Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Kończy się operacja "Jubileusz"

Warszawa

Dawid Krysztofiński / tvnwarszawa.plZabezpieczenie uroczystości

Policja wzdłuż tras przejazdu, antyterroryści na dachach budynków, policyjne śmigłowce krążące nad stolicą, ekrany balistyczne chroniące vipów na pl. Zamkowym - tak wyglądała operacja "Jubileusz" polegająca na zabezpieczeniu obchodów 25-lecia wolności w Warszawie.

Jak poinformował wieczorem rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski, Warszawę opuściło już większość delegacji, które brały udział w obchodach. Dodał, że część z nich zaplanowała wylot na czwartek. W sumie Polskę odwiedziły 54 delegacje zagraniczne, m.in. prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama, który odleciał ze stolicy po godz. 13.

Duża operacja

- Tak dużej operacji związanej z wizytami głów państw w Polsce chyba jeszcze nie było - powiedział Sokołowski.Po zakończeniu uroczystości policjanci konwojowali m.in. delegacje na lotnisko. Jak dodał rzecznik, policjanci starali się wyłączać ulice z ruchu na jak najkrótszy okres. "Efekty przyniosła kampania informacyjna, która była prowadzona przed uroczystościami. Widać było, że jest mniejsze natężenie ruchu niż zazwyczaj" - ocenił rzecznik.

Policjanci starali się kierować kierowców, którzy dojeżdżali do wyłączanych tras, na objazdy. Korki tworzyły się jednak w okolicach warszawskiego lotniska i w centrum. Innymi trasami jechało też część autobusów komunikacji miejskiej. - W sumie tylko we wtorek przeprowadziliśmy ponad 100 pilotażów. Tylko we wtorek w ciągu dnia w akcję zabezpieczania obchodów zaangażowanych było ok. 3 tys. policjantów, w nocy z wtorku na środę - ok. tysiąc - dodał Sokołowski.

- Pracy było bardzo dużo. Jeszcze dzisiaj to były setki różnych sprawdzeń. Każdą informację - np., że ktoś może coś mieć w swoim plecaku, że coś zostało zostawione musieliśmy sprawdzić - powiedział rzecznik.

W środę rano policjanci np. ponownie sprawdzali mieszkania w kamienicach w pobliżu pl. Zamkowego gdzie odbywały się główne uroczystości. Instruowali mieszkańców, by ze względów bezpieczeństwa nie otwierali okien, sprawdzali czy w budynkach nie ma obcych osób, czy nie zostało coś zainstalowane na dachach.

Wykopali pocisk

- O 8 rano robotnicy remontujący bulwary wiślane odkryli, jak się okazało, pocisk artyleryjski z drugiej wojny światowej. To, kilkaset metrów od placu Zamkowego, ale trzeba było jak najszybciej działać. Na miejsce pojechali policyjni pirotechnicy, sprowadziliśmy saperów z Kazunia, chodziło o jak najszybsze wywiezienie pocisku - dodał rzecznik.

Nad Warszawą krążyły policyjne śmigłowce. W najważniejszych momentach trzy. Wyposażone są one w sprzęt umożliwiający bezpośrednie przekazywanie rejestrowanego przez kamery obrazu do sztabu w KSP. Z śmigłowców sprawdzono m.in. dachy i to czy nie ma na nich podejrzanych osób lub podejrzanych przedmiotów.

Na samym placu Zamkowym zainstalowane zostały specjalne ekrany balistyczne, które miały chronić m.in. przemawiających prezydentów.

BOR wykorzystywał do konwojów vipów z hoteli w miejsca uroczystości pancerny autobus.Zagraniczne delegacje rozmieszczone zostały w kilku warszawskich hotelach - Regent Warsaw, Sheraton, Intercontinental i Marriott. W tym ostatnim nocował Barack Obama. W okolicach hoteli obowiązywały zakazy parkowania i zatrzymywania się. Przykładowo, parking przed hotelem Marriott był otoczony policyjnymi barierkami. Przy wejściu do hoteli rozstawione były bramki z detektorami metalu. Sprawdzono też wszystkie osoby, które mogły mieć jakikolwiek kontakt z delegacjami.We wtorek i w środę nad Warszawą wyłączona została przestrzeń powietrzna dla cywilnych statków powietrznych – m.in. helikopterów, śmigłowców czy dronów.

TAK WYGLĄDAŁ PRZEJAZD BARACKA OBAMY PRZEZ WARSZAWĘ:

Przejazd Obamy na lotnisko
TVN24

PAP/wp/ran