Kaczyński: liczne nieprawidłowości, nie ma pretensji do Hofmana

Warszawa

TVN24Według prezesa PiS referendum było niekonsytucyjne

- Referendum przebiegało w niekonstytucyjnych warunkach - mówił na poniedziałkowej konferencji prasowej Jarosław Kaczyński po ogłoszeniu oficjalnych wyników referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Mariusz Kamiński dodał, że PiS nie wyklucza zwrócenia się do Rady Europy ws. nieprawidłowości.

Kamiński poinformował na konferencji prasowej w siedzibie partii, że warszawski PiS zbiera informacje o nieprawidłowościach, jakie mogły mieć miejsce w związku z referendum.

- Przygotujemy specjalne raporty - dla Państwowej Komisji Wyborczej i innych instytucji. Nie wykluczamy, że zwrócimy się również do Rady Europy, aby przedstawić tam raport, jak wyglądało referendum, w jaki sposób premier, prezydent ingerowali w przebieg referendum, co jest sprzeczne ze standardami, jakie rekomenduje państwom członkowskim Rada Europy - oświadczył wiceszef PiS.

Kamiński przypomniał, że warszawscy radni PiS złożyli zawiadomienie do prokuratury ws. "niewywiązywania się z obowiązków". Zdaniem PiS w mieście było za mało obwieszczeń informujących o referendum, a prezydent RP, premier i prezydent Warszawy, nadużywali swoich stanowisk.

"Hofman się przyłożył"

Jarosław Kaczyński podziękował wszystkim uczestnikom niedzielnego referendum. Jak mówił,przebiegało ono w "specyficznych, można powiedzieć - niekonstytucyjnych warunkach".

Szef PiS dodał, że nie ma żadnych pretensji do Adama Hofmana, w związku z tym, że mimo zaangażowania PiS nie udało się odwołać prezydent Warszawy. - Uważam, że bardzo się do tej pracy przyłożył. Co do tego, które z koncepcji były skuteczne, a które nie, będziemy to jeszcze analizować - powiedział Kaczyński.

Porażka PiS?

Jarosław Kaczyński mówił, że jego zdaniem frekwencja w referendum była wysoka. - Wyższa niż w Elblągu, w Łodzi i wielu innych referendach, które były skuteczne. To na pewno musi być brane pod uwagę przy ocenie całości - mówił, ale jak dodał, "na pewno coś mogło być uczynione lepiej niż było". - Będziemy to analizować - zapowiedział.

Kaczyński był także pytany o to, czy jego aktywny udział w referendum nie zniechęcił warszawiaków do głosowania. Sugerował to Piotr Guział, burmistrz Ursynowa i szef Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej. Zdaniem szefa PiS, gdyby nie zaangażowanie jego partii, to nie udałoby się zebrać tylu podpisów za przeprowadzeniem referendum, a frekwencja byłaby nieporównanie mniejsza.

- Sądzę, że też trochę zachęciłem (do udziału w referendum-red.). Pytanie o rachunek jest trudne. Rozumiem pana Guziała, ze chce tę sytuację wyjaśnić. Wolałbym żeby nie czynił tego kosztem innych, ale rozumiem to, nie mam pretensji - mówił.

Pytany o przyszłość prof. Piotra Glińskiego, typowanego przez PiS na następcę Hanny Gronkiewicz-Waltz, Kaczyński odpowiedział, że to przedwczesne pytania.

Zdaniem szefa PiS, pomysł zniesienia ciszy wyborczej jest zły. - Natomiast jest prawdą, że w Polsce jest niejednokrotnie łamana. Uważam, że sankcje za złamanie ciszy wyborczej powinny być dotkliwe - podkreślił.

Prezydent zostaje

Niedzielne referendum ws. odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz jest nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji, która wyniosła 25,66 proc. - poinformowała w poniedziałek miejska komisja ds. referendum.

Ważnych głosów oddano 343 tys. 732; wymagane minimum wynosiło 389 tys. 430 osób.

db/tr