Kampania na latarniach, słupach, drzewach. "Apelujemy o niezaśmiecanie"

Warszawa

Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.plPlakaty wyborcze na ulicach Bemowa

"Plakaty wyborcze można wieszać tylko w dozwolonych miejscach" - przypomina Zarząd Oczyszczania Miasta, bo nie wszyscy kandydaci na radnych o tym pamiętają. Przed wyborami stołeczne latarnie, słupy, drzewa "obrosły" banerami, nie zawsze legalnymi.

"Kandydaci na radnych zaśmiecają miasto?" - pyta na swojej stronie Zarząd Oczyszczania Miasta i odpowiada zdjęciami.

Urzędnicy publikują serie zdjęć z plakatami, które - ich zdaniem - zostały powieszone nielegalnie. Widzimy na nich zarówno polityków Koalicji Obywatelskiej, jak i Prawa i Sprawiedliwości. Dominują jednak przedstawiciele lokalnego bemowskiego komitetu "Wybieramy Bemowo z J. Dąbrowskim i BWS".

"Do kandydatów na radnych apelujemy, by zadbali o niezaśmiecanie przestrzeni publicznej bannerami, plakatami i konstrukcjami reklamowymi" - podkreślają urzędnicy ZOM i dodają: "Obserwujemy umieszczanie plakatów w przypadkowych, nieprzeznaczonych do tego miejscach, co może ograniczać widoczność czy utrudniać ruch pieszych i kierowców".

"To jest drobiazgowość"

Temat plakatów oprócz urzędników ZOM podnieśli w mediach społecznościowych także miejscy aktywiści. Tomasz Smyczyński z Bemowiaków udostępnił na Twitterze serię zdjęć z plakatami powieszonymi - jego zdaniem - nielegalnie. Na jednej z fotografii znajdował się plakat obecnego burmistrza Bemowa i kandydata Prawa i Sprawiedliwości na radnego sejmiku Michała Grodzkiego.

"Zazdrości Pan?" - skomentował wpis ze zdjęciem swojego plakatu Grodzki.

- Czy oni [aktywiści - red.] są pewni, że ta latarnia jest w parku, a nie na przedłużeniu ulicy Raginisa, którą administrujemy? - pyta Grodzki, kiedy pytamy go o wpis i zdjęcie.

- Ja na 99 procent jestem przekonany, że to ulica, ale być może, na jakiś 1 procent, ktoś się pomylił i powiesił o jedną latarnię za dużo. Mogę to sprawdzić specjalnie dla nich - dodaje, mówiąc o aktywistach (poprosiliśmy burmistrza o zwrotną po sprawdzeniu, jednak do chwili publikacji tekstu nie przyszła).

W rozmowie z tvnwarszawa.pl burmistrz zapewnia, że nie wiesza plakatów nielegalnie. - Mam zgody wszystkich spółdzielni, TBS-u, zarządu dzielnicy [na czele zarządu stoi burmistrz - red.] w sprawie dróg gminnych, bo na drogach ZDM-u nie wieszamy, więc w 99 procentach wszystko jest okej. A w Parku Górczewska być może to jest jedyny przypadek, gdzie się ten plakat pojawił. To jest drobiazgowość - przekonuje.

"Usuwamy po wyborach"

Polityczny konkurent burmistrza - Łukasz Lorentowicz ze wspomnianego komitetu "Wybieramy Bemowo" do nielegalnych plakatów również podchodzi niezbyt restrykcyjnie. - To jest taka forma kampanii wyborczej, której kiedyś nauczyliśmy się od kolegów z Unii Wolności albo AWS i nadal ją stosujemy - mówi.

Do radnego Lorentowicza zadzwoniliśmy nieprzypadkowo. Jego plakaty pojawiają się w krótkim filmie Zarządu Oczyszczania Miasta kilka razy. Radny jednak nie widzi w tym problemu. Żartuje nawet, że zastanawiał się, czy urzędnikom nie "wystawić jakiegoś ekwiwalentu" z racji niespodziewanej promocji.

ZOM wytyka kandydatom nielegalne banery
Zarząd Oczyszczania Miasta

- Dziwią mnie zarzuty odnośnie niszczenia przestrzeni publicznej. My to wieszamy plakaty w sposób, który nie powoduje żadnych zniszczeń. A oprócz tego tuż po wyborach je usuwamy - nadmienia.

Dopytywany, czy plakatów nie można powiesić legalnie, przekonuje, że to jest "prawdziwa zaszłość z początków polskiej demokracji".

- Kiedyś może te ponure tablice w rzadko odwiedzanych miejscach dzielnicy miały jakikolwiek sens, ale naiwnym jest myślenie, że ktoś dziś, w czasach, gdzie ludzie nie mają dla siebie pięciu minut, pójdzie specjalnie do jakiejś tablicy wyborczej przeglądać plakaty - tłumaczy.

Podkreśla też, że czasem trudno znaleźć informację o tym, które plakaty są legalne, a które nie.

Potrzebna zgoda zarządcy

- Legalne miejsca wyznacza miasto poprzez dzielnice. Ich listy można znaleźć w urzędach poszczególnych dzielnic. Można też zgłaszać się bezpośrednio do zarządców danych terenów, na przykład do Zarządu Dróg Miejskich, który wydaje zezwolenia na wieszanie plakatów na barierkach czy kładkach w pasie drogi - wyjaśnia w rozmowie z tvnwarszawa.pl Magdalena Niedziałek z Zarządu Oczyszczania Miasta.

Banery można też umieszczać na terenach należących do spółdzielni lub na terenach prywatnych. Ważne jednak, by posiadać zgodę danego właściciela lub zarządcy.

Co jeśli się jej nie ma? - Traktujemy nielegalne plakaty wyborcze tak samo, jak każdy nielegalny obiekt umieszczony w naszym pasie drogi. Jeżeli mamy informację od mieszkańca, z 19 115 albo jeśli sami widzimy jakiś nielegalny obiekt, to najpierw zawsze musimy ustalić, kto jest jego właścicielem. Jeśli to zrobimy, to informujemy właściciela, by niezwłocznie go zdjął - wyjaśnia Karolina Gałecka, rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich.

Jeżeli dany komitet pozostaje obojętny na te prośby, drogowcy wszczynają postępowanie administracyjne. - Kiedy zostanie zakończone, mamy prawo usunąć taki element, a do tego naliczana jest kara administracyjna - dopowiada. Wysokość kary jest różna, zależy między innymi od wielkości danego banera i liczby dni, podczas których wisiał.

Gałecka przypomina jednak, że plakaty można zamieścić w pasie drogi należącej do ZDM legalnie - wszystkie wytyczne i wnioski znajdują się na stronie drogowców. - Jednak nie wyrażamy i nigdy nie wyrażaliśmy zgody na zamieszczanie jakichkolwiek plakatów na sygnalizatorach i latarniach. Są to urządzenia bezpieczeństwa i plakatowanie ich może ograniczać widoczność kierowców - podsumowuje rzeczniczka ZDM.

30 dni od głosowania

Magdalena Niedziałek z Zarządu Oczyszczania Miasta przypomina, że zgodnie z kodeksem wyborczym komitety mają obowiązek ściągnąć wszystkie plakaty do 30 dni od głosowania. - Jeśli tego nie zrobią, takie plakaty są ściągane za pośrednictwem służb sprzątania miasta, a komitety wyborcze są obarczane kosztami takich interwencji - zastrzega.

Co może zatem zrobić mieszkaniec, który widzi nielegalny baner wyborczy zarówno już teraz, w trakcie kampanii, jak i po jej zakończeniu? - Polecamy zgłaszać takie sytuacje przez Miejskie Centrum Kontaktu Warszawa 19 115, gdzie ustalany jest od razu zarządca danego terenu - radzi urzędniczka.

Karolina Wiśniewska