przy Otwockiej i Kępnej, oddano za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego w stolicy – podkreśla Milczarczyk.

Trzeci zwrot, o którym ratusz poinformował prokuraturę, nastąpił w momencie, kiedy stolicą rządził komisarz – Kazimierz Marcinkiewicz. To nieruchomość przy Domaniewskiej 10. Urzędnicy ratusza mają wątpliwości, czy "trafiła do prawowitych właścicieli".

Ostatnie doniesienie dotyczy z kolei sporego terenu przy ul. Górczewskiej 124. - Tutaj decyzję podejmował minister rolnictwa Marek Sawicki. Nieruchomość została zajęta po wojnie na podstawie reformy rolnej. W naszej nie sprawdzono, czy spółka, która wystąpiła o zwrot tych nieruchomości, miała rzeczywiście do tego prawo, czy była następcą prawnym spółki działającej przed wojną - wyjaśnił Milczarczyk.

Wewnętrzny audyt w ratuszu

Wszystkie zawiadomienia są efektem wewnętrznego audytu, który trwa w ratuszu od końca sierpnia. Wtedy bowiem wybuchła afera reprywatyzacyjna związana z oddaniem cennej działki na placu Defilad.

– Prowadzi je miejskie Biuro Audytu – informuje rzecznik.

To nie pierwsze zawiadomienie, które władze ratusza skierowały do prokuratury. Kilka tygodni temu informowaliśmy o zgłoszeniu dotyczącym nieruchomości przy ul. Piaseczyńskiej 32, w której jako pełnomocnik spadkobiercy występował znany mecenas Robert Nowaczyk. Według Biura Audytu mogło dojść do sfałszowania podpisów na pełnomocnictwach udzielonych przez spadkobiercę nieruchomości. Mogło też dojść do wyłudzenia zawarcia umowy w celu wzbogacenia się przy ewentualnej decyzji reprywatyzacyjnej.

Poprzedni wiceprezydent Jarosław Jóźwiak złożył też zawiadomienie, w którym zapisano aż 5 tys. adresów. Zdaniem Prokuratury Okręgowej, było ono "zbyt ogólnikowe". Śledczy poprosili o doszczegółowienie dokumentacji, czego urzędnicy nie zrobili. Przekonywali, że zawiadomienie miało na celu "zapewnienie ochrony praworządności". Nie oznaczało jednak, że miasto ma konkretną wiedzę na temat zaistnienia przestępstwa i ewentualnych okoliczności.

Komentarze po zarządzie POKrzysztof Skórzyński, Fakty TVN
wideo 2/35

kw/pm