Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Jaka będzie nowa Miodowa? "Nie stać nas na dziadostwo"

Warszawa

Szykują remont Miodowej | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Szykują remont Miodowej | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Szykują remont Miodowej | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Szykują remont Miodowej | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Szykują remont Miodowej | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Szykują remont Miodowej | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Szykują remont Miodowej | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Szykują remont Miodowej | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Szykują remont Miodowej | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Szykują remont Miodowej | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl
Szykują remont Miodowej | Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl

Wykonana z lepszych materiałów, przyjazna pieszym i rowerzystom, z autobusami. Taki obraz Miodowej po remoncie wyłania się ze środowego spotkania urzędników ze społecznikami. Ale na razie nic nie jest przesądzone – szczegółowy projekt mamy poznać na przełomie sierpnia i września.

Przyszłość ulicy była najważniejszym punktem posiedzenia Komisji Dialogu Społecznego ds. Transportu. Tworzą ją przedstawiciele organizacji pozarządowych, a ich praca ma charakter doradczy. Na środowe spotkanie społecznicy zaprosili urzędników. Co wynikło z rozmowy?

Nowy szef Zarządu Dróg Miejskich Łukasz Puchalski potwierdził, że remont Miodowej i placu Krasińskich zostanie wykonany w ramach jednego projektu, w przyszłym roku. Zapowiedział, że lipiec i sierpień to czas na konsultacje społeczne w formie spotkań, ankiet i spacerów. Dopiero po wysłuchaniu mieszkańców rozpocznie się projektowanie, tak aby wiosną mogły ruszyć prace budowlane. – W przyszłym roku plac i ulica będą mogły zafunkcjonować w nowej odsłonie – zapowiedział Puchalski.

Lepsze i droższe materiały

Nowej, czyli jakiej? Szef Komisji Dialogu Społecznego ds. Transportu Piotr Kostrzewa postulował, aby Miodowa była naturalnym przedłużeniem Traktu Królewskiego, czyli przestrzenią reprezentacyjną, a nie tylko komunikacyjną. Dlatego też stwierdził, że jej projektowaniem powinni zająć się architekci i urbaniści, a nie tylko urzędnicy. Zwrócił również uwagę, że Miodowa nie jest punktem wyrwanym z mapy, dlatego jej przyszły kształt trzeba rozpatrywać w kontekście pobliskich Bonifraterskiej czy Podwala.

- Jakość materiałów powinna być wyższa niż w proponowanej pierwotnie wersji. Nie chciałbym określać górnych limitów, ale koszty trzeba ponieść – zgodził się szef ZDM.

- To nie jest żadna nowość. W przypadku al. Ujazdowskich i pl. Piłsudskiego poszliśmy w drogie rozwiązania, ale adekwatne do miejsca, nierobione na 5 lat, ale na dłużej. Miodowa to bez wątpienia jedno z miejsc, gdzie można zastosować wariant droższy, ale to są pieniądze, które jesteśmy w stanie budżetowo udźwignąć – zapewnił wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz.

- Nie stać nas na dziadostwo – wtórował Łukasz Puchalski.

"Elektryki" na Miodową

Jeden z uczestników spotkania zauważył, że elegancji Krakowskiego Przedmieście szkodzi duże natężenie ruchu autobusów, które hałasują, niszczą nawierzchnię z kostki, a spalinami zanieczyszczają powietrze. – Czy tego samego efektu można obawiać się na Miodowej? – pytał i zaproponował ograniczenie liczby autobusów.

- Zwracam uwagę, że Miodową jeździ mniej autobusów niż Krakowskim Przedmieściem, bo spora część ucieka w Królewską. One nie jeżdżą puste, jest potrzeba przewożenie mieszkańców. Tabor niskoemisyjny (z napędem gazowym, hybrydowym czy elektrycznym) w pierwszej kolejności jest kierowany właśnie na Trakt Królewski. Ten problem w sposób naturalny z roku na rok będzie mniejszy – polemizował dyrektor ZDM.

Michał Krasucki, zastępca stołecznego konserwatora zabytków, dodał natomiast, że problem wypadającej kostki leży w kiepskiej technologii spojeń, a nie autobusów.

Tramwaj zamiast autobusu?

Uczestnicy spotkania dopytywali, czy realne jest wyrzucenie aut i autobusów z wyremontowanej ulicy i zastąpienie ich tramwajem na Nowym Świecie, Krakowskim Przedmieściu i Miodowej. Do tak odważnych planów urzędnicy podeszli sceptycznie.

- Tam nie da się wyeliminować ruchu samochodowego w sposób zupełny ze względu na obecność siedziby prezydenta. Auta muszą mieć możliwość dojazdu do Pałacu Namiestnikowskiego, bo nie każdy gość głowy państwa zgodziłby się przyjechać tramwajem – argumentował Wojciechowicz i dowodził, że raczej trudno sobie wyobrazić prezydentów Izraela, Rosji czy USA, którzy nie mogą dojechać do pałacu samochodami. Zwracał też uwagę na obecność innych instytucji: ministerstw, uczelni czy hotelu. - Mam mieszane uczucia, choć na pewno tramwaj wyglądałby tam ładnie. Sięgaliśmy po opinie ekspertów, przeważały zdania, że to nie jest najlepsze miejsce na tramwaj – tłumaczył.

Przy okazji chcą "odwrócić" Podwale

Miejski inżynier ruchu Janusz Galas zwrócił natomiast uwagę, że wobec ograniczeń na Trakcie Królewskim Miodowa jest główną ulicą dojazdową dla mieszkających na Starówce i prowadzących tam interesy. Dlatego też nie można jej zamknąć. Nie wchodzi też w grę rozdawanie identyfikatorów dla wybranych. – Musielibyśmy ich wydać milion – stwierdził Galas.

Inżynier zdradził, że rozważana jest natomiast zmiana kierunku ruch na Podwalu i słusznie zauważył, że węższa Miodowa, z której można skręcić tylko w Senatorską w naturalny sposób stałaby się mniej uczęszczaną ulicą przez kierowców.

Inżynier Galas jest także przeciwnikiem budowania jezdni z kostki. Pobliski plac Krasińskich pokazał, że efekty bywają opłakane. – Brakuje dobrych specjalistów od kostki. Wywołuje ona hałas, nie lubią jej także rowerzyści – przekonywał.

Lekcja z Krakowskiego

Michał Dobrzański ze Stowarzyszenia Żoliborzan zalecał, aby "wyciągnąć lekcje" z Krakowskiego Przedmieścia i Nowego Światu: m.in. zadbać o dobrej jakości infrastrukturę dla pieszych ("sama może zrewitalizować ulicę"), stworzyć rozwiązanie dla rowerzystów, którego na wspomnianych ulicach zabrakło oraz pogodzić wysoką jakość estetyki nawierzchni z jej wysoką trwałością.

Łukasz Puchalski zwrócił uwagę, że ulica jest dosyć wąską, w niektórych miejscach odległości krawężników od budynków to ledwie kilkadziesiąt centymetrów, dlatego może nie być łatwo dogodzić każdemu.

Uczestnicy środowego spotkania zgodnie przyznali, że dla jakości ulicy będzie ważne także to, czy w parterach budynków pojawią się restauracje, kawiarnie czy sklepy. – Nie jesteśmy w stanie wymusić takiego procesu – zauważył wiceprezydent Wojciechowicz.

Wstrzymane "pudrowanie"

Wstrzymanie remontu Miodowej było jedną z pierwszych decyzji nowego szefa ZDM. Stało się to po proteście czterech organizacji społecznych, które skrytykowały bezrefleksyjne odtwarzanie drogi w obecnej postaci, które nazwały "pudrowaniem". Zarzuciły też urzędnikom działanie w tajemnicy przed opinią publiczną.

- Takie wrażenie może wynikać z tego, że często wracamy do zarzuconych kiedyś projektów, niezrealizowanych ze względów finansowych lub innych. Ale nie ma intencji, żeby nie konsultować - mówił Jacek Wojciechowicz i deklarował, że miasto będzie działać transparentnie. - Wszystkie projekty będą konsultowane – zapewnił zastępca Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Na przełomie maja i czerwca prace na ulicy prowadzili:

Ruszyły prace na Miodowej
Lech Marcinczak / tvnwarszawa.pl

Piotr Bakalarski