Jedna winda - 102 interwencje

Warszawa

fot. ZDM | | Fakty TVN
fot. ZDM | | Konkret24, TVN24.pl, PAP; zdjęcie tytułowe: Shutterstock
fot. ZDM | | Agnieszka Bała
fot. ZDM | | Fakty TVN
fot. ZDM | | Konkret24, TVN24.pl, PAP; zdjęcie tytułowe: Shutterstock
fot. ZDM | | Agnieszka Bała
fot. ZDM | | Fakty TVN
fot. ZDM | | Konkret24, TVN24.pl, PAP; zdjęcie tytułowe: Shutterstock
fot. ZDM | | Agnieszka Bała

Zarząd Dróg Miejskich skarży się na wandali, którzy notorycznie niszczą windy znajdujące się między innymi przy kładkach. Wybijane są szyby, wyrywane drzwi. Na rondzie Dmowskiego konserwatorzy interweniowali w tym roku już 102 razy.

- Od początku roku na naprawę niszczonych wind wydaliśmy już 400 tys. zł - żali się Adam Sobieraj, rzecznik ZDM. Za taką kwotę można by kupić na przykład 70 lamp.

Po co?

- Windy niszczone są dla samego niszczenia. Części nie są kradzione, bo tak na prawdę nie można z nimi nic zrobić - podkreśla rzecznik ZDM.

Coraz gorzej

Drogowcy zwracają uwagę, że co roku wzrastają koszty naprawy niszczonych wind. W 2008 roku koszt eksploatacji wyniósł ok. 376 tys., dewastacji ok. 188 tys. Rok później koszt eksploatacji wyniósł ok. 577 tys., dewastacji zaś ok. 470 tys. Rok 2010 przyniósł kolejny rekord. Koszty eksploatacji niemalże zrównały się z kosztami dewastacji - ok. 643 tys. i ok. 603 ts.

W związku z tym, jak informuje ZDM, pieniądze na obsługę urządzeń skończyły się już we wrześniu 2010 r. Dlatego też drogowcy otrzegają, że kompletnie zdewastowane windy nie będą naprawiane i pozostaną nieczynne.

su/par