Incydent przed Pałacem Prezydenckim. 36-latek nie poniesie kary

Warszawa

TVN24Incydent przed Pałacem Prezydenckim

Mężczyzna, który staranował samochodem bramę Pałacu Prezydenckiego, nie poniesie za to kary - napisała w czwartek "Rzeczpospolita". Zdaniem biegłych, jak podał dziennik, 36-latek jest niepoczytalny.

Jak podkreśla "Rzeczpospolita" w publikacji, ekspertyza biegłych psychiatrów, którzy zbadali 36-latka, nie pozostawia wątpliwości.

Musi być leczony w warunkach szpitalnych

- Wynika z niej, że Tomasz S. z powodu choroby psychicznej miał zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia czynów oraz pokierowania swoim postępowaniem - powiedział cytowany przez "Rzeczpospolitą" Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Biegli ocenili, że "istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez S. czynu o znacznej społecznej szkodliwości". Dlatego prokuratura uznała, że podejrzany powinien być leczony w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym.

Dlatego śledczy we wtorek przesłali do śródmiejskiego sądu wniosek o umorzenie postępowania oraz orzeczenie tak zwanego środka zabezpieczającego, czyli przymusowego umieszczenia w szpitalu.

Zatrzymany przez SOP

Do incydentu doszło pod koniec stycznia. Kierujący volkswagenem jechał pod prąd ulicą Focha. Nie zareagował na próbę zatrzymania przez policję, potrącił funkcjonariusza i zaczął uciekać. Jazdę zakończył na barierach przy wjeździe do Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu. Tam został zatrzymany przez Służbę Ochrony Państwa. Policja informowała, że z 36-latkiem, który prowadził samochód, "nie ma logicznego kontaktu".

Jak przekazał Łapczyński, Tomasz S. przebywał w Warszawie "od jakiegoś czasu", był bezrobotny, szukał pracy. Mężczyzna jest absolwentem jednego z wydziałów prawa.

Odbiorą mu uprawnienia do kierowania

W styczniu prokurator przedstawił Tomaszowi S. zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza policji "podczas i w związku z wykonywaniem przez niego czynności służbowych", w wyniku czego policjant doznał obrażeń ciała (był poobijany, przebywał na zwolnieniu lekarskim), a także zarzut usiłowania wdarcia się do Pałacu Prezydenckiego. Jak poinformowała w swojej publikacji "Rzeczpospolita", w momencie zdarzenia 36-latek nie znajdował się pod wpływem alkoholu ani środków odurzających. Policja złoży wniosek o odebranie mu prawa jazdy.

Do czasu aż sąd podejmie decyzję, czy umieścić mężczyznę w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym, pozostaje on w areszcie, do którego trafił 25 stycznia.

O incydencie przed Pałacem Prezydenckim informowaliśmy na tvnwarszawa.pl:

Mężczyzna wjechał w bramę Pałacu PrezydenckiegoArtur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.pl
wideo 2/5

PAP/ab/pm