Internauci: bilety powinny być jeszcze tańsze

Warszawa

ZTMDyskusja o Karcie Warszawiaka trwa w najlepsze

Ponad 50 proc. internautów, którzy wzięli udział w sondzie tvnwarszawa.pl jest zdania, że bilety komunikacji miejskiej powinny być jeszcze tańsze niż zaproponował to stołeczny ratusz. - Drenaż kieszeni w toku. To jest kpina. Pani Prezydent oczekujemy zauważalnej obniżki cen biletów, o 20 proc. minimum - napisał jeden z czytelników. Na naszym forum toczy się zażarta dyskusja, a najwięcej emocji budzi projekt Karty Warszawiaka.

35 proc. internautów tvnwarszawa.pl, którzy wzięli udział w naszej sondzie, uznało, że propozycje, jakie w czwartek przedstawiła Hanna Gronkiewicz-Waltz, są dobre, bo dzięki nim warszawiacy zaoszczędzą.

52 proc. pytanych jest zdania, że bilety powinny być jeszcze tańsze niż zaproponowano. 13 proc. twierdzi, że karty miejskie powinny kosztować tyle samo dla wszystkich.

Ratusz zaproponował likwidacje biletów jednorazowych, trzydniowych, 40 i 60 minutowych. W zamian wprowadzony ma być bilet 75 minutowy (za 4,40 zł) oraz weekendowy (ważny w obu strefach) za 28 zł oraz 40 zł dla grup do 5 osób. Od 1 stycznia 2014 roku nie zmieni się cena biletu 20 minutowego oraz dobowego.

Dla osób, które płacą podatki w Warszawie będzie Karta Warszawiaka. Za bilet 30-dniowy, po podwyżce w styczniu 2014 r., osoby z kartą zapłacą 98 zł (o 2 zł taniej niż teraz - red.), a pozostali 110 zł, za 90-dniowy zaś odpowiednio 250 zł (tyle samo co obecnie - red.) i 280 zł.

Tak głosowali internauci
tvnwarszawa.pl

Co z mieszkańcami podwarszawskich miejscowości?

Najwięcej emocji na forum tvnwarszawa.pl budzi pomysł wprowadzenia Karty Warszawiaka, która ma być wydawana osobom, które płacą podatek dochodowy PIT w Warszawie. Miejsce zameldowania, czyli adres w dowodzie osobistym, nie będzie brany pod uwagę. Ma to zachęcić do płacenia podatków w stolicy osoby, które tu mieszkają, ale z urzędem skarbowym rozliczają się gdzie indziej. Ich liczbę ratusz szacuje na kilkaset tysięcy.

Propozycja nie spodobała się przede wszystkim mieszkańcow podwarszawskich miejscowości.

- Mieszkam w Piasecznie, a pracuję w Warszawie. Cała podwyżka nie jest mi na rękę, bo będę płacił ponad 500 złotych za 90 dniowy – napisał Czytelnik.

Willi dodaje: - Wszystko bardzo fajnie, ale co z mieszkańcami Zielonki, Ząbek i innych miejscowości "satelit". Ludzie rozliczają się tam, gdzie mieszkają. I mają płacić więcej ponieważ dojeżdżają do Warszawy do pracy – pyta internauta.

Jak dodaje, oplatające stolicę miasteczka to sypialnie stolicy. - Teraz wyobraźmy sobie, że te tysiące ludzi na przykład z Piaseczna zaczną rozliczać się w Warszawie. Co na to władze samego Piaseczna – zastanawia się Willi.

Jarosław Jóźwiak o Karcie Warszawiaka
Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl

"Śmiech na sali"

Zastrzeżenia są również co do samej ulgi dla osób płacących podatki w stolicy.

- Ulga jest zbyt niska, żeby komukolwiek opłacało się zawracać sobie głowę zmianą danych w Urzędzie Skarbowym. W większości przypadków wiąże się z koniecznością napisania wytłumaczenia dlaczego do tej pory nie zgłosiliśmy zmiany adresu zamieszkania. Później pozostaje tylko liczyć, że szanowny Urząd Skarbowy nie wlepi nam za to mandatu. Nawet jeśli ktoś zmieni adres zamieszkania i zapłaci w Warszawie podatek, ciągle pozostaje problem adresu zameldowania. A dopóki taki człowiek wynajmuje mieszkanie, dopóty zostanie zameldowany w swojej rodzinnej miejscowości i zapłacony przez niego podatek wróci w formie Janosikowego – napisał Kleks.

- To jest żadna łaska. Podniesiono ceny biletów do jakiś nienormalnych na skalę europejską wysokości, a teraz "łaskawie" zostawiają w geście dobroczynności ceny na niezmienionym poziomie. Drenaż kieszeni w toku. To jest kpina. Pani Prezydent oczekujemy zauważalnej obniżki cen biletów, o 20 proc. minimum – apeluje kolejny internauta.

W podobnym tonie pisze Mav: - Również liczyłam na większą różnicę, bo 2 zł to po prostu śmiech na sali.

- To jest paranoja jakaś, dzielenie ludzi na lepszych i gorszych. Rozumiem podatki, ale czy dla 12 złotych mamy zostać podzieleni - irytuje się Kaska.

- Karta Warszawiaka tańsza o 12 zł i myślicie, że taką kwotą przyciągniecie podatników – pyta Mirka.

"Płaci podatki w Warszawie to karta mu przysługuje"

Ci, którzy popierają najnowsze propozycje ratusza podkreślają, że ulgi dla płacących tu podatki to dobre rozwiązanie.

– Dobry pomysł. Płaci podatki w Warszawie to karta mu przysługuje. I nie ma, że ten z Piaseczna, ten z Grodziska, z Łodzi czy Lublina. Liczy się czy płaci podatki w Warszawie – napisał Obserwer.

Z kolei internauta Asd napisał: - Bardzo dobrze, Mieszkam w Warszawie 20 lat i tutaj się rozliczam. Chcę aby to miasto, w którym pracuję miało profity z tego tytułu.

W podobnym tonie pisze Cr7: - Skoro przyjezdni nie chcą płacić tutaj podatków to czemu roszczą sobie pretensje, że nie będą mogli korzystać z przywilejów – zastanawia się internauta.

Olaaaa natomiast pisze: - Mieszkam w Pruszkowie, ale zupełnie nie rozumiem o co tyle hałasu. Od 5 lat pracuję w Warszawie i od razu po podjęciu pracy przerzuciłam się z płacenie podatków do stolicy. Skoro tu pracuję, spędzam sporo czasu i korzystam z dobrodziejstw tego miasta to naturalną koleją rzeczy coś się temu miastu ode mnie należy. I w tej kwestii jestem po stronie Warszawiaków.

ZOBACZ JAK OPOZYCJA KOMENTUJE PROPOZYCJĘ RATUSZA.

Piotr Guział o nowych propozycjach cen biletów
TVN24

bf//par