Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE DROGOWYM

Szóstego grudnia wchodzą w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Kierowcy MZA: brakuje ludzi i sprzętu do napraw autobusów

Warszawa

| Kevin Lim/The Strait Times/Handout/Getty Imagesfot

Po serii pożarów w autobusach, prezes Miejskich Zakładów Autobusowych zapowiedział kontrole w zajezdniach. Od hucznych zapowiedzi niewiele się zmieniło. – Brakuje mechaników i nie ma mowy o serwisowaniu pojazdów – mówią bezradnie kierowcy ze związków zawodowych, którzy o pomoc poprosili prezydent miasta. Na razie bezskutecznie.

Według kierowców i mechaników, miejskie autobusy są w bardzo złym stanie technicznym. – Awaria układu sterowania silnikiem to norma. Nikt nie chce tego naprawić. Wiele autobusów za bramy zajezdni wyjeżdża na siłę – opisuje jeden z kierowców.

Zamiast 30, tylko 2 mechaników

Mogłoby się wydawać, że awarie wystarczy usunąć. Jednak nie jest to takie proste. W zakładowych warsztatach brakuje mechaników, którzy mogliby się zająć naprawą. Gdy jeden z nich swoją pracę w MZA zaczynał ponad 20 lat temu – wtedy na każdej zmianie było po 30 mechaników. Teraz jest dwóch.

Zupełnie inne liczby przedstawia dyrektor ds. przewozowych w MZA. – Na zajezdni jest od 100 do 120 mechaników – tłumaczy Janusz Ciepieńko. Jednak obraz z ukrytej kamery pokazuje co innego – w halach warsztatowych autobusy ze zdemontowanymi częściami samotnie czekają na naprawę.

- Zazwyczaj jest osiem kanałów i dwóch monterów. Oni biegają pomiędzy wszystkimi autobusami, żeby tylko pokazać, że coś się robi – opisuje jeden z pracowników MZA.

Dodatkowo naprawy utrudnia brak części. W czasie nagrania z ukrytej kamery jeden z kierowców poprosił o uzupełnienie płynów w chłodnicach. Z warsztatu został odprawiony z kwitkiem i usłyszał: płynów nie ma.

Proszą o pomoc Gronkiewicz-Waltz

Nawet jeśli pojawi się szansa na naprawę, to nie ma na nią wiele czasu. Zazwyczaj ostatni autobus kończy pracę około pierwszej w nocy. Na trasę ponownie musi wyjechać o godzinie 3:00 nad ranem.

Kilka miesięcy temu związkowcy MZA postanowili to wszystko opisać i przedstawić prezydent miasta Hannie Gronkiewicz-Waltz. Zdecydowali się na taki krok, bo zarząd MZA nie chciał ich słuchać. Szefowa miasta twierdzi, że żaden dokument do niej nie dotarł. Po tym jak reporter TVN 24 pokazał zaadresowane do Gronkiewicz-Walzt pisma, prezydent była bardzo zaskoczona.

- Od kontaktów ze związkami jest wiceprezydent Jakubiak. Jeżeli pracownicy nie widzą o tym od kilku lat, to widocznie nie mają pojęcia jak jest zarządzane miasto- skomentowała Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Niechlubna statystyka

Pożary autobusów to plaga stołecznej komunikacji miejskiej. Tylko w tym roku doszło już do dwóch. W latach 2009 – 2010 ogień pojawił się w 30 pojazdach różnych marek.

bf/ec