Jak policzyć łosie?

Warszawa

Marcin Gula / tvnwarszawa.plNadleśniczy Tomasz Hryniewicki mówi o liczeniu łosi

Najpierw zbiórka, chwilę później ruszali w las - przez dwa ostatnie dni prawie wszyscy pracownicy Kampinosu byli zaangażowani w liczenie łosi. Od rana do zmierzchu, podzieleni na grupy, próbowali podejść ukryte między drzewami zwierzęta. Napotkane łosie były odnotowywane w specjalnych formularzach. Z kamerą braliśmy udział w takiej akcji.

- Z jednej strony wytyczonego obszaru stawiamy linię obserwatorów, z drugiej idzie nagonka, która stara się spłoszyć łosie, chociaż akurat te z okolic Izabelina i Truskawia są raczej oswojone - tłumaczył Tomasz Hryniewicki, nadleśniczy obrębu ochronnego Laski w KPN. - Jest to tak zwane ciche pędzenie. Pracownicy nie używają kołatek, jak na polowaniach - zastrzegał.

Pędzeniami objęto 10 proc. powierzchni parku: bory sosnowe i wydmy. Tam o tej porze roku łosie przebywają najchętniej - ze względu na dostępne pożywienie (pędy i igły sosny).

Wyniki akcji będą znane za kilka dni.

Na podstawie dotychczasowych obserwacji i monitoringu leśnicy szacują, że populacja łosi liczy ponad 300 zwierząt. Te dane zostaną zweryfikowane.

To część ogólnopolskiej akcji, zarządzonej przez ministra środowiska.

Zbłąkane łosie

Łosie z Kampinosu nie są płochliwe i często podchodzą do ludzkich siedlisk. Do pracowników parku narodowego codziennie dzwoni dziennie nawet kilka osób, które zobaczyły łosia między domami lub na drodze i nie wiedzą, jak się zachować.

- Jeśli łoś znajdzie się poza znanym sobie terenem, zatraca instynt samozachowawczy. Najzwyczajniej w świecie głupieje i nie wie, gdzie iść - tłumaczy Magdalena Kamińska, rzeczniczka parku.

Czy możemy mu pomóc?

- Jeżeli niedaleko mamy las, to można spróbować nakierować tam łosia - podpowiada Kamińska. Ale ostrożnie. Chociaż łoś niesprowokowany nie zaatakuje, należy pamiętać, że to dzikie zwierzę, którego lepiej nie drażnić głośnymi dźwiękami.

Jeśli widzimy, że zabłądził wśród domów, możemy zadzwonić do leśników.

Co robić, gdy łoś zabłądzi na osiedle? Mówi rzeczniczka Kampinosu
Marcin Gula / tvnwarszawa.pl

Rzeczniczka Kampinosu przypomina: to my jesteśmy intruzami na terenach, na których kiedyś żyły łosie. Wokół parku powstają nowe osiedla, domy i drogi. Niestety, zwierzęta, które się tam zapuszczą, często giną pod kołami samochodów.

Zwierzęta pod kołami

- W ubiegłym roku mieliśmy kilkanaście takich przypadków. Mimo że wokół lasu są znaki informujące o obecności zwierząt, kierowcy często ignorują je i nie zdejmują nogi z gazu - opowiada rzeczniczka.

Bywa, że w zimie łosie zlizują sól z dróg. Takie zwierzę zarejestrował na filmie internauta Bolek. Nagranie przesłał na warszawa@tvn.pl. - Mimo że leśniczy umieszczają dla nich parku specjalne bryły w tzw. lizawkach, zwierzęta podróżujące po parku czasem je omijają - wyjaśnia Magdalena Kamińska.

Spacery łosi dokumentują internauci:

Chcesz nas zainteresować jakimś tematem? Zdjęcia lub filmy możesz umieścić w portalach tvnwarszawa.pl i Kontakt 24 alo przysłać na warszawa@tvn.pl.

mz