Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE RUCHU

Szóstego grudnia wchodzą w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Jak ratować na lodzie? "Nie wbiegać na taflę, nie podawać ręki"

Warszawa

TVN24Pokaz ratownictwa na lodzie

Policjanci, strażacy oraz ratownicy WOPR pokazywali w czwartek, jak udzielić pomocy osobie, pod którą załamał się lód. Jak tłumaczyli przedstawiciele służb najgorszym sposobem jest podawanie ręki. Rozsądniej wykorzystać kurtkę lub patyk.

- To co najważniejsze - nie wchodźmy na lód na rzece, na jeziorze jeżeli nie znamy tych akwenów. Nigdy nie możemy być pewni czy ten lód jest właściwej grubości, czy nas utrzyma czy zarwie się pod nami. I czy nie dojdzie do takiej tragedii, że ktoś wpadnie do wody - tłumaczy Mariusz Mrozek, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji.

Wejście na lód to ostateczność

Jak informuje policjant, wejście na lód jest ostatecznością. Jeżeli jesteśmy świadkiem takiego zdarzenia, pierwsze co powinniśmy zrobić, to poinformować służby ratunkowe, powiedzieć dokładnie, gdzie się znajdujemy i co się dzieje. Dopiero później, jeżeli mamy możliwość w bezpieczny sposób pomoc takiej osobie, powinniśmy przystąpić do akcji ratunkowej. Jak działać?

- Przede wszystkim nie wbiegamy na lód, bo to jest rzecz, która może się zakończyć tak jak sytuacja osoby, która potrzebuje pomocy. Nie wiemy jak ten lód się zachowa, nie wiemy czy damy radę dotrzeć do potrzebującej - tłumaczy rzecznik. I dodaje, że najlepiej użyć długiej liny i poprosić kogoś o asekurację.

Poruszać się na leżąco, podać kij

- Po lodzie zawsze starajmy się poruszać na leżąco, tak aby jak największą powierzchnią ciała przylegać do lodu. Jeżeli już znajdujemy się blisko osoby potrzebującej pomocy nigdy nie podajemy naszej reki, bo ryzykujemy, że ta osoba wciągnie nas pod wodę. Skorzystajmy z kijka czy kurtki - radzi Mrozek.

Wpadnięcie do wody może zakończyć się tragicznie także dla osoby, która umie pływać.

- Wychłodzenie następuje bardzo szybko. To mogą być minuty, ale najczęściej są to dziesiątki sekund. W momencie, kiedy uda nam się osobę wyciągnąć na brzeg, jeżeli jest to możliwe zdejmujemy mokre ubranie i zakładamy suche. Możemy skorzystać też z koca izotermicznego, jest na wyposażeniu apteczek samochodowych. Przenosimy taką osobę w ciepłe miejsce i czekamy na przyjazd pomocy - podsumował Mariusz Mrozek.

Na pokaz zaproszono m.in. uczniów z klas II, IV i V z trzech praskich szkół podstawowych.

ło/b