Konflikt wokół sterylizacj zwierząt. NIK za dofinansowaniem

Warszawa

nikPrezes izby o sterylizacji zwierząt

- Istnieje potrzeba wyraźnego wpisania do ustawy o ochronie zwierząt możliwości całkowitego lub częściowego finansowania przez gminy kastracji i sterylizacji psów oraz kotów, jeśli zdecydują się na to ich właściciele - ocenia Najwyższa Izba Kontroli.

W informacji opublikowanej w czwartek na stronie Najwyższej Izby Kontroli wskazano, że jest to jeden z wniosków sformułowany w oparciu o ustalenia najnowszej kontroli NIK, sprawdzającej, czy podejmowane przez samorządy działania na rzecz ograniczenia bezdomności zwierząt są skuteczne.

"Zapobieganie bezdomności"

Raport pokontrolny w tej sprawie, jak zapowiada Izba, ma zostać opublikowany w najbliższym czasie.Obecnie ustawa o ochronie zwierząt zobowiązuje gminy do obligatoryjnej kastracji, albo sterylizacji tylko zwierząt w schroniskach. NIK ocenia, że gminy powinny mieć możliwość podejmowania uchwał o dofinansowywaniu dobrowolnej sterylizacji zwierząt posiadających właścicieli.Dotychczasowa praktyka poszczególnych gmin w tym zakresie jest, jak zauważa NIK, niejednolita. Tylko niektóre samorządy zachęcają właścicieli do sterylizacji zwierząt, dofinansowując takie zabiegi. Inne wskazują, że gminy mogą finansować kastrację bądź sterylizację, ale tylko w odniesieniu do zwierząt bezdomnych, umieszczonych w schroniskach.- Sterylizacja zwierząt jest jednym z najistotniejszych sposobów zapobiegania bezdomności zwierząt. Ograniczenie liczby bezdomnych zwierząt poprawi ich dobrostan, a także bezpieczeństwo obywateli – ocenia NIK.Przekłada się ona, jak wskazuje Izba, na oszczędności w budżetach gmin, ponieważ mniejsza liczba zwierząt bezdomnych umożliwiłaby zmniejszenie rozmiarów i liczby prowadzonych przez gminy schronisk, a co za tym idzie przeznaczanych na nie wydatków.W ocenie Izby problem bezdomnych zwierząt rozwiązywany powinien być przez gminy w dwóch płaszczyznach: przede wszystkim w obszarze zapobiegania bezdomności (sterylizacja, adopcja, uśmiercanie ślepych miotów), a także (jako etap tymczasowy) zapewniania opieki zwierzętom.W kolejnych raportach pokontrolnych dotyczących problematyki bezdomności zwierząt w Polsce NIK wielokrotnie wskazywała na konieczne zmiany w prawie. Formułowane przez NIK wnioski wskazywały m.in., że wyłapywanie powinno być tylko pierwszym etapem w procesie zapewnienia zwierzętom opieki. Następstwem odłowienia powinno być umieszczenie bezdomnego zwierzęcia w spełniającym normy schronisku, a kolejnym - przeprowadzenie adopcji.Kontrola ws. skuteczności zapobiegania bezdomności zwierząt, jak w lutym informowało kierownictwo Izby, miała objąć 13 gmin, 9 powiatowych inspektoratów weterynaryjnych oraz kilkanaście schronisk.NIK przed dwoma laty przedstawiła raport poświęcony ochronie bezdomnych zwierząt. Z raportu wynikało, że samorządy zainteresowane były głównie wyłapywaniem bezdomnych psów i kotów, jednak bez zapewnienia im miejsc w schroniskach, bo na to brakowało już pieniędzy. Otwierało to drogę do tzw. adopcji donikąd, za którą kryło się uśmiercanie zwierząt, albo umieszczanie ich w miejscach, w których przeżyć nie mogły.

Konflikt w Warszawie

W zeszłym roku NIK polowała Radę do Spraw Wspierania Działań na Rzecz Ochrony Zwierząt, która pełni funkcję doradczą.Od 2012 r. akcję dofinansowania zabiegów kastracji i sterylizacji czworonogów posiadających właścicieli prowadziła Warszawa; w ramach programu zabiegom zostało poddanych blisko 4,7 tys. zwierząt.Na początku kwietnia rozstrzygnięciem nadzorczym Wojewoda Mazowiecki stwierdził nieważność warszawskiego programu opieki nad bezdomnymi zwierzętami oraz zapobiegania bezdomności zwierząt - w części dotyczącej zabiegów sterylizacji i kastracji psów i kotów (w ramach tego samego programu prowadzona jest m.in. akcja czipowania). Miasto zapowiadało, że będzie odwoływać się od tej decyzji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Główne zdjęcie: sxc.hu

PAP/ran