Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE DROGOWYM

Szóstego grudnia weszły w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Jest śledztwo po przepychankach na wykładzie Środy

Warszawa

Lech Marcinczak/ tvnwarszawa.plW maskach wtargęli na wykład profesor Środy

Wszczęto śledztwo w sprawie najścia grupy zamaskowanych osób na wykład Magdaleny Środy na Uniwersytecie Warszawskim. - Będziemy próbować ustalić ich tożsamość - zapowiada prokuratura.

W lutym grupa ok. 50 zamaskowanych osób wtargnęła do Audytorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie Magdalena Środa miała wygłosić wykład pt. "Moralność życia publicznego". Agresorzy mieli na twarzach maski konia, małpy, klauna wyrwali drzwi do sali, po czym tańczyli i krzyczeli: "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". Doszło do przepychanek z ochroną, następnie interweniowała policja dwie osoby ukarano mandatem. Nikt nie został ranny.

Wszczęto dochodzenie

- W poniedziałek Prokuratura Rejonowa Warszawa-śródmieście Północ wszczęła dochodzenie w kierunku przestępstwa naruszenia tzw. miru domowego - powiedział we wtorek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Dariusz Ślepokura. Art. 193 Kodeksu karnego przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku dla tego, kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza. - Te osoby wbrew żądaniu osoby uprawnionej nie opuściły terenu uczelni będziemy próbować ustalać ich tożsamość - dodał Ślepokura. Wyjaśnił, że w ramach postępowania sprawdzającego prokuratura otrzymała od rektora UW szczegółową informację o zajściu ponadto prokuratura uzyska nagranie od jednej z telewizji.

"Incydent niespotykany od wielu lat"

Według piśmiennictwa prawniczego, wdarcie się do danego obiektu to wejście przy użyciu przemocy, np. przez odepchnięcie siłą gospodarza lub wyłamanie drzwi. Przyjmuje się, że nieopuszczanie obiektu następuje m.in. wtedy, gdy sprawca znalazł się w danym miejscu legalnie, ale potem stał się osobą niepożądaną i mimo żądania uprawnionej osoby nie opuścił go. Rzeczniczka Uniwersytetu Warszawskiego Anna Korzekwa oceniła, że to incydent niespotykany na uniwersytecie od wielu lat. - Warto, żeby osoby, które walczą o wolność słowa na uniwersytecie, zdjęły maski, zostawiły swoje sprzęty w szatni, usiadły w sali i próbowały dyskutować, a nie przerywać wykład. To do niczego nie prowadzi poza szumami, niepokojem - mówiła.

Poruszony premier

Premier Donald Tusk mówił, że jest poruszony informacją o incydencie. - Uważam, że stała się rzecz straszna, choć nikt nikogo nie pobił - podkreślił premier.

W ocenie Tuska, jeśli będzie się okazywać obojętność wobec takich zdarzeń, to na pewno za tydzień lub za miesiąc ci sami lub inni zamaskowani osobnicy wejdą i kogoś uderzą, a jeszcze później uderzą profesora, który zdecydował się na taki wykład, a który nie odpowiada ich dość plugawym gustom.

ZAJŚCIA NA UNIWERSYTECIE WARSZAWSKIM

Przepychanki przed wykładem prof. Środy
Lech Marcinczak / tvnwarszawa.pl

PAP/bf/b