Koniec sporu o wygląd stacji metra. Artysta będzie nadzorował prace

Warszawa

pracownia architektoniczna AMC - Andrzej M. ChołdzyńskiProjekt wystroju stacji Stadion

Ugodą zakończył się spór dotyczący praw autorskich światowej sławy artysty Wojciecha Fangora do wyglądu budowanych stacji metra. W efekcie sąd apelacyjny umorzył w czwartek proces cywilny, jaki artysta wytoczył miastu i wykonawcom II linii metra.

- Cieszymy się, że wspólnie z wybitnym twórcą doszliśmy do takiego etapu, w którym stacje będą miały ponadczasowy, bardzo oryginalny i indywidualny wymiar - powiedział rzecznik prasowy Metra Warszawskiego Krzysztof Malawko.

Osobisty nadzór

Dodał, że Fangor będzie sprawował osobisty nadzór nad realizacją projektu.

- Jest to dla nas ważne, bo zapewnia, że koncepcja artystyczna autorstwa Fangora będzie realizowana z jego udziałem i dokładnie według jego wskazań - zaznaczył Malawko.W sprawie chodziło o budowane właśnie siedem stacji powstającej w Warszawie II linii metra. Autorem koncepcji wystroju stacji był Fangor, którego wizja ich wyglądu - namalowana kredkami na kilkudziesięciocentymetrowych paskach papieru - stanowiła część projektu konsorcjum Metroprojekt i firmy architektonicznej AMC - Andrzej M. Chołdzyński. Zwyciężyli oni w 2007 r. w konkursie ogłoszonym przez miasto. Projekt następnie został przetworzony na "wersję wykonawczą", rysunki Fangora powiększono, zaś on sam uznał, że pozbawiono go nadzoru wykonawczego nad dziełem.

Zażądał zakazu realizacji

91-letni Fangor pozwał za to miasto i budowniczego metra, zarzucając m.in. naruszenie jego praw autorskich wobec nieuzyskania zgody na przerobienie jego koncepcji. Jak tłumaczył, był przekonany, że po tym, gdy przekazał architektowi Chołdzyńskiemu swe rysunki (za które otrzymał 200 tys. zł), podpisze kolejną umowę, na etap realizacji projektu w wielkim formacie.

Dlatego artysta żądał też sądowego zakazu realizacji jego koncepcji.W maju zeszłego roku Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że nie naruszono praw autorskich Fangora, bo artysta zbył swe prawa autorowi projektu, który wygrał konkurs.Sąd wskazał wówczas, że kluczowa była umowa, jaką już po rozstrzygnięciu konkursu Fangor zawarł z firmą Chołdzyńskiego. W umowie tej strony oświadczyły, że wspólnie są autorami koncepcji wyglądu stacji metra i że Fangor "przekazuje prawa do dzieła na wszelkich polach eksploatacji" Chołdzyńskiemu. Zabezpieczył się jedynie klauzulą, że wszelkie zmiany w umowie mogły być wprowadzane tylko za pisemną zgodą Fangora.

Oryginały, nie kopie

"Ale dotyczyło to tylko oryginałów jego logotypów, a już nie kopii, które mogły być dowolnie zmieniane w projekcie. Zaś wszystkie prawa autorskie do dzieła Fangor przeniósł na spółkę AMC Chołdzyński" - uzasadniał wówczas sąd.Fangor przed sądem I instancji mówił, że stacje warszawskiego metra byłyby jego "dziełem życia". Dodawał, że gotów był wykonać ostateczny projekt nawet za darmo - gdyby ktoś z miasta się do niego o to zwrócił.

Nie krył irytacji tym, że "próbuje się wykorzystać nazwisko, a pozbawić wpływu".W czwartek Sąd Apelacyjny w Warszawie - który miał rozpatrzyć odwołanie od tego wyroku - z powodu ugody i wycofania powództwa uchylił wyrok SO i umorzył całe postępowanie. Treść ugody jest niejawna i pełnomocnicy nie informowali o jej szczegółach oraz dokładnych ustaleniach między stronami.

"Oryginalna i niespotykana"

Malawko zapewnił, że w związku z ugodą i z tytułu prac artysty "żadne dodatkowe koszty nie zostały poniesione przez miasto".

- Ugoda dotyczyła tego, jak będą prezentowane na stacjach odcinka centralnego drugiej linii metra nazwy poszczególnych stacji na ścianach zatorowych - powiedział.

Ocenił, że koncepcja jest "oryginalna i niespotykana".

TAK WYGLĄDAJĄ WINDY NA II LINII METRA:

Pierwsza winda na II linii metra
Tomasz Zieliński/ tvnwarszawa.pl

Wojciech Fangor

Twórczość Fangora obejmuje m.in. malarstwo, projekty architektoniczno-urbanistyczne, scenografię i grafikę plakatową. Jako jedyny Polak miał wystawę indywidualną w Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku. Kilkadziesiąt lat temu zaprojektował i nadzorował wykonanie mozaiki na stacji PKP Warszawa-Śródmieście.

PAP/ran/mz