Koniec z upokorzeniami. Cud na Narodowym, Niemcy na deskach

Warszawa

TVN 24Wygrana 2:0 z Niemcami

Ta historia zdarzyła się naprawdę. 11 października 2014 polska reprezentacja piłkarska pokonała Niemców. Pokonała mistrzów świata. Pokonała absolutnych dominatorów w tej dyscyplinie sportu. Do kronik polskiego sportu przechodzi cała ekipa Adama Nawałki, ale trzy nazwiska długo nie zejdą z ust kibiców. Wojciech Szczęsny, Arkadiusz Milik i Sebastian Mila. Polacy wygrali 2:0.

Z dwójką napastników wybiegła reprezentacja Polski na najważniejszy mecz w tym roku. Do Roberta Lewandowskiego dołączył Arkadiusz Milik - podwójne, eksportowe strzelby miały co rusz nękać chyba najlepszego obecnie bramkarza na świecie Manuela Neuera. Na więcej eksperymentów pokusił się za to Joachim Loew. W pierwszej jedenastce wystawił m.in. 24-letniego skrzydłowego Karima BellarabiegoZaczęło się niemrawo. Pierwszy strzał Niemcy oddali dopiero w jedenastej minucie, Szczęsny bez trudu złapał strzał Thomasa Muellera. Polacy potrafili odpowiedzieć jedynie niedokładnymi dośrodkowaniami lub próbami samodzielnych indywidualnych rajdów. Zarówno jednak Grosicki jak i Rybus natykali się na mur rywala.

CZYTAJ TEŻ NA SPORT.TVN24

Nerwy, nerwy...

Najlepszą sytuację podopieczni Adama Nawałki mieli dziesięć minut przed przerwą. Wtedy z rzutu wolnego dośrodkowanie trafiło do Lewandowskiego, ten akrobatycznie próbował zaskoczyć Neuera. Ale, po pierwsze, bramkarz z łatwością złapał piłkę, a po drugie sędzia wychwycił spaloną pozycję polskiego snajpera. Przed znacznie lepszą okazją stanęli goście. W pole karne wrzucił Mario Goetze, ale na szczęście rozregulowany celownik miał Bellarabi. Debiutant fatalnie chybił, choć, trzeba mu przyznać, próbował strzału z ostrego kąta. Końcówka pierwszej połowy to już całkowity napór piłkarzy Loewa. W defensywie Polaków powstała wyrwa, którą chciał wykorzystać Mueller. Gdyby nie kiepska szybkość, prawdopodobnie wyszedłby sam na sam ze Szczęsnym. A tak… pogubił się tylko i oddał słabe uderzenie, które minęło łupek bramki polskiego golkipera. Przewaga była już tak duża, że kibice modlili się o jak najszybszy gwizdek kończący pierwszą część gry. Doczekali się.

... gol i obrona Częstochowy

Kto by się spodziewał, że drugą połowę zaczniemy tak fantastycznie… Historyczna 51. minuta, dośrodkowanie Łukasza Piszczka, najwyżej w polu karnym wyskakuje Arkadiusz Milik i… mamy bramkę! Szał radości na trybunach, a napastnik Ajaxu Amsterdam tonie w objęciach kolegów. 1:0 na tablicy świetlnej, ale jeszcze czterdzieści minut do końca!Podrażniony rywal w końcu zaatakował. Najpierw Goetze, później Schuerrle. Oba strzały sparował fantastycznie dysponowany Wojciech Szczęsny. Niemcy napierali, my skoncentrowaliśmy się na kontratakach. Kolejne minuty i kolejne szalone ataki Niemców, na szczęście wszystkie akcje kończyły się albo na obrońcach, albo na bramkarzu Arsenalu, albo na poprzeczce. Na 10 minut przed końcem właśnie w konstrukcję bramki z całej siły z woleja walnął Lukas Podolski. Jego mina po tym, gdy piłka nie siadła w siatce, bezcenna…

Trzy minuty do końca i... kolejny cios dla Niemców. Lewandowski przepchał się w polu karny i dograł do niepilnowanego Sebastiana Mili, który kilkanaście minut wcześniej wszedł na pole gry. Pomocnik Śląska zamknął oczy, przymierzył i trafił! Marzenia się spełniły. Polacy wygrali z mistrzami świata!

bucz

Główne zdjęcie: PAP/ EPA