In vitro Razem nie miało szans. Projekt PO nie budzi zastrzeżeń

Warszawa

Konferencja Razem ws. in vitroTVN 24
wideo 2/3

Na czwartkowej sesji miejscy radni będą głosować nad programem dofinansowania in vitro. Projekt zgłosiła Platforma Obywatelska i ogłasza swój wielki sukces. Nie wspomina jednak, że o wsparcie finansowe takich zabiegów jeszcze niedawno apelowała partia Razem. Była petycja, pikiety i… krótka acz stanowcza odpowiedź ratusza: nie da się. Co się zmieniło przez ostatni rok?

- Kilka miesięcy temu obiecywałam, że Rada Warszawy będzie rekompensowała warszawiakom to, co zabiera rząd PiS. Obiecaliśmy, że ten program wprowadzimy jako program warszawski, pracowaliśmy nad tym parę miesięcy. W najbliższy czwartek na sesji przyjmiemy ten program - zapowiedziała we wtorek na konferencji Ewa Malinowska-Grupińska, przewodnicząca rady miasta (PO).

Wraz z innymi politykami PO podkreślała, że projekt jest konsekwencją m.in. zaprzestania refundacji in vitro przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. - To nie pierwsza kwestia, którą się zajmiemy w ciągu najbliższych tygodni. Dowiecie się państwo także o innych inicjatywach radnych Platformy Obywatelskiej w Warszawie. Nie pozwolimy, aby ideologiczne zacietrzewienie PiS pozbawiało Polaków, warszawiaków dostępu do opieki zdrowotnej na najwyższym poziomie - podkreślał Marcin Kierwiński poseł PO.

Inicjatywa Razem

Nieco ponad rok temu z taką samą inicjatywą i podobnymi argumentami poszła do ratusza partia Razem. Opierając się na danych Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego przekonywała, że coraz więcej par ma problemy z zajściem w ciążę. A miasto powinno starać się pomóc im w rozwiązaniu tego problemu. Zwłaszcza, jeśli na wsparcie ze strony rządu nie ma co liczyć.

W ręku działacze Razem mieli nie tylko gotowy projekt uchwały, ale też ponad 18 tysięcy podpisów poparcia od mieszkańców Warszawy. Co było efektem wielotygodniowej kampanii. Pomysł miał pomóc około 1200 parom rocznie i kosztować 7 milionów zł.

Miał, bo nie zgodził się na to stołeczny ratusz. Rzecznik prasowy urzędu miasta Bartosz Milczarczyk w rozmowie z radiem TOK FM mówił wtedy wprost: Miasto nie może finansować tego rodzaju usług.

"Miasto nie może"

"Zgodnie z przepisami za finansowanie i dobieranie usług medycznych, które są finansowane z budżetu państwa odpowiada ministerstwo zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia. Stąd też negatywna opinia prawników warszawskiego magistratu. Nie jest zadaniem własnym gminy, aby tego procedury medyczne finansować. Przepisy są jasno skonstruowane, jakie programy mogą prowadzić samorządy, a jakie resort zdrowia. Zgodnie z przepisami, samorząd nie może finansować procedur medycznych" - tłumaczył Milczarczyk.

O tym, że "nie da się" finansować zabiegów mówiła w ubiegłym roku również sama prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Interpretacja prawników z Biura Polityki Zdrowotnej jest taka, że to nie my odpowiadamy za świadczenia zdrowotne. Odpowiadamy wyłącznie za infrastrukturę, więc finansowanie in vitro jest niemożliwe - przekonywała nie pozostawiając złudzeń.

Co się zmieniło przez miniony rok? Postanowiliśmy zapytać ratusz, dlaczego in vitro proponowane przez partię Razem nie mogło być finansowane z miejskiego budżetu, a zapowiadane przez Platformę Obywatelską nie budzi zastrzeżeń.

Walor edukacyjny

- Projekt zgłoszony na sesję jest zdecydowanie bardziej rozbudowany niż te, które wcześniej się pojawiały. Daje olbrzymi nacisk na edukację dotyczącą zdrowia prokreacyjnego mieszkańców Warszawy - odpowiada Milczarczyk. Dalej podkreśla, że finansowanie zabiegów jest jednym z elementów projektu PO, ale "to walor edukacyjny jest kluczowy".

Jednak na konferencji prasowej zapowiadającej wprowadzenie programu, radni PO podkreślali przede wszystkim finansowanie in vitro. Edukacja - choć jest jednym z argumentów - nie odgrywa w ich przekazach "pierwszych skrzypiec".

Milczarczyk pozostaje jednak nieugięty. - Walor edukacyjny dotyczący tego projektu jest kluczowy. Naszym obowiązkiem jest dbanie o edukację mieszkańców Warszawy, wyrabianie pozytywnych postaw żywieniowych, dotyczących stylu życia, aktywności fizycznej. Te wszystkie inicjatywy są bardzo cenne. Wpływają na to, że warszawiacy są zdrowsi, dłużej żyją. Miasto może i powinno to wspierać - tłumaczy rzecznik.

Przypomina też, że projekt PO uzyskał pozytywną opinię Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Projekt Razem takiej opinii nie miał. Działacze partii tłumaczyli jej brak krótko: zgodnie z ustawą o ocenę agencji mogą wnioskować jedynie władze samorządowe.

Kto skorzysta z programu?

Stołeczny program (proponowany przez Platformę Obywatelską) miałby ruszyć we wrześniu i kosztować około 10 milionów złotych rocznie. Miasto szacuje, że będzie mogło skorzystać z niego ok. 2,5 tys. par, zarówno małżeństw, jak i pozostających w związkach nieformalnych. Program przeznaczony jest dla warszawianek w wieku 25-40 lat. Dofinansowanie ma obejmować trzy próby zapłodnienia in vitro.

Zakłada dofinansowanie do 80 proc. kosztów, nie więcej jednak niż 5 tys. złotych.Jako pierwsza miejski program refundacji in vitro wprowadziła w 2012 roku Częstochowa. Obecnie podobne projekty realizują m.in. Łódź, Sosnowiec, a od wakacji także Poznań.

Prezydent Warszawy o finansowaniu in vitro
TVN24

kw/PAP/r