Jeden marsz na stulecie niepodległości?

Warszawa

Nie wierzę w ustawowe regulowanie kwestii odbudowy wspólnoty narodowej. Radziłbym zacząć nie od ustawy, a od zmiany stosunku do polskiej demokracji - powiedział były prezydent Bronisław Komorowski. Odniósł się w ten sposób do apelu prezydenta Andrzeja Dudy o wspólne prace nad przygotowaniem obchodów 100. rocznicy niepodległości.

Podczas uroczystości w Święto Niepodległości przed Grobem Nieznanego Żołnierza, Andrzej Duda nawiązał do złożonego przez siebie projektu ustawy dot. narodowych obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Jak podkreślił, zakłada on m.in., powstanie komitetu obchodów, w skład którego wejdzie prezydent RP, przedstawiciele najwyższych władz Polski oraz wszystkich klubów parlamentarnych i ugrupowań politycznych, które startowały w ostatnich wyborach parlamentarnych i uzyskały - samodzielnie - wynik co najmniej 3 proc., a jako koalicja co najmniej 6 proc. Prezydent zaapelował o zaangażowanie w te prace wszystkich sił politycznych.

"Wierzę, że dzięki temu może już za rok, ale przede wszystkim w tym roku wielkiej rocznicy - w 2018 r., nie tylko będziemy mogli uczestniczyć w jednych uroczystościach obchodów 100. rocznicy niepodległości, ale że będziemy mogli wszyscy razem pójść w jednym marszu (...) - mówił.

- Nie wierzę w ustawowe regulowanie kwestii odbudowy wspólnoty narodowej. Problem nie jest w ustawie, czy jej braku. Problem jest w braku wiarygodności tych, którzy dzisiaj sprawują władzę i są odpowiedzialni za odbudowę wspólnoty, ale przez wiele lat tą wspólnotę niszczyli - ocenił były prezydent Bronisław Komorowski.

- Radziłbym zacząć nie od ustawy, a od zmiany stosunku do polskiej demokracji, zaprzestania mowy opartej o dzielenie Polaków na gorszy i lepszy sort, wysyłania innych kolegów z dawnej opozycji tam, gdzie stało ZOMO. Wtedy może to się uda. Do tego nie potrzeba ustawy - mówił Komorowski.

"Jest szansa, że niedługo będziemy razem świętować"

Lider Komitetu Obrony Demokracji Mateusz Kijowski powiedział, że bardzo by chciał, żeby doszło do wspólnych obchodów Święta Niepodległości. Wyraził nadzieje, że niedługo to się stanie. - Musimy tylko nauczyć się szukać i doceniać to, co nas wszystkich łączy - bo tego jest znacznie więcej - niż koncentrować się na tym, co nas dzieli - dodał.

Zaznaczył, że "są drobne różnice polityczne oraz w światopoglądach, ale tak naprawdę wszyscy jesteśmy Polakami".

- Mamy wspólną historię, wspólne wartości i tego się trzeba trzymać - dodał. - Myślę, że jest szansa, że niedługo będziemy razem świętować - powiedział.

"To rola dla głowy państwa"

Szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna zauważył, że to rola dla głowy państwa, żeby zorganizować wspólne obchody takiej uroczystości. - Uważam, że najważniejsze jest to przekonanie, że potrzebna jest wspólnota i trzeba ją odbudowywać - dodał.

- To, co się dzisiaj dzieje w Polsce, to jest podział i złe emocje, a nie jednorodność i patriotyczne podejście, także do takich rocznic jak te dzisiejsza - mówił. - Przyjmuję zapowiedzi prezydenta i czekam na konkrety - dodał.

- Prezydent zapowiadał różne rzeczy, ale trzymamy kciuki, żeby budowanie jedności w narodzie mu się udało, bo to jest dobre dla wszystkich Polaków - powiedziała posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz.

- Chciałabym, żeby to był dzień, który łączy Polaków, dzień radosny. Mam nadzieję, że mimo tych ostatnich ciężkich lat, gdzie nie budowano jedności, uda nam się jeszcze w taki sposób świętować Dzień Niepodległości - dodała.

CZYTAJ RÓWNIEŻ NA TVN24.PL

CZYTAJ NASZĄ RELACJĘ O 11 LISTOPADA W WARSZAWIE

Narodowcy idą przez Warszawę
TVN24

js/ja