Kilkuset zwiedzających w Muzeum Erotyki

Warszawa

| L’AERD, Sony PicturesTVN Warszawa

Jeśli ktoś liczył na skandal, pewnie się zawiódł. Otwarcie warszawskiego muzeum erotyki zamiast protestów wzbudziło jedynie życzliwe zainteresowanie. Pierwsi goście są zadowoleni i liczą, ze wystawa będzie się rozwijać.

Dotychczasowy bilans to kilkuset zwiedzających w ciągu kilku dni. W pamiątkowej księdze głosów oburzenia nie widać.

- Wydawało mi się, że to będzie budzić jakieś ogromne kontrowersje, że tu będą protesty i tak dalej, ale naprawdę wydaje mi się, że są zadowoleni. Mówią, że super i że mają nadzieję, że kolekcja będzie się dalej rozwijać – opowiada Agnieszka Drakus, pracownik muzeum.

2 tysiące eksponatów z całego świata

Erotyczna kolekcja muzeum to dwa tysiące eksponatów z całego świata zbieranych od ponad 20 lat przez dyrektora Dariusza Kędziorę. Są tu przedmioty niemal ze wszystkich kontynentów i z wielu epok, co ma dowodzić, że tematyka erotyczna występowała od zawsze i pod każdą szerokością geograficzną. W wielu kulturach i dziś stanowi nieodzowny element codzienności.

Pomysł pokazania takiej wystawy w stolicy doceniają goście muzeum. - Myślę, że to bardzo dobry pomysł, żeby przedstawiać coś takiego w takiej kulturze jak nasza, gdzie wszyscy się krępują, żeby pokazywać tego typu rzeczy – mówi jedna z odwiedzających.

Chcą więcej szczegółów

Wystawę przychodzą oglądać głównie ludzie młodzi. Poszukiwaczy niezdrowej sensacji nie widać. Jeśli jest uczucie niedosytu, to z innego powodu.

- Bardziej taką historię chciałybyśmy poznać tego wszystkiego. Tego jest za mało chyba – komentują inne zwiedzające.

Przemysław Wenerskijs/par