Internauta: za mało pociągów. WKD: lepiej się nie da

Warszawa

wkdProblemy pasażerów WKD

Remont i utrudnienia jakie od 2 lipca towarzyszą pasażerom Warszawskiej Kolei Dojazdowej budzą wiele emocji. - Składy mogłyby kursować częściej – pisze na warszawa@tvn.pl Maciej i przedstawia propozycję konkretnych rozwiązań. – Nie da się tego zrobić lepiej – odpowiada rzecznik WKD.

Zbyt mała liczba pociągów to nie jedyny zarzut internauty. Zwraca też uwagę na niewłaściwą trasę autobusu i stare składy jeżdżące do Warszawy.

Długa trasa autobusu

- Zastanawiające jest, dlaczego autobus zastępczy jedzie do stacji PKP Ursus, a nie do bliższej Piastów – pisze Maciej. Okazuje się, że wszystkiemu winne są przepisu ruchu drogowego, a konkretnie nakaz skrętu w prawo.

– Autobusy komunikacji uzupełniającej wyjeżdżają z Malich ulicą Dolną. Na skrzyżowaniu z Al. Jerozolimskimi muszą skręcić w prawo, ponieważ tak nakazują znaki – wyjaśnia Krzysztof Kulesza, rzecznik WKD. – Pierwsze miejsce w którym autobus może zawrócić, bądź skręcić w lewo, to ulica Regulska, która prowadzi na stację PKP Ursus – wyjaśnia. Rzecznik zapewnia, że sami woleliby jeździć do Piastowa, ale na przeszkodzie stoi układ drogowy.

Więcej pociągów

Od autobusów ważniejsze są jednak pociągi. – Składy kursują co 30 minut. Na odcinku z Malich do Warszawy jeżdżą tylko dwa pociągi. Można by małym trudem zwiększyć ich liczbę do trzech – postuluje Maciej. Tym razem na przeszkodzie stają przepisy kolejowe.

– Możliwość przejechania z jednego toru na drugi mamy w Warszawie. Kolejna jest dopiero w Komorowie. W związku z tym do przystanku Malichy pociągi kursują wahadłowo – mówi Kulesza. Gdy składy są na torach po właściwej stronie, maszyniści widzą semafory i pociągi mogą jechać jeden za drugim. Jeżeli zbliżyłyby się do siebie za bardzo, zostałby wyświetlony odpowiedni sygnał i drugi ze składów musiałby się zatrzymać. - Jednak w przeciwnym kierunku semafory są niewidoczne - tłumaczy rzecznik.

W związku z tym w ślad za pierwszym pociągiem, nie można wyprawić na szlak kolejnego. – Nie możemy jeździć jak tramwaje, na widoczność. Musimy się stosować do prawa kolejowego – podsumowuje Krzysztof Kulesza. Jak dodaje na odcinku "warszawskim" jeżdżą trzy pociągi, zaś czwarty, rezerwowy, stoi na przystanku śródmieście.

Nowe składy

Ostatnią rzeczą na którą zwraca uwagę Maciej to stare składy w których jest ciasno i nie ma klimatyzacji. WKD stara się ten problem rozwiązać.

– W związku z prowadzonymi pracami konserwatorskimi trakcji, zostało w niej nieznacznie obniżone napięcie – rozpoczyna wyjaśnienia Kulesza. - Pociągi starego typu mają mniejszy pobór prądu niż nowe. Sieć mogła by nie wytrzymać, gdyby na trasę wyjechały tylko nowe składy – dodaje. Nie bez znaczenia jest też bezawaryjność pociągów starszego typu. - Ciężko jest zepsuć stary tabor. W razie czego i tak maszynista sobie poradzi. Gdyby zepsuł się nowy, to musielibyśmy go holować do bazy – tłumaczy rzecznik.

Trwają już prace nad rozwiązaniem tego problemu. Pracownicy zabezpieczą sieć, aby nie "wystrzeliły korki". Jeżeli to się uda, to w najbliższych dniach na trasę wyjadą wszystkie nowe pociągi. Jest ich siedem. – Może się zdarzyć, że podstawimy stary skład, ponieważ nowe mają przeglądy okresowe co 28 dni. Muszą wtedy na cały dzień zostać w bazie – ostrzega Kulesza.

Lepiej się nie da

Krzysztof Kulesza zapewnia, że ruch jest zorganizowany najlepiej jak się da. - Zapewniam, że gdyby była taka możliwość, to puścilibyśmy więcej pociągów. To jest maksimum i nie jesteśmy w stanie zwiększyć ich ilości – mówi.

Remont potrwa do końca sierpnia. Na przełomie lipca i sierpnia otwarty zostanie tor numer 1, a zamknięty 2, na którym obecnie trwają prace.

Aktualny układ w Malicach
Maciej /warszawa@tvn.pl
Proponowane przez internautę zmiany w Malichach
Maciej /warszawa@tvn.pl

wp/b