II linia metra miała być już gotowa. Dlaczego budowa wciąż trwa?

Warszawa

Dawid Krysztofiński /tvnwarszawa.plCo wydarzyło się na budowie metra w 2013 roku?

Gdyby udało się dotrzymać terminu, to dzisiaj mielibyśmy gotowy centralny odcinek II linii metra. Tymczasem mieszkańcy stolicy muszą obejść się smakiem, bo w maju tego roku miasto poinformowało, że poślizg na budowie wynosi 337 dni. Co jeszcze wydarzyło się na budowie metra w kończącym się roku?

Kiedy w 2011 roku ruszała budowa - harmonogram zakładał, że linia będzie ukończona w październiku tego roku, a pierwsi pasażerowie pojadą odcinkiem od Ronda Daszyńskiego do Dworca Wileńskiego na wiosnę 2014 roku.

Po kilku miesiącach zapewnień, że opóźnień nie ma - ratusz ujawnił, że po zakończonych negocjacjach w wykonawcą, termin przesunięto na 30 września 2014 roku.

Harmonogramu prac nie udało się dotrzymać, bo – jak przekonują urzędnicy – wykonawca trafił na kilkaset niewybuchów. Za każdym razem, gdy na jakiś się natknięto, prace trzeba było przerywać.

Problemy były również z podziemnymi instalacjami. – Było ich dwukrotnie więcej niż zakładała to dokumentacja – przyznaje Mateusz Witczyński, rzecznik AGP Metro.

Pociągi nie zatrzymają się na stacji CNK?

Mogłoby się wydawać, że przyszłoroczny termin nie jest już zagrożony. W końcu budowa ma być ukończona przed wyborami samorządowymi.

Jednak przed świętami Bożego Narodzenia, "Dziennik Gazeta Prawna", powołując się na wysoko postawionych urzędników w ratuszu, poinformował, że z powodu skomplikowanych prac na stacji Centrum Nauki Kopernik i przyszłoroczny termin może być zagrożony.

Gazeta przekonuje, że miasto ma do wyboru: ponownie przesunąć termin zakończenia budowy, albo uruchomić II linię bez stacji CNK. Dlaczego? Trzeba tam tradycyjną metodą górniczą wydrążyć 37 metrowy łącznik pomiędzy wschodnią a zachodnią częścią stacji.

Wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz przyznał, że wykonanie brakującego fragmentu tunelu będzie dużym wyzwaniem. - Cała trudność polega na tym, że pozostało nam do wydrążenia 37 metrów tunelu pod Wisłostradą, to połączenie wschodniej i zachodniej części stacji Centrum Nauki Kopernik. Zanim to się rozpocznie musi zakończyć się mrożenie gruntu w tym miejscu – wyjaśnił Wojciechowicz.

Wiceprezydent jednocześnie zapewnił, że przyszłoroczny termin nie jest zagrożony: - Jak uda się wydrążyć ten fragment, pozostałe prace pójdą już szybko. Do końca września mamy jeszcze kilka miesięcy.

Wiceprezydent o planach uruchomienia metra
Tomasz Zieliński / Tvnwarszawa.pl

Jakie plany na 2014 rok?

Wykonawca metra na bieżąco musi modyfikować harmonogram wykonywanych prac. Co zatem będzie wykonane w przyszłym roku?

- Będziemy kończyć układanie torowiska. Powstanie też cała infrastruktura potrzebna do funkcjonowania metra - urządzenia sterowania ruchem, sygnalizacje, łączność pomiędzy maszynistą a obsługa metra – wymienia Witczyński.

Jak dodaje, będą kontynuowane prace przy wyposażaniu stacji. - Wyposażymy dwa komisariaty policji, a także liczne pomieszczenia dla obsługi metra. Powstaną różne instalacje, będziemy montować elementy tak zwanej małej architektury. Kontynuować będziemy też oddawanie terenów, które przejęliśmy pod budowę – zapewnia rzecznik Witczyński.

Cztery damy

Według rzeczniczka prasowego wykonawcy podziemnej kolejki, rok 2013 był rokiem tuneli. - Większość 18 miesięcznego okresu ich budowy przypada właśnie na 2013 rok. Mieliśmy również do czynienia z najważniejszymi etapami tych prac: przejścia pod istniejącą już linią metra czy pod praskimi kamienicami. To było także przejście TBM pod Wisłą – wymienia Witczyński.

Po przejściu ponad 11 kilometrów, cztery tarcze TBM pozostawiły w ziemi blisko siedem tysięcy betonowych pierścieni, z których składają się tunele. Jak pracowały "krety"?

Anna wyruszyła w maju 2012 roku, a pracę zakończyła w październiku tego roku. Maszyna przemierzyła dystans 3753 metrów – od stacji Rondo Daszyńskiego do Centrum Nauki Kopernik. Najszybsze tempo pracy uzyskała w listopadzie 2012 roku i wrześniu 2013, drążąc odpowiednio 285 m w tygodniu, 596 m w skali miesiąca. Średnio wykonywała 20 metrów tunelu na dobę.

Maria głęboko w ziemi pracowała od czerwca 2012 do końca listopada tego roku. Wykonanie 3386 metrów tunelu pomiędzy stacją Rondo ONZ i Centrum Nauki Kopernik zajęło jej 19 miesięcy.

Wydobycie tarczy
budowametra.pl

Pod Wisłą najszybciej

Krystyna i Elisabetta. Pierwsza z nich drążyła od lutego do sierpnia, druga natomiast od marca do października. Choć obie miały przed sobą odcinek niemal dwa razy krótszy niż Anna i Maria, prace nie należał on do najłatwiejszych. Pracowały bowiem w sąsiedztwie praskiej zabudowy, zabytkowej i niejednokrotnie w opłakanym stanie technicznym. Z kolei za stacją C14 czekał je odcinek przebiegający 8 m pod dnem Wisły.

Najszybciej tarcze przemaszerowały właśnie pod Wisłą pokonując nawet do 25 m na dobę.

Elisabetta już na stacji CNK
TVN24

Skanują tunele

Powstałe już tunele trzeba było przeskanować. Od początku roku takiej inwentaryzacji dokonano już na pięciu odcinkach pomiędzy stacjami. Wyniki bardzo ucieszyły budowniczych metra. Na zbadanych 4 kilometrach nie zostały przekroczone dopuszczalne odchylenia. Oznacza to, że tarcze pracowały dokładnie na wyznaczonym szlaku.

Zeskanowany tunel metra
budowametra.pl

Trzy tysiące metrów szyn

Na niektórych stacjach rozpoczęły się już prace wykończeniowe. Na ścianach i sufitach montowane są przewody wentylacji, powstaje również instalacja wodna i kanalizacyjna. Budowane są podstacje trakcyjne. Najbardziej zaawansowane prace wykończeniowe są na stacji Rondo Daszyńskiego.

Ruchome schody na stacji Rondo ONZ
AGP Metro

Z kolei na stacji Rondo ONZ zamontowane zostały pierwsze schody ruchome. Powstają również zadaszenia wyjść ze stacji.

Witczyński podkreśla również, że w tym roku, wykonawca metra zaczął oddawać miastu pierwsze fragmentu terenów przejętych na potrzeby budowy. – Przekazaliśmy część ulicy Prostej i Sokolej – wymienia rzecznik prasowy AGP Metro.

Budowniczym udało się również ułożyć szyny na torach odstawczych. W sumie ułożono trzy tysiące metrów torowiska. Gotowe jest również torowisko w łączniku I i II linii metra.

Nie wszystko szło zgodnie z planem

W tym roku bez wpadek się nie obyło. – Jedynym zastrzeżeniem było to, jak maszyny przechodziły pod tunelem pierwszej linii, kiedy rzeczywiście było bardzo dużo pracy – przyznaje Witczyński.

Chodzi o sytuacje z maja, kiedy prace zaplanowane na sobotę i niedzielę, przedłużyły się do wtorku. – Maszyna musiała przejść przez dwa szyby. Ten łączący stację pierwszej i drugiej linii oraz przez takie zabezpieczenia betonowe przed stacją. Rzeczywiście była to rzecz, która się nie udała, bo chcieliśmy to wykonać w znacznie krótszym czasie – powiedział rzecznik prasowy AGP Metro.

bf/roody