"Kibic nie znaczy bandyta"

Warszawa

Wojewoda zamyka stadion

Decyzję o zamknięcie stadionu Legii na piątkowy mecz z Koroną Kielce podjął w czwartek wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski.

- Muszę brać pod uwagę opinię komendanta stołecznego policji, który zwraca mi uwagę na wydarzenia, które miały miejsce na stadionie Legii i poza nim - przekonywał Kozłowski na zwołanej w czwartek konferencji prasowej.

Zadyma na finał

Decyzja wojewody to efekt wtorkowej zadymy, do której doszło po finale Pucharu Polski (Legia pokonała Lecha Poznań w rzutach karnych 5:4) w Bydgoszczy. Po końcowym gwizdku kibice Legii wbiegli na murawę, a fani Lecha demolowali trybuny. - Nie mamy pewności, że to samo nie zdarzy się na Legii - ocenił wojewoda.

- To prawda, że na stadionie Legii i po rozgrywanych na nim meczach dochodziło do naruszeń przepisów i zagrożenia bezpieczeństwa - przyznał co prawda na konferencji prasowej prezes warszawskiego klubu Paweł Kosmala. - Ale argumenty wojewody nas nie przekonują. Żaden stadion w Polsce nie może się równać z naszym pod względem bezpieczeństwa. Nie ma tu żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa imprez - powiedział. - Naszym zdaniem to "pokazówka" - ocenił.

W piątek rano ma się odbyć spotkanie władz klubu z wojewodą mazowieckim.

Ukarali bandytów czy kibiców? Zobacz też dyskuję internatów na Kontakcie24

Grzegorz Kalinowski z nsport komentuje decyzję o zamknięciu stadionu Legii na mecz z Koroną Kielce:

fot. TVN Warszawa
| BBC, The Guardian, The Jerusalem Post

par/mz