Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Internet huczy o tajemniczej śmierci ufologa. Policja zaprzecza

Warszawa

facebookMax Spiers

Nagła, tajemnicza śmierć wysportowanego mężczyzny. Wymiotowanie czarną cieczą i wykład o UFO. To wszystko miało zdarzyć się w Warszawie. Internauci chętnie udostępniają artykuł brytyjskiego brukowca. Cytują go nawet polskie media. Ale policja wszystkiemu zaprzecza.

Ta historia zaczyna się jak nowy sezon "Z archiwum X". Max Spiers był 39-letnim zwolennikiem teorii spiskowych. Przyjaciele nazywali go "superżołnierzem". Do Warszawy przyjechał latem, miał wygłosić wykład na temat teorii konspiracyjnych oraz UFO. Ale został znaleziony martwy na sofie w wynajmowanym mieszkaniu. Przynajmniej tak piszą angielskie media cytowane również przez redakcje w naszym kraju.

"Mógł być truty"

Jak donosi brytyjski tabloid Daily Mail, kilka dni przed śmiercią mężczyzna wysłał do swojej matki SMS, w którym napisał: "Jeżeli coś mi się stanie, badajcie tę sprawę". Z kolei świadkowie jego zgonu, na których powołuje się brukowiec, mieli powiedzieć, że mężczyzna "wymiotował ciemnym płynem".

Daily Mail pisze, jakoby matka ufologa powiedziała, że śledczy stwierdzili śmierć jej syna z przyczyn naturalnych, ale - jej zdaniem - taka opinia została wydana bez wcześniejszego zbadania zwłok mężczyzny. "Dodatkowo, odmawiają mi wydania jakichkolwiek dokumentów w sprawie jego śmierci, ponieważ - co jest absurdalne - nie mam pisemnej zgody syna" – miała powiedzieć kobieta brytyjskim dziennikarzom.

Sprawę zaczęli szeroko komentować polscy internauci, podchwyciła ją również polska prasa.

Śledczy nic o tym nie wiedzą

Skontaktowaliśmy się w tej sprawie ze stołeczną policją. Funkcjonariusze długo sprawdzali, czy rzeczywiście latem doszło w stolicy do opisywanej przez Brytyjczyków tajemniczej śmierci. Okazało się, że nie było zgłoszenia dotyczącego zgonu młodego obcokrajowca w opisywanych okolicznościach. Później policja sprawdziła jeszcze dokładniej i zaprzeczyła, aby mężczyzna o takim nazwisku w ogóle zmarł w Warszawie. - Nie interweniowaliśmy w tej sprawie - informuje asp. szt. Mariusz Mrozek.

Daily Mail - powołując się na matkę Spiersa - twierdzi, że "w Kent odbyła się druga sekcja zwłok mężczyzny, jednak jej wyniki nie zostały jej przedstawione".

W realnym świecie, w Warszawie na planecie Ziemia, w przypadku śmierci z przyczyn naturalnych zgon stwierdza lekarz bez udziału policji. Gdyby jednak okoliczności śmierci konkretnej osoby budziły wątpliwości medyczne, na miejsce musiałaby zostać wezwana policja i toczyłoby się w tej sprawie śledztwo.

W jednym z budynków przy ul. Młynarskiej na Woli znaleziono ludzki szkielet:

W pustostanie znaleziono szkielet
Artur Węgrzynowicz/ tvnwarszawa.pl

kz/mś