Kajetan P. jeszcze poczeka na wyrok

Warszawa

Wniosek złożył sądTVN24
wideo 2/7

Nieoczekiwany zwrot w sprawie Kajetana P. 30-latek nie usłyszy w piątek wyroku. Jak się dowiedzieliśmy, sąd zdecydował o wznowieniu przewodu sądowego, co pozwoli uzupełnić materiał dowodowy o nowe dokumenty.

Na godz. 10.30 w piątek Sąd Okręgowy w Warszawie wyznaczył termin ogłoszenia orzeczenia w procesie Kajetana P. Odczytanie wyroku miało się odbyć przy zachowaniu nadzwyczajnych środków ostrożności w specjalnym budynku Sądu Okręgowego w Warszawie przeznaczonym do sądzenia najgroźniejszych przestępców.

Z informacji przekazanych dziennikarzom przez służby sądu wynika, że sąd ponownie otworzył przewód sądowy w tym procesie.

Co to oznacza?

Zwykle po zebraniu materiału dowodowego strony wygłaszają mowy końcowe, co w przypadku sprawy Kajetana P. miało miejsce w ubiegły czwartek. Później sąd ogłasza wyrok. Jednak w sytuacji, kiedy podczas narady nad wyrokiem sędziowie dojdą do wniosku, że czegoś w materiale dowodowym brakuje, mogą zdecydować o wznowieniu przewodu sądowego. To oznacza, że wszystkie strony mogą ponownie składać wnioski dowodowe, prosić o powołanie świadków, mogą też, ale nie muszą, wygłosić nowe mowy końcowe.

Jak poinformował pełnomocnik rodziny zamordowanej lektorki - Rafał Carka - dodatkowy materiał dowodowy zostanie zgromadzony z urzędu - na wniosek sądu.

Jednak ani on, ani obrońca Kajetana P. nie zdradzają o jakich dowodach mowa, ponieważ proces wciąż toczy się z wyłączeniem jawności. Kolejna rozprawa została wyznaczona na 4 października.

Do tego czasu P. będzie przebywał w areszcie.

Zabójstwo, potem ucieczka

Rozprawy toczyły się na Bemowie w specjalnej sądowej sali dla niebezpiecznych oskarżonych. Sąd zdecydował, że będą się odbywać za zamkniętymi drzwiami m.in. ze względu na drastyczny charakter sprawy, ale też kwestie dotyczące zdrowia psychicznego oskarżonego.

Kajetan P. został oskarżony o to, że 3 lutego 2016 roku w mieszkaniu przy Skierniewickiej na warszawskiej Woli zabił - zadając nożem cios w szyję - 30-letnią Katarzynę, lektorkę języka włoskiego.

Następnie jej ciało poćwiartował i przewiózł do swojego mieszkania na Żoliborzu. Tam zdecydował się podpalić zwłoki i uciec. Dwa tygodnie po zbrodni został zatrzymany w Valletcie, stolicy Malty.

W trakcie podróży powrotnej do Polski, na pokładzie samolotu, zaatakował jednego z policjantów. To drugi z zarzutów, jakie przedstawiła mu prokuratura. Mężczyzna podczas przesłuchania złożył szczegółowe wyjaśnienia i przyznał się do zarzutów.

Żadna ze stron procesu nie kwestionowała, że sprawcą brutalnego zabójstwa jest Kajetan P. Do wyjaśnienia pozostawało jedynie, czy mężczyzna był w chwili zbrodni poczytalny, czyli czy zdawał sobie sprawę z tego, co robi.

Kluczowe ekspertyzy

Opinie biegłych psychiatrów i psychologów dotyczące stanu zdrowia psychicznego Kajetana P. były sprzeczne.

Pierwszy zespół ekspertów, który badał mężczyznę, uznał, że jest on całkowicie niepoczytalny. W takim przypadku jedynym wyjściem było umorzenie sprawy i zwrócenie się do sądu o umieszczenie P. w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym.

Jednak prokuratura zdecydowała się na powołanie drugiego zespołu psychiatrów. Powstała więc druga ekspertyza, z której wynikało, że podejrzany działał "w warunkach ograniczonej poczytalności". W tej sytuacji prokuratura mogła oskarżyć Kajetana P.

Sędziowie mogli uznać winę oskarżonego i skazać go na karę, o jaką wniosła prokuratura, czyli – jak nieoficjalnie ustaliliśmy - dożywocie.

Mogli też (ale nie musieli) ze względu na ograniczoną poczytalność oskarżonego nadzwyczajnie złagodzić karę. Trzecią możliwością było uznanie pierwszej opinii biegłych i umorzenie postępowania ze względu na niepoczytalność oskarżonego.

kz, PAP