Już mieli szukać mordercy, noga z Wisły okazała się protezą

Warszawa

Piotr Matyga CC BY SA / wikipediaZnalezisko w Wiśle

Nieoczekiwany zwrot w sprawie nogi znalezionej w Wiśle niedaleko Nowego Dworu Mazowieckiego. Prokuratura ustaliła, że to jednak tylko proteza. – Śledztwo zostanie umorzone – mówią śledczy.

O znalezieniu nogi w Wiśle policja poinformowała 12 stycznia. "Fragment ciała" owinięty w folię odkryto w miejscowości Semicyn. Po wstępnych oględzinach prokuratura dodała od siebie, że kończyna została prawdopodobnie odcięta od ciała i wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa.

"To rodzaj protezy, atrapy"

W piątek prokuratorzy przyznali jednak, że doszło do pomyłki.

– Zabezpieczone na miejscu szczątki, które wstępnie zakwalifikowano jako fragment ludzkiej kończyny dolnej, zostały przebadane w Zakładzie Medycyny Sądowej. Ustalono, że jest to rodzaj protezy, atrapy, która doskonale imitowała uszkodzoną kończynę dolną w zaawansowanym stadium rozkładu – mówi Emilia Krystek z prokuratury w Nowym Dworze Mazowieckim.

"Zabezpieczona prawidłowo"

Jak to możliwe, że protezę wzięto za nogę? O tym prokuratura nie mówi. Bardziej rozmowna jest policja.

– Patrząc na zdjęcie, można było odnieść wrażenie, że jest to rozczłonkowana kończyna dolna. W takich przypadkach, nie dokonuje się dokładnych oględzin na miejscu zdarzenia, żeby nie zanieczyścić materiału dowodowego – tłumaczy nam Mariusz Mrozek, rzecznik Komendy Stołecznej Policji. Jego zdaniem policjanci dochowali wszystkich standardów. – Zabezpieczenia dokonano w sposób prawidłowy, a prokurator zlecił wysłanie materiału dowodowego do Zakładu Medycyny Sądowej – dodaje Mrozek.

Tak wyglądała znaleziona proteza
Komenda Stołeczna Policji

Śledztwo zostanie umorzone

Skąd przedmiot wziął się w rzece? - Trudno odpowiedzieć z całą pewnością. Być może używano go np. do rekonstrukcji historycznej, gdzie miał służyć za rekwizyt - dodaje prokurator Krystek. Śledztwo w tej sprawie zostanie umorzone.

TAK POLICJA INFORMOWAŁA O ZNALEZIENIU "NOGI":

Policja o znalezieniu fragmentu nogi
Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl

jb/ran