Joanna L. chce umorzenia sprawy. W poniedziałek "nowy układ" albo akt oskarżenia

Warszawa

Aktorka Joanna L., która kilka dni temu spowodowała kolizję pod wpływem alkoholu, złożyła do prokuratury wniosek o dobrowolne poddanie się karze, co skutkowałoby warunkowym umorzeniem sprawy. Zaproponowała roczny zakaz prowadzenia pojazdów, wpłatę 10 tysięcy złotych i udział w program telewizyjnych, w których ma opowiadać o złych skutkach jazdy "na podwójnym gazie". Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, śledczy takiego układu nie zaakceptują. Decyzji należy spodziewać się w poniedziałek.

- Joanna L. wnioskuje o warunkowe umorzenie sprawy, z rocznym okresem próby i zakazem prowadzenia pojazdów. Deklaruje także świadczenia pieniężne w wysokości 10 tysięcy złotych oraz udział w programach telewizyjnych opowiadających o złych skutkach prowadzenia pod wpływem alkoholu - mówi tvnwarszawa.pl prokurator Paweł Wierzchołowski, szef Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów.

Oczywiście nie jest przesądzone, że kara będzie wyglądać właśnie tak, jak chciałaby L. - Wniosek złożony przez podejrzaną nie jest wiążący dla prokuratora. Może się na niego zgodzić, ale nie musi. Decyzję podejmie po zapoznaniu z aktami sprawy - zastrzega.

Decyzja w poniedziałek

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, prokurator prowadzący postępowanie nie jest usatysfakcjonowany karą o jaką wnioskuje aktorka w zamian za warunkowe umorzenie sprawy. W tej sytuacji prokuratura może albo wysłać akt oskarżenia do sądu bez wniosku L. albo wyjść ze swoją propozycją kary, której przyjęcie kończyłoby sprawę.

- Taka propozycja ma wyjść od prokuratora jeszcze w poniedziałek - usłyszeliśmy w prokuraturze.

Grozi jej do dwóch lat

Joanna L. usłyszała zarzut po tym, jak spowodowała kolizję kierując pod wpływem alkoholu. Grozi jej kara do dwóch lat więzienia. Póki co, aktorka otrzymała 6 punktów karnych i 400 złotych mandatu za spowodowanie kolizji.

Do kolizji doszło w poniedziałek rano na ul. Puławskiej. Po przebadaniu alkomatem przez policję, okazało się, że aktorka ma w wydychanym powietrzu 1,2 promila alkoholu.

We wtorek L. wydała oświadczenie, w którym napisała, że "nie szuka żadnych usprawiedliwień", a "to, co się wydarzyło jest naganne".

Policja poinformowała o kolizji w poniedziałek:

Mówi Robert Opas z biura prasowego stołecznej policji
TVN24

Katarzyna Śmierciak, Łukasz Orłowski /b