"Każda władza nam przeszkadza", "Macice wyklęte". Manifa 2017

Warszawa

TVN24Manifa - przemówienia

Na sztandarach można było przeczytać: "chcemy mocy, nie przemocy" czy "Mniej księży, więcej księżniczek". Hasło tegorocznej Manify w Warszawie brzmiało: "Przeciw przemocy władzy. Dość wyzysku reprodukcyjnego". Uczestnicy przemaszerowali Marszałkowską, Alejami Jerozolimskimi, Nowym Światem, Świętokrzyską i ponowni Marszałkowską.

"Umiem gotować, zgotuję wam rewolucję", "Dość wyzysku", "Aborcja na żądanie bez przepraszania" - to niektóre z haseł towarzyszących XVIII Warszawskiej Manifie, która w niedzielę przeszła przez centrum miasta. Głównym hasłem tegorocznej manifestacji było: "Przeciw przemocy władzy".Manifa to demonstracja organizowana co roku z okazji Dnia Kobiet. Według szacunków policji w tegorocznej manifestacji wzięło udział ok. 3700 osób. Zdaniem warszawskiego ratusza uczestników było około 4 tysięcy.

"Każda ekipa ta sama lipa"

Na początku manifestacji, zachęcani przez organizatorki, uczestnicy skandowali hasła: "Każda ekipa ta sama lipa", "Każda władza nam przeszkadza". W przemówieniach przekonywano, że jest sens iść z Manifą po raz 18., choć główne postulaty organizatorów od lat są ignorowane przez kolejne rządzące ekipy.Organizatorki Manify tłumacząc tegoroczne hasło podkreślały, że "władza nas wykorzystuje, kupuje i poniża, zastrasza, dzisiaj mówimy dość ignorancji, dość zastraszania, poniżania, dość przemocy władzy".Organizatorki tłumaczyły jednak, że nie utożsamiają władzy z obecnie rządzącymi, ale definiują ją, jako "kumulację opresji" wobec wykluczanych społecznie grup. Protestują przeciwko wszelkiej przemocy – "instytucjonalnej, systemowej, ekonomicznej, fizycznej, seksualnej, psychicznej, symbolicznej, przeciwko zaniechaniom i bierności tam, gdzie potrzeba pomocy i wsparcia".

Zanim Manifa wyruszyła, jej organizatorki przypomniały, że jest to inicjatywa bezpartyjna i poprosiły, żeby mnie było na niej transparentów z emblematami partii politycznych.

Od nastolatek po starsze panie

Na transparentach były m.in. hasła: "Umiem gotować, zgotuję wam rewolucję", "Tak! Dla wyboru kobiet", "Urodzę wam feministkę/ Urodzę wam lewaka", "Nielegalna aborcja zabija przyszłe matki", "Dość wyzysku", "Przekażmy sobie znak równości", "Aborcja na żądanie bez przepraszania", "Mam gender i nie zawaham się go użyć", "Aborcja prawem kobiety", "Chcemy mocy, nie przemocy", "Jest opresja, jest opór", "Umiem sprzątać, sprzątnę patriarchat", "Solidarne z uchodźczyniami". W tłumie powiewały m.in. tęczowe flagi oraz flagi Unii Europejskiej.

Wśród uczestników Manify były kobiety w różnym wieku - od nastolatek po starsze panie, nie brakowało też mężczyzn popierających manifowe postulaty. Były też rodziny z dziećmi - dla najmłodszych przygotowano, jak co roku specjalną platformę - piętrowy autobus. Zapraszano tam osoby, które mają problemy z poruszaniem się. Tym zapewniono także riksze.Mimo ładnej pogody część uczestników Manify przyniosła parasolki, które w ostatnim czasie stały się symbolem kobiecych protestów przeciwko władzy. Pochodowi towarzyszyły gra na bębnach, dźwięk gwizdków i trąbek.

"Przeciwko przemocy władzy"

We wtorek organizatorki warszawskiej Manify z Porozumienia Kobiet 8 Marca wyjaśniały powody, dla których na stołecznych ulicach pojawili się protestujący.

"Protestujemy przeciwko wszelkiej przemocy – instytucjonalnej, systemowej, ekonomicznej, fizycznej, seksualnej, psychicznej, symbolicznej, przeciwko zaniechaniom i bierności tam, gdzie potrzeba pomocy i wsparcia" - przekonywały.

- Będziemy protestować przeciwko przemocy władzy, która generuje ubóstwo i nierówności, która sprzyja marginalizacji i wykluczeniu różnych grup - kobiet, ale również migrantek i migrantów, uchodźczyń i uchodźców, osób z niepełnosprawnościami, ich opiekunek i opiekunów, osób zatrudnionych na umowach śmieciowych, tych bez umów, a także osób bezrobotnych, matek samodzielnie wychowujących dzieci oraz osób starszych i innych grup - mówiła Justyna Frydrych.

"Chodzi o zdrowie reprodukcyjne"

Karolina Więckiewicz podkreśliła, że nie chodzi o obecną władzę. - Zaznaczamy z cała mocą, że nie idziemy przeciw władzy obecnej, ponieważ nie utożsamiamy władzy wyłącznie z parlamentem, rządem, politykami, dla nas władza to także organizacje takie jakie kościoły, pracodawcy, korporacje. (...) Rozumiemy władzę jako kumulację opresji - tłumaczyła.

Z kolei Natalia Broniarczyk wyjaśniła, że wyzysk reprodukcyjny oznacza, że władza zaniedbuje i represjonuje kobiety wszędzie tam, gdzie chodzi o zdrowie reprodukcyjne. Wskazała na ograniczony dostęp do aborcji, a także antykoncepcji, na ograniczenie dostępu do in vitro przez wycofywanie się państwa z finansowania tego zabiegu czy likwidację standardów okołoporodowych, a także brak miejsc w żłobkach i przedszkolach.

Trasa Manify
Tarego, tvnwarszawa.pl

Broniarczyk podkreśliła, że na Manifę nie są zapraszani politycy. - Nie wypraszamy ich, ale nie zapraszamy do przemówień; to jest demonstracja, która umożliwia zabranie głosu osobom, które do tej pory nie miały stworzonej takiej przestrzeni - powiedziała.

Manifa "Przeciw przemocy władzy"
TVN24

Będzie też strajk

Poza manifami, w środę zaplanowany jest Międzynarodowy Strajk Kobiet 8 marca, organizowany przez Ogólnopolski Strajk Kobiet – nieformalną, bezpartyjną inicjatywę kobiet należących do różnych organizacji kobiecych, a także niezrzeszonych, które zorganizowały Ogólnopolski Strajk Kobiet (tzw. Czarny Poniedziałek) 3 października 2016 r.

Jak podkreśliły organizatorki Manify, są to dwie oddzielne inicjatywy, ale wspierające się nawzajem - Manifa to tradycja, marsz organizowany od kilkunastu lat, zaś Strajk Kobiet to inicjatywa nowa. - My zachęcamy do udziału w Strajku Kobiet 8 Marca. Wspieramy się, nie traktujemy się jako konkurencję, bo chodzi nam o to samo: żeby było lepiej - zapewniła Broniarczyk.

Zobacz materiał Faktów TVN o 18. Manifie:

18
Fakty TVN

PAP/kz/gp/mś