Kamienicę zwrócono dwa razy. Komisja uchyliła reprywatyzację

Warszawa

Mateusz Szmelter / tvnwarszawa.plBudynek przy Schroegera 72

Komisja weryfikacyjna uchyliła decyzję w sprawie reprywatyzacji kamienicy przy Schroegera 72. Nakazała miastu przejęcie tej nieruchomości w zarząd.

Decyzja komisji zapadła w poniedziałek. Odmówiono użytkowania wieczystego obecnym właścicielom.

Kamienica przekazana dwa razy

Kamienica przy Schroegera została przekazana w prywatne ręce w 2012 i 2016 roku. Pierwszą decyzję ratusza podważył sąd i nakazał rozpatrzeć ją urzędnikom ponownie. Miasto nie zmieniło jednak stanowiska i cztery lata później również uznało, że nieruchomość powinna trafić do nowych właścicieli. Co ciekawe, samo przekazanie budynku osobom ubiegającym się o zwrot nastąpiło jeszcze przed wydaniem pierwszej decyzji reprywatyzacyjnej, to jest w 2008 roku.

Wątpliwości co do zwrotu były zgłaszane przez lokatorów od początku. Dotyczyły głównie braku oryginału pełnomocnictwa udzielonego mecenasowi przez dawnych właścicieli kamienicy. Adwokat ten posiadał jedynie odpis, na podstawie jakiego ubiegał się o zwrot. Odpis, którego rzetelność mieszkańcy podważali.

Zeznając przed komisją skarżyli się też m.in. na podwyżkę czynszów. - Byliśmy nękani tymi podwyżkami. Ja dostałem z 400 złotych do 1200 złotych - oświadczył jeden z lokatorów Marek Pogorzelski. Z kolei inny świadek - Ewa Turek - która przy Schroegera wynajmuje lokal użytkowy wskazała, że nowym właścicielom musiała płacić 20 tysięcy (zamiast trzech tysięcy uiszczanych przed przekazaniem nieruchomości).

Lokatorzy narzekali też na bierność urzędników ratusza i dzielnicy w całej sprawie. - Żadnej pomocy nie było. Próbowaliśmy się z nim skontaktować, ani razu nie znalazł dla nas czasu - mówił o ówczesnym burmistrzu Bielan Pogorzelski.

Właścicielka odpierała zarzuty

Z kolei właścicielka kamienicy przy Schroegera Ewa Kaszycka, która również stawiła się na posiedzeniu wraz ze swoimi pełnomocnikami punkt po punkcie obalała zarzuty zeznających przeciwko niej lokatorów. Przekonywała, że podwyżka czynszu była, "ale tylko jedna i w dodatku w granicach prawa", przeznaczona na poczet koniecznych remontów.

Zwracała też uwagę, że stan budynku w chwili przekazania był bardzo zły, co miały potwierdzić ekspertyzy Nadzoru Budowlanego. Kaszycka informowała, że na różne prace nowi właściciele przeznaczyli łącznie około pół miliona środków. Nie zgadzała się też z zarzutami co do rzekomej fałszywości wspomnianego pełnomocnictwa.

PAP/ran/b

Stanowisko pełnomocnika właścicieliTVN24
wideo 2/8