Jest decyzja miasta: nie będzie zlewni ścieków na Białołęce

Warszawa

GoogleTu była planowana zlewnia

Nie chcieli jej mieszkańcy, a teraz "nie" powiedziały również władze miasta. Ratusz ogłosił właśnie, że przy ulicy Czajki na Białołęce nie powstanie zlewnia ścieków. Inwestycję w tym miejscu planowali wodociągowcy.

- Decyzja zapadła – mówi tvnwarszawa.pl Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy i dodaje, że Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji nie dostało zgody na budowę zlewni obok oczyszczalni.

"Można sobie poradzić bez tej lokalizacji"

- Rozumiem że dla spółki MPWiK miejsce zlewni na terenie Czajki jest najbardziej naturalnym rozwiązaniem. Oczyszczalnia i spalarnia są ze sobą bardzo powiązane, więc wspólna lokalizacja jest oczywista. Zlewnia już tak oczywista nie jest – twierdzi Kaznowska.

- Będzie ona oczywiście bardzo nowoczesna i szczelna. Uważam jednak że spółka może poradzić sobie bez tej lokalizacji - przekonuje.

Alternatywnych lokalizacji nie wskazuje.

Co było nie tak z tą białołęcką? Kaznowska zauważa, że byłaby w najdalej wysuniętym punkcie na mapie Warszawy, tuż przy Jabłonnie. A to to kolei oznaczałoby, że pojazdy zwożące ścieki musiałyby pokonywać długą drogę, co przełożyłoby się na wyższe koszty zużycia paliwa.

Jej zdaniem trudno uznać uznać tę lokalizację za trafną, skoro kolejna zlewnia jest w pobliskim Wieliszewie.

Mieszkańcy alarmowali

Przeciwko budowie zlewni na Białołęce protestowali mieszkańcy. Alarmowali, że już teraz odór w okolicach Czajki jest nie do wytrzymania. Zwracali także uwagę, że nieopodal planowanej zlewni znajduje się wiele domów jednorodzinnych. Wspólne "nie" było słychać nawet od skłóconych dzielnicowych radnych.

Z kolei wodociągowcy argumentowali, że budowa zlewni "związana jest z koniecznością wdrożenia nowoczesnego, ekologicznego systemu przyjmowania i kontroli jakości ścieków dowożonych".

CZYTAJ WIĘCEJ O STANOWISKACH MIESZKAŃCÓW I MPWIK

CZYTAJ TAKŻE: Warszawiacy weszli do Czajki. "Trochę brzydko pachnie"

Zwiedzali oczyszczalnię ścieków Czajka
Marcin Gula /tvnwarszawa.pl

ran/b