Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE RUCHU

Szóstego grudnia wchodzą w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

"Jacht staranował materac. Wpłynął centralnie na nas"

Warszawa

tvnwarszawa.pl/Karol/FacebookWypadek na Zalewie Zegrzyńskim

Na Zalewie Zegrzyńskim doszło do wypadku. Jacht uderzył w materac holowany przez motorówkę. Później odpłynął. Jeden z czworga poszkodowanych doznał poważnego złamania ręki. Policja już ustaliła, kto tego dnia użytkował jacht.

Wszystko wydarzyło się w czwartek, 20 czerwca. Minęła godzina 19, gdy do służb wpłynęło zgłoszenie w tej sprawie.

Przebieg wypadku relacjonował ranny mężczyzna, prosząc w mediach społecznościowych o pomoc w namierzeniu sprawców. "Gdy byliśmy na materacu wodnym, nagle zobaczyliśmy zbliżający się jacht, myślał że zdąży między nami a motorówką, która nas ciągnęła" - opisywał pan Karol. Na materacu była jeszcze trójka jego znajomych.

Jak dodał w rozmowie z tvnwarszawa.pl, jacht staranował materac. - Wpłynął centralnie na nas - podkreślił.

Wspomina, że gdy wpadł do wody od razu pomogli mu świadkowie zdarzenia. - Ludzie pływający dookoła na rowerach wodnych podpływali i pomagali, bo strasznie krwawiła mi ręka - zaznaczył.

Otwarte złamanie

Na miejsce wezwano Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i policję.

- Wezwanie otrzymaliśmy za pośrednictwem numeru alarmowego nad wodą. Dotyczyło poszkodowanej osoby z rozległą raną ręki. Wezwał nas sternik łodzi, która holowała materac. Gdy dotarliśmy na miejsce, ranny mężczyzna przebywał już na łodzi - powiedział tvnwarszawa.pl Krzysztof Jaworski, prezes Legionowskiego WOPR.

Jak mówił, jako pierwsza przybyła załoga interwencyjna WOPR. - Ratownicy udzielili pierwszej pomocy poszkodowanemu. Jednocześnie z bazy wypłynęła też karetka wodna, która później przejęła rannego - dodał.

Mężczyzna trafił do szpitala. Doznał otwartego złamania prawej ręki. Miał pozrywane ścięgna i nerwy. Rana biegła od łokcia do połowy przedramienia. Później od lekarzy usłyszał, że nigdy nie odzyska czucia w części dłoni.

Nieco więcej szczęścia mieli jego znajomi, jednak jak mówi nasz rozmówca, cała trójka była mocno poobijana.

"Ustaliliśmy, kto użytkował jacht"

Podczas gdy na jeziorze trwała akcja ratunkowa, jacht odpłynął z miejsca zdarzenia. - Świadkowie zeznali, że uciekł w kierunku Kanału Żerańskiego. Byli też świadkowie z roweru wodnego, którzy mówili, że już wcześniej widzieli, jak w niebezpieczny sposób pływał po Zegrzu - mówił Jaworski.

Przebieg zdarzenia bada teraz policja. Postępowanie w tej sprawie prowadzone jest w kierunku wypadku. - Sprawą zajmuje się komisariat w Nieporęcie. Ustaliliśmy już, kto tego dnia użytkował jacht. Trwają czynności procesowe. Przesłuchujemy świadków. Dotychczas nikomu nie zostały postawione zarzuty w tej sprawie - poinformowała Justyna Stopińska z legionowskiej policji.

Dodała też, że powołany został biegły, który wypowie się na temat obrażeń odniesionych przez czworo poszkodowanych.

Stopińska przyznała, że policjanci zabezpieczyli nagrania z kamer monitoringu rozmieszczonych nad Zegrzem. - Niestety nie zarejestrowały momentu zderzenia - zaznaczyła.

Na tvnwarszawa.pl pisaliśmy też o nowych "czarnych punktach" wodnych na Mazowszu:

Wyznaczono nowe "czarne punkty"TVN24
wideo 2/2

kk/gp