Kierowca 167: nie wlokłem nastolatka

Warszawa

| propublica.comfot

- Nie przytrzasnąłem nastolatka drzwiami, a tym bardziej nie wlokłem go za autobusem – mówi w rozmowie z tvnwarszawa.pl kierowca autobusu linii 167.

W środę 16 lutego stołeczna policja poinformowała o niecodziennym zajściu na w al. Niepodległości. Z relacji 16-latka wynikało, że kierowca autobusu przyciął mu plecak przy wysiadaniu i ruszył. Chłopak miał się oswobodzić dopiero po chwili. – Poszkodowany trafił do szpitala – relacjonowała wówczas Dorota Tietz z KSP.

Kto mówi prawdę?

Wersji, którą przedstawił policji chłopak zaprzecza kierowca autobusu. – Nic się nie zgadza – twierdzi i dodaje, że jeszcze tego samego dnia złożył w tej sprawie wyjaśniania. - Nie wiem dlaczego policja podała tylko wersję tego nastolatka -.

Policja nie chce komentować sprawy i rozstrzygać, kto mówi prawdę do zakończenia postępowania, które prowadzi wydział ruchu drogowego.

- Trwają czynności w tej sprawie. Przesłuchiwani są świadkowie. Planowane jest także przesłuchanie pokrzywdzonego – poinformowała nas Anna Kędzierzawska z z biura prasowego policji.

"On się sam przewrócił"

Kierowca autobusu postanowił jednak już teraz przedstawić swoją wersję całego zajścia.

- Myślę, że opinia publiczna powinna poznać także moją relację. Ten chłopak chciał wysiąść na przystanku na żądanie, ale za późno nacisnął przycisk stop. Nie miałem szansy, żeby się zatrzymać. Chłopak podszedł do mnie i zaczął mi ubliżać. Na kolejnym przystanku szarpał nerwowo drzwi, w końcu wysiadł. W autobusie zostawił jednak teczkę. Kiedy się zorientował zaczął biec za autobusem i przewrócił się – twierdzi.

Kierowca przekonuje także, że ma świadków potwierdzających tę wersję zdarzeń. - O wszystkim opowiedziałem jeszcze tego samego dnia na policji – dodaje.

par