Przygotuj się na:

MECZ NA STADIONIE NARODOWYM

We wtorek na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski zagra ze Słowenią. To oznacza utrudnienia dla mieszkańców, szczególnie na Saskiej Kępie. Kibice pojadą komunikacją miejską za darmo.

Kajetan P. zaatakował psycholożkę i ranił strażnika więziennego

Warszawa

TVN24P. zaatakował w areszcie

Podejrzany o zabójstwo kobiety Kajetan P. zaatakował w areszcie panią psycholog, którą zaczął dusić; funkcjonariusze natychmiast go obezwładnili, choć zdołał lekko zranić jednego z nich kawałkiem szkła. P. został zakwalifikowany po tym jako więzień niebezpieczny.

Do incydentu doszło w poniedziałek w oddziale psychiatrii sądowej Aresztu Śledczego Warszawa-Mokotów.

- Rano podczas obchodu lekarskiego Kajetan P. zaatakował psycholożkę, czyli jedną z osób która podczas tego obchodu znajdowała się w celi mieszkalnej. Oprócz niej w pomieszczeniu byli lekarze oraz oddziałowy funkcjonariusz służby więziennej. Kajetan P. zaatakował panią psycholog próbując ją dusić. Natychmiast został obezwładniony przez pozostałe osoby znajdujące się w tej celi. Dlatego nic nikomu się nie stało - mówi mjr Elżbieta Krakowiak, rzeczniczka dyrektora generalnego Służby Więziennej.

Skąd miał szkło?

Według Krakowskiej w trakcie napadu P. miał kawałek szkła, którym niegroźnie zranił oddziałowego - rany nie wymagały interwencji chirurgicznej. Funkcjonariusz został skierowany na konsultację lekarską. Decyzją ordynatora oddziału psychiatrii sądowej P. został umieszczony w pasach psychiatrycznych.

Dyrektor aresztu wszczął w tej sprawie czynności wyjaśniające. Analizowane jest m.in. nagranie z monitoringu w celi mieszkalnej.

- Wyjaśniamy, w jaki sposób Kajetan P. zdobył kawałek szkła. Ze wstępnych ustaleń wynika, że najprawdopodobniej jest to fragment słoika po dżemie - podała Krakowska. Podkreśliła, że osadzeni mają prawo posiadać w celach mieszkalnym artykuły spożywcze, w tym także w szklanych opakowaniach. - Pamiętać należy, że każdy przedmiot nieodpowiednio użyty może stać się narzędziem niebezpiecznym - zaznaczyła.

Uznany za niebezpiecznego

Po poniedziałkowym incydencie Kajetan P. został zakwalifikowany do kategorii N, czyli niebezpiecznych. Ten status mają osadzeni stwarzający poważne zagrożenie, dlatego P. będzie przebywał w jednoosobowej, monitorowanej i specjalnie wyposażonej celi. Jest ona częściej kontrolowana niż inne, a jej wyposażenie - takie jak łóżko, stół, taboret - są na stałe przymocowane do podłoża.

Spacer takiej osoby odbywa się w specjalnie wyznaczonym miejscu i pod wzmocnionym dozorem. Ruch takiego osadzonego ograniczony jest do minimum i odbywa się pod wzmocnionym dozorem funkcjonariuszy. Osadzony nie może korzystać z własnej odzieży i obuwia.

Jak powiedziała się reporterka TVN24 Olga Olesek, atak może się zakończyć dla P. postawieniem nowego zarzutu, bo władze aresztu mają obowiązek powiadomić o incydencie prokuraturę. - Jeżeli zebrany materiał będzie stanowił podstawę to zarzuty będą postawione - powiedział prok. Michał Dziekański, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Obserwacja przedłużona

Obserwacja psychiatryczna Kajetana P. została przedłużona przez sąd o cztery tygodnie. Jak podał prok. Michał Dziekański, ma ona trwać do 22 czerwca. Niedawno sąd przedłużył również - do drugiej połowy sierpnia - okres tymczasowego aresztowania podejrzanego.

Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego "obserwacja w zakładzie leczniczym nie powinna trwać dłużej niż 4 tygodnie; na wniosek zakładu sąd może przedłużyć ten termin na czas określony, niezbędny do zakończenia obserwacji; łączny czas trwania obserwacji w danej sprawie nie może przekroczyć 8 tygodni". Jak zaznaczył prok. Dziekański, po zakończeniu obserwacji trzeba będzie poczekać na przygotowanie przez biegłych opinii.

P. trafił na obserwację psychiatryczną w końcu kwietnia. - Sąd zarządził badanie stanu zdrowia psychicznego podejrzanego Kajetana P., połączone z obserwacją sądowo-psychiatryczną w zakładzie leczniczym na oddziale psychiatrii sądowej szpitala w areszcie śledczym, na okres do 4 tygodni - informowała sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak, rzeczniczka SO ds. karnych.

Przyznał się, nie okazał skruchy

27-letni Kajetan P. jest podejrzany o to, że w lutym na Woli zamordował lektorkę języka włoskiego Katarzynę J. Ciało 30-latki, z odciętą głową, przewiózł do wynajmowanego mieszkania i podpalił. Tam odkryli je strażacy, wezwani do pożaru. Mężczyzna uciekł i ukrywał się przez prawie dwa tygodnie. 17 lutego Kajetana P. zatrzymano w stolicy Malty, La Valletcie. Dzień później maltański sąd wydał zgodę na ekstradycję Kajetana P. i 26 lutego został on przewieziony do Polski.

Podczas przesłuchania mężczyzna nie okazał skruchy. Z jego wyjaśnień wynika, że Katarzyna J. była przypadkową ofiarą. Mówił, że postanowił zabić człowieka "w ramach pracy nad sobą i walki ze słabościami". Telefon do kobiety znalazł na stronie internetowej z ogłoszeniami, ofertami korepetycji językowych.

W tej sprawie przesłuchano wszystkich świadków; jak informowała na początku marca prokuratura "dalszy bieg śledztwa zależy m.in. od tempa pozyskiwania opinii biegłych - w tym m.in. opinii traseologicznej, biologicznej, z mechanoskopii czy toksykologii". Za zabójstwo grozi kara dożywocia.

Kajetan P. zaatakował psycholożkę
TVN24

PAP/ms/sk/md/r/b