Kandydaci lansują się na Radiowie? "Magia wyborów"

Warszawa

Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.plMieszkańcy o obietnicach wyborczych

Protest przed siedzibą Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania na Bielanach przyciągnął nie tylko okolicznych mieszkańców, ale także kandydatów na fotel prezydenta Warszawy i innych polityków. – Będziemy rozliczać ich obietnice – zapewniają mieszkańcy Radiowa.We wtorek rano przy ulicy Kampinoskiej stawili się mieszkańcy, którzy sprzeciwiają się uciążliwej według nich działalności składowiska i kompostowni na Bielanach. Zablokowali m.in. wyjazd śmieciarki Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania, interweniować musiała też policja.

"Czują się oszukani"

Wesprzeć manifestujących postanowili politycy. W czasie trwającej kampanii wyborczej nie zabrakło na Radiowie kandydatów na fotel prezydenta stolicy. W obronie mieszkańców wypowiadała się m.in. Joanna Erbel startujący z ramienia partii Zielonych- Mieszkańcy Radiowa czują się oszukani. Wiele razy składano im obietnice, że śmieciowisko zostanie zamknięte, a tak się nie stało i termin zamknięcia jest wciąż przesuwany. Prezydentka Hanna Gronkiewicz-Waltz ani razu nie wyszła do mieszkańców w czasie ich protestów. W warszawie potrzebna jest debata w sprawie systemu gospodarowania odpadami. Stolica zasługuje na dobry system, a nie taki jaki jest teraz - stwierdziła Erbel.

"Harmonogram w 30 dni"

Na miejscu pojawił się również kandydat Prawa i Sprawiedliwości - Jacek Sasin. Jaki ma pomysł na ograniczenie przykrego zapachu? – Pomysł jest jeden, taki, który jest lansowany przez wszystkich od dawna, czyli przeniesienie tej instalacji w miejsce, które nie będzie uciążliwe dla mieszkańców – stwierdził.Podkreślił jednak, że nie ma pełnej wiedzy, jak wygląda zaawansowanie prac dotyczących przeniesienia. – Ratusz ją ukrywa. Ja mówię tak: jeśli zostanę prezydentem Warszawy i będę miał dostęp do tej wiedzy, to w ciągu 30 dni od momentu przejęcia funkcji prezydenta Warszawy, przedstawię realny harmonogram przeniesienia tych instalacji w inne miejsce – zapewnia kandydat PiS.

Jacek Sasin podczas protestu mieszkańców na Radiowie
Artur Węgrzynowicz/ tvnwarszawa.pl

"Wniosek do NIK"

Nie było kandydata na prezydenta Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Zjawił się za to przedstawiciel klubu parlamentarnego partii – Dariusz Joński. – Chcemy złożyć pismo do Najwyższej Izby Kontroli, aby skontrolowała, co się tu de facto dzieje, dlaczego cały czas ten termin brzegowy, który miał decydować o zamknięciu tego wysypiska jest przekładany – mówił.I dodał, że jest nie do pomyślenia, że w stolicy jest "starodawne wysypisko", a fetor czuć dwa, trzy kilometry od tego miejsca. - Będziemy chcieli zainteresować też ministerstwo ochrony środowiska. Dziwię się, że miasto nie złożyło wniosku o budowę kolejnej spalarni. Jedna jest niewydolna, zbyt mała, potrzeba kolejnej o przepustowości co najmniej 800 tys. ton rocznie - przekonuje polityk SLD.

Dariusz Joński o Radiowie
Artur Węgryznowicz / tvnwarszawa.pl

"Magia wyborów"

Na Radiowie nie pojawiła się za to Hanna Gronkiewicz-Waltz. Nie było też nikogo z ratusza. - Pani prezydent jeszcze nigdy się z nami nie spotkała - zauważył Bogdan Bajak ze stowarzyszenia Czyste Radiowo.

I skomentował obietnice pozostałych polityków: - To magia wyborów. Wszyscy wiedzą, że idą wybory i politycy próbują skorzystać z tej szansy. Będziemy bardzo silnie śledzić, co się będzie działo w trakcie i po wyborach i będziemy rozliczać. Puste obietnice dostajemy już od innych polityków. Teraz nie damy się skusić na kolejne, puste obietnice. Będziemy rozliczać – zapewnia Bajak.

Protest na Radiowie
Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.pl

Do 2016 roku

MPO złożyło wniosek o przedłużenie działalności wysypiska w Radiowie, które miało działać do 2014 roku. Śmieciowa góra będzie rosła do końca 2016 roku. Pretekstem jest jej formowanie pod stok narciarski.Wysypisko Radiowo znajduje się na granicy dzielnic Bemowo i Bielany oraz gmin Izabelin i Stare Babice.

ran/r