"Komisja dość pokrętnie wezwała mnie jako świadka"

Warszawa

Prezydent o Noakowskiego 16TVN24
wideo 2/3

Hanna Gronkiewicz-Waltz nie stawi się na poniedziałkowym posiedzeniu komisji w sprawie kamienicy przy Noakowskiego 16.

- Z pewności przez najbliższe dni będą państwa państwo świadkami oskarżania mnie o wydanie decyzji z upoważnienia Lecha Kaczyńskiego - stwierdziła Hanna Gronkiewicz-Waltz na porannej konferencji prasowej.

"PiS rządził w ratuszu"

Przypomniała, że decyzja została wydana w 2003 roku. - Jak mniemam, po bardzo dokładnym sprawdzeniu dokumentów przez urzędników Lecha Kaczyńskiego. PiS rządził wówczas w ratuszu, jak i w dzielnicy Śródmieście – dodała prezydent stolicy.

Zaznaczyła po raz kolejny, że jej zdaniem komisja jest niekonstytucyjna.

Prezydent Warszawy przypomniała, że do tej pory była wzywana jako strona postępowań komisji weryfikacyjnej, tym razem - jej zdaniem - "dość pokrętnie" jest wezwana w roli świadka. - Przepisy nie dopuszczają łączenia ról procesowych świadka i strony. Ponadto świadek jest przesłuchiwany na okoliczności faktyczne, a wezwanie było skierowane na okoliczności prawne, celem ustalenia stanu prawnego. Świadek jest od podania faktów, a nie od ustalenia stanu prawnego - mówiła.

I podkreśliła, ze złożyła wniosek o wyłączenie z obrad Patryka Jakiego. Jej zdaniem nie jest bezstronny. - Ponieważ permanentnie poważa prawdomówność mojej osoby – zaznaczyła Gronkiewicz-Waltz.

- Od dłuższego czasu nie wyklucza, że chce zostać kandydatem na prezydenta Warszawy. Widać, że jego działania i wypowiedzi mają przybliżyć go do tego celu. W mojej ocenie to wyklucza jego bezstronność – przekonywała Gronkiewicz-Waltz.

- Ze względu na brak bezstronności przewodniczącego (Jakiego), ale również i innych członków komisji (...) skorzystałam z art. 83 par. 1 KPA, w piśmie, które doręczone zostało 1 grudnia 2017 r. i oświadczyłam, że korzystam z prawa do odmowy zeznań w charakterze świadka, ponieważ stroną w sprawie jest mój mąż - zaznaczyła prezydent stolicy.

Zatrzymania urzędników

Odniosła się też do porannej informacji służb o zatrzymaniu trzech stołecznych urzędników w związku z "dziką reprywatyzacją". Jej zdaniem chodziło o "zbicie" tej informacji z jej wezwaniem przed komisje. – Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że chodzi o politykę, a nie chęć wyjaśnienia sprawy – zaznaczyła prezydenta stolicy.

I przypomniała, że za wykorzystywanie służb do łamania prawa grozi odpowiedzialność prawna.

Kamienica sprzedana oszustowi

Sprawa kamienicy przy Noakowskiego 16 ciągnie się od ponad 10 lat i stanowi poważną rysę na wizerunku Gronkiewicz-Waltz od początku jej prezydentury.

Budynek został zreprywatyzowany w sierpniu 2003 roku, kiedy Warszawą rządziło Prawo i Sprawiedliwość. Decyzję zwrotową podpisała Gertruda J-F. (wezwana jako świadek na drugi dzień komisji). Kamienicę odzyskało łącznie 11 osób, wśród nich bliscy obecnej prezydent - jej mąż Andrzej oraz córka Dominika.

"Mój udział w ustanowionym prawie wynosił 0,0684" (co stanowiło 6,8 proc. nieruchomości - red.) - informował kilka miesięcy temu na swojej stronie internetowej sam Andrzej Waltz. Dokładnie tyle samo udziałów miała otrzymać córka Waltzów. Waltzowie otrzymali prawa do Noakowskiego 16 od swojej ciotki Haliny Kępskiej (Andrzej Waltz był jej siostrzeńcem). CZYTAJ WIĘCEJ O TEJ SPRAWIE.

ZOBACZ MATERIAŁY O KAMIENICY PRZY NOAKOWSKIEGO 16:

Materiał "Faktów" o kontrowersjach wokół Noakowskiego 16Maciej Knapik, TVN
wideo 2/5

Główne zdjęcie: Paweł Supernak/PAP

ran,PAP/mś