Kangur i niedźwiedź, bójki i syreny. Tym żyła Warszawa w 2015 roku

Warszawa

tvnwarszawa.plTym żyła Warszawa w 2015 roku

Nie wszystkie wydarzenia minionego roku były dość ważne, by znaleźć się w naszym rankingu. Ale wiele drobnych też przykuwało Waszą i naszą uwagę. Przypominamy najciekawsze z nich.

Poszukiwania Stefanii

Tą historią żyliśmy na początku 2015 roku, choć zaczęła się jeszcze w 2014 roku. Mowa o kangurzycy Stefanii, uciekinierce z mini zoo w Dziekanowie Leśnym. Zwierzę było widywane od grudnia do marca w kilkunastu miejscach, w całej stolicy, choć nikomu nie udało się zrobić mu zdjęcia.

Historia miała jednak smutny finał. Na początku kwietnia ciało kangurzycy znaleziono na jednej z polnych dróg w okolicy Otwocka.

Znaleziony kangur to Stefania
TVN24

Bójka w tramwaju

Ta historia wydarzyła się z kolei na początku lipca. Trójka nastolatek pobiła w tramwaju linii nr 9 na Pradze inną dziewczynę. Cała bijatyka została nagrana przez innych pasażerów.

Policja przez prawie miesiąc ścigała trójkę agresorek. 19-letnia Monika O. usłyszała zarzuty usiłowania rozboju i uszkodzenia ciała. Pozostałymi dziewczynami – obie były nieletnie – zajęły się sądy rodzinne.

Brutalna bójka w tramwaju
Ajgor Ignacy

Agresywni kierowcy

Stołeczni kierowcy nie należą do najspokojniejszych, ale pracownik stołecznego ratusza niewątpliwie podniósł poprzeczkę w tej kategorii. 10 września na Saskiej Kępie - być może sprowokowany przez pieszych - wyskoczył z auta z pałką i groził nią przechodniom.

Krewki urzędnik został zdegradowany.

Agresywny kierowca
Stanch / Kontakt 24

Świadkami podobnej sytuacji byli dziennikarze TVN Turbo. Pod koniec lipca musieli rozdzielać dwóch kierowców, którzy pobili się na skrzyżowaniu Sobieskiego i Nałęczowskiej.

Poszło o to, że jeden drugiemu nie chciał ustąpić pierwszeństwa.

Bójka kierowców
TVN Turbo

Syreny w Wiśle

Przez całe lato poziom wody w Wiśle był bardzo niski. A mimo to w rzece pojawiły się... syreny. Filmy pokazujące, jak stwory wyławiane są z wody i transportowane na brzeg błyskawicznie obiegły internet. Sprawę w klimacie PRL-owskiego "Dziennika Telewizyjnego" komentował wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak.

Okazało się, że była to tylko „gra teatralna” - w ten kreatywny sposób promował się jeden z festiwali.

Syreny w Wiśle
mat. organizatora

Z wizytą u misiów

To historia zabawna i straszna zarazem. Wiele osób zastanawiało się, czy można sforsować ogrodzenie i fosę, i dostać się na wybieg niedźwiedzi w Parku Praskim. W maju "udało się" to dwóm mężczyznom.

Odwiedziny nie spodobały się lokatorom wybiegu. Samica raniła jednego z mężczyzn, a ich wyczynem zajęła się policja.

Mężczyzna wszedł na wybieg niedźwiedzi | cinus / Kontakt 24
Mężczyzna wszedł na wybieg niedźwiedzi | cinus / Kontakt 24
Mężczyzna wszedł na wybieg niedźwiedzi | Adamwola111 / Kontakt 24
Mężczyzna wszedł na wybieg niedźwiedzi | cinus / Kontakt 24
Mężczyzna wszedł na wybieg niedźwiedzi | cinus / Kontakt 24
Mężczyzna wszedł na wybieg niedźwiedzi | cinus / Kontakt 24
Mężczyzna wszedł na wybieg niedźwiedzi | Adamwola111 / Kontakt 24
Mężczyzna wszedł na wybieg niedźwiedzi | cinus / Kontakt 24
Mężczyzna wszedł na wybieg niedźwiedzi | cinus / Kontakt 24
Mężczyzna wszedł na wybieg niedźwiedzi | cinus / Kontakt 24

Zaskoczył mieszkańców

I na koniec historia kucharza, który zakpił sobie z mieszkańców luksusowej rezydencji w Śródmieściu. Na parterze budynku przy Foksal pojawiła się wściekle różowa reklama zapowiadająca, że "wkrutce otwarcie" lokalu zajmującego się sprzedażą używanych ciuchów a także "dezynsekcją ubrań i kocy”.

Jak się okazało, była to osobliwa zemsta na wspólnocie, która nie pozwoliła w tym miejscu punkt gastronomiczny.

Reklama w luksusowej rezydencji
Artur Węgrzynowicz/tvnwarszawa.pl

jb/r