"Kaczuszki będą rozjeżdżane". Tramwaj w cieniu protestów

Warszawa

| tvn24.plTędy pojadą tramwaje

W burzliwej atmosferze upłynęło spotkanie na temat tramwaju na Gocław. W środę w dyskusji z urzędnikami wzięło udział ok. 150 mieszkańców.

- Funkcjonuje wiele stereotypów, mitów, prawd, półprawd i nieprawd na temat tej inwestycji. Chcemy to wszystko wyjaśnić – rozpoczął Tomasz Kucharski, burmistrz Pragi Południe.

Założenie słuszne, gorzej z wykonaniem. Choć, jak można się było spodziewać, do głosu wyrywali się mieszkańcy, to przez dobrą godzinę musieli cierpliwie słuchać. Najpierw prezentacji na temat założeń inwestycji (które dobrze znają), a potem opowieści o zielonych torowiskach we Francji (co tylko ich zirytowało). Nie pomagała zbytnio sformalizowana formuła spotkania, a także – co tu dużo mówić – brak kultury części osób, które się na nie pofatygowały. Emocje zbyt często brały górę nad argumentami, które zresztą są wciąż takie same.

Obawy o hałas i zieleń

Przeciwnicy tramwaju rekrutują się głównie z bloków położonych tuż przy jego trasie, wzdłuż Kanału Wystawowego. Boją się hałasu, na jaki narażą ich przejeżdżające nawet co dwie minuty składy.

Przedstawiciele Tramwajów Warszawskich przekonywali, że analizy akustyczne, które wykonali, pozwalają wierzyć, że komfort nie pogorszy się. Tłumić dźwięk mają m.in. trawa, którą zostanie obsiane torowisko i krzewy, które przewiduje się w jego sąsiedztwie. Jak zapewnił, burmistrz Kucharski zagospodarowanie tego terenu będzie przedmiotem odrębnych konsultacji społecznych.

Obawy wzbudziła także przyszłość ogródków działkowych. Według niektórych uczestników spotkania budowa tramwaju to wstęp do wejścia deweloperów na tereny zielone. Aby zbudować tramwaj będzie trzeba wykroić dwa pasy działek. – To jedyna enklawa ciszy w okolicy, miejsce na spacer z psem czy z dzieckiem. Ogródki dają taką możliwość, Park Skaryszewski, gdzie bardzo często odbywają się imprezy masowe, już nie – przekonywała jedna z mieszkanek. Inna wyraziła troskę o los ptactwa zamieszkującego zarośla na kanale. – Młode kaczuszki będą rozjeżdżane – stwierdziła.

- Jesteśmy a tym, żeby teren pozostał zielony z dominującą rolą ogródków działkowych – podtrzymywał konsekwentnie burmistrz Pragi Południe i dodał, że plan miejscowy dla tego fragmentu dzielnicy powstaje w miejskiej pracowni planistycznej. Według wstępnych wyliczeń, tramwaj zmniejszy powierzchnię ogródków o ok. 3-4 procent.

Pod topór pójdzie 319 drzew owocowych, 168 ozdobnych, ale liczbę tych cennych (lipy, jesiony, świerki, dąb, modrzew i jodła) oszacowano na 20 sztuk.

Czy zmieszczą się na moście?

Mieszkańcy podawali też w wątpliwość, czy most Poniatowskiego będzie w stanie pomieścić kolejne składy jadące z Gocławia i z powrotem.

Według Pawła Witka z Tramwajów Warszawskich, ta zapchana linia ma jeszcze pewną rezerwę. -Przepustowość zostanie utrzymana dzięki zielonej fali i przekierowaniu części tramwajów (z istniejących dziś linii, ale też tych z nowej trasy – przyp. red.) w al. Zieleniecką – uspokajał. W

tym kontekście może jednak niepokoić fakt, że tramwajarze od lat nie potrafią rozwiązać problemu na wiadukcie mostu, gdzie ich pojazdy muszą zwalniać do 35 km/h przez nadmierny hałas.

Inna przedstawicielka TW Elwira Romanik zdementowała informacje, że miejska spółka zamierza w przyszłości wydłużyć trasę przecinając Park Skaryszewski do ul. Grochowskiej. - Nie ma takich planów – stwierdziła stanowczo.

A Paweł Witek wytłumaczył, dlaczego nie zdecydowano się na poprowadzenie linii Wałem Miedzeszyńskim. – Analizowaliśmy ten wariant, ale został oceniony najniżej. Tramwaje buduje się tam, gdzie są ludzie. Tutaj po jednej stronie jest Wisła, po drugiej niska zabudowa, nie byłoby więc wystarczającej liczby pasażerów. Sama trasa byłaby dwa razy dłuższa, a podróż trwałaby dwa razy dłużej. Wiązałaby się z trzema dużymi przebudowami skrzyżowań – argumentował.

Metro dojedzie nieprędko

Powrócił też temat metra (trzecia linia, tzw. wąs na Gocław) oraz alternatywnej trasy tramwajowej na wysokości ul. Fieldorfa z nowym mostem.

– Trzeba ulżyć ludziom, problem jest tu i teraz. Nie można mówić, że alternatywą jest most, bo nie ma go w żadnych projektach, żadnych planach, metro nie powstanie w ciągu kilkunastu lat. Należy pamiętać, że kolejna perspektywa finansowa UE nie będzie dla Polski tak łaskawa. Dziś metro jest budowane w 80 procentach z funduszy unijnych, których w przyszłości już nie dostaniemy – przekonywał burmistrz Kucharski.

Rację przyznali mu nawet radni z Saskiej Kępy, choć jej mieszkańcy raczej nie zaliczają się do entuzjastów inwestycji.

W styczniu odbył się protest:

Spór o budowę torowiska
Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.pl

Piotr Bakalarski